Archive for lipiec 2013

Czy umiem się budzić o 6:00 rano? | 6 powodów, dla których warto zmienić przyzwyczajenia


Czy umiem budzić się o 6:00 rano? Umiem - tak, ale czy lubię... 
Biografie ludzi sukcesu mogą przekonywać do ciężkiej pracy, spełniania marzeń, podejmowania ryzyka i robienia tego, co sprawia największą przyjemność. A czy zauważyłeś też, że ludzie realizujący najbardziej inspirujące rzeczy po prostu budzą się wcześniej od innych? Kiedy my jeszcze przekręcamy się z jednego boku na drugi, oni działają. Pewnie ćwiczą, robią zdrowe śniadanie lub przeprowadzają burzę mózgów. Może piszą książkę?


Czas się przekonać (ostatecznie), że wstawanie dość wcześnie (bez przymusu pt. dziecko) może mieć wielki wpływ na nasze życie. Sprawdź, jakie powody chcę Ci przedstawić dzisiaj i zobacz, dlaczego czasem moja sypialnia nie chce mnie wypuścić na wolność.


Znasz tych wszystkich ludzi sukcesu? Mają to, czego chcą. Zarabiają niezłe pieniądze, podróżują, realizują cele i działają. Jak oni to robią? Są szczęściarzami czy może po prostu pracują nad marzeniami wtedy, kiedy Ty śpisz? Nie mam żadnych wątpliwości: osiąganie sukcesu i bycie szczęściarzem to ciężka, ale inspirująca praca. Jeśli zatem chcesz od życia czegoś innego niż masz, musisz robić coś innego niż robisz teraz. A jeśli chcesz należeć do klubu szczęściarza, powinieneś robić to, co robią szczęściarze. Co? Pobudka nie później niż o 6:00.


Badania Christopha Randlera z 2010 roku wykazały, że osoby rozpoczynające swój dzień wczesnym rankiem, są bardziej proaktywne od śpiochów. Oprócz tego, że skupiają się na realizacji celów, szybciej znajdują rozwiązania problemów, wpływają na otoczenie, dostrzegają swoje ogromne możliwości i widzą, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Chyba lepszego powodu mi nie trzeba!


Jeśli obudzisz się wcześniej niż inni domownicy, spotkasz się z ciszą i spokojem. To mogę Ci zagwarantować. Zwykle nikt nie pisze maili i komentarzy na facebooku o 6:00 rano - dzięki temu pozbywasz się dystraktorów i skupiasz się na tym, co warto zrealizować. Kompletna cisza - śpi cały dom, nikt do Ciebie nie dzwoni, nie prosi o zrobienie śniadania, wyprasowanie koszuli, pogawędkę czy załatwienie czegoś ważnego. Czy to nie czas idealny na realizację najbardziej szalonych planów?


Nie jestem w stanie określić ile jeszcze książek mogłabym przeczytać, ile zabiegów w domowym spa chcę przygotować, jakich sportów wypróbować - jest tego wszystkiego tak dużo, a czasu tak niewiele! Masz podobnie? Czy Tobie też brakuje czasu dla siebie? Wczesne wstawanie to idealne rozwiązanie - wyobraź sobie, że w tej ciszy i spokoju spędzasz 2 godziny dbając o siebie na różne sposoby. Ten czas możesz przeznaczyć na nadrabianie różnych zaległości, malowanie, pieczenie ulubionych ciasteczek lub jogę. Wyjdź na balkon, poczuj zapach poranka, poromawiaj z roślinami, idź na spacer - to Twój czas. Pięknie to brzmi.


Wyobraź sobie ciężki dzień. Prawdziwie ciężki. Mnóstwo spraw do załatwienia, mnóstwo pracy, a do tego ząbkujące dziecko. Wyobraź sobie kilka stesujących telefonów, rozbity ulubiony kubek, bad hair day i niezrealizowane plany. A teraz wyobraź sobie, że siadasz przy biurku i wymyślasz najbardziej kreatywny projekt w Twojej karierze. Jeśli uda Ci się coś takiego - jesteś mistrzem świata. Zwykle to nie jest takie proste. Pełne trudności dni sprawiają, że kreatywność chowa się do szafy i absolutnie nie chce się z niej ruszyć. Jaki jest tego rezultat? Stoisz w miejscu z projektami, które mogą odmienić Twoje życie.
Jeśli natomiast wyrobisz sobie nawyk wczesnego wstawania, możesz spodziewać się przypływu kreatywności i szalonych burzy mózgów. Wypoczęty umysł zaskoczy Cię ilością pomysłów i rozwiązań nawet najtrudniejszych sytuacji. Może dzięki temu zmienisz świat? 


Poranek to idealny moment na planowanie dnia, tygodnia, miesiąca lub roku. Możesz zająć się organizacją różnych wydarzeń, zastanowić się, jak usprawnić swoją pracę, sprawdzić, co ciekawego dzieje się w Twojej okolicy w najbliższym czasie (i zdecydować, kiedy weźmiesz w tym udział), przejrzeć swoje cele i zaplanować ich realizację. 
Oprócz tego, że zwyczajnie masz czas na planowanie - hej, jest 6:00 rano! - masz jeszcze otwarty umysł i działasz z pozytywnym nastawieniem (bo jeszcze nic nie zdążyło zepsuć Ci nastroju). Widzisz, jak wspaniale to działa. Jeśli nawet coś przykrego zdarzy się w ciągu dnia, możesz przypomnieć sobie swoje inspirujące plany z poranka.




Wstajemy?
wtorek, 23 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

5 słów o... życiu zaangażowanym | 31 niezawodnych sposobów

Jeszcze wczoraj wspominałam Wam o ciasnym lipcu. Ciasnym - tak określam takie momenty w moim życiu, kiedy wokół dzieje się za dużo, a ja mam mało czasu na zatrzymanie się i cieszenie tym, co udało mi się zrobić. Ciasne tygodnie są świetne - dzieje się dużo, nagle okazuje się, że dawno zasadzone ziarenka pomysłów zaczynają kiełkować, pojawiają się ciekawe współprace, doskonale kończą się tak długo realizowane projekty. I w tych właśnie dniach mam ochotę na jedną rzecz - życie zaangażowane.


Przypomnij sobie, co najczęściej zajmuje Twoje myśli: praca, szkoła, studia, zakupy, plany, ustalenia, grafiki, kalendarz na najbliższe tygodnie, terminy, problemy, znów coś się zepsuło, musisz zmienić obcas w bucie, kupić tusz do drukarki, zadzwonić do jednej z firm, opłacić faktury, odkurzyć, umyć okna, porozmawiać z szefem, znaleźć pracę, złożyć życzenia babci. Dużo tego - i tak każdego dnia. Masz tak? To szaleństwo ogarnia już chyba każdego, kogo znam. Właśnie przez to szaleństwo przestajemy skupiać się na tym, co powinno mieć dla nas wartość - na swoim życiu. 

Jeśli nie jesteś zaangażowany w swoje życie, możesz oczekiwać problemów z pamięcią - co robiłeś wczoraj wieczorem? A rano? Piłeś kawę z kubka czy ze szklanki? Brak zaangażowania w życie sprawia, że nie zwracasz na wiele rzeczy uwagi, przeżywasz dzień bardzo automatycznie i pozbywasz się wspomnień. Co wspominać można? 

Jeśli nie jesteś zaangażowany w swoje życie, możesz oczekiwać, że Twój czas będzie uciekał - Jak te lata lecą! Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak nam się dłuży czas do osiemnastki i dlaczego po 30 urodzinach, każdy tydzień mija błyskawicznie? Wydaje mi się, że zależy to właśnie od zaangażowania i ilości obowiązków. Spójrz na skupione na zabawie dziecko i zastanów się... Ale zanim to zrobić, zapraszam Cię na moje 5 słów o... życiu zaanażowanym.






Życie zaangażowane ma być piękne, ekscytujące i pełne blasku. Nie wyobrażam sobie tego wszystkiego bez zabawy, śmiechu i radości. Jeśli zatem chcesz poczuć, że żyjesz, zadbaj o to, aby każdy Twój dzień wiązał się z mnóstwem uśmiechu - bez względu na to jak bardzo możesz być zapracowany. Wiesz dobrze, że to Twój wybór - radosny dzień czy może pełen marudzenia.

1. Powiedz coś pozytywnego od razu po przebudzeniu. 
Przekonaj sam siebie, jak pięknie może zacząć się dzień!
2. Zaoferuj komuś pomoc i nie zastanawiaj się, czy Ci się to opłaca. 
Przekonaj sam siebie, że jesteś dobrym człowiekiem.
3. Zaplanuj coś nowego na każdy tydzień!
Jeszcze zanim nowy tydzień się zacznie, zaplanuj co najmniej jedną wyjątkową rzecz do zrobienia - wybierz się w nieznane miejsce, poznaj nową spacerową ścieżkę, idź na lekcję tanga. Możliwości jest bardzo wiele, a dzięki nim możesz świetnie przeżyć każdy dzień.
4. Skończ z dietą.
Skup się raczej na zdrowym odżywianiu, ćwicz regularnie i odpoczywaj. Diety i zamartwianie się kaloriami generuje stres.
5. Kup sobie zwierzątko (lub zaadoptuj je).
Bezwarunkowa miłość, jaką możesz dostać od zwierzaka to coś cudownego. Poczuj ją i spędzaj jak najwięcej czasu ze zwierzęciem.
6. Pobaw się z dzieckiem
Nawet jeśli nie masz swojego dziecka, znajdź czas na to, aby pobawić się z maluszkiem z Twojego najbliższego otoczenia (jego rodzic na pewno się ucieszy!). Idź na spacer, poczytaj książeczkę, sprawdź, jaki w dotyku jest lód lub zjedz kostkę czekolady brzudząc swoją (i dziecka) buzię. Beztroska.
7. Skacz z radości.
Wystarczy 30 sekund - zrób to jeśli udało Ci się skończyć projekt, wygrałeś konkurs lub zdarzyło się coś dobrego. Zauważ to po prostu.
8. Zorganizuj przyjęcie i zrób wszystkie ozdoby.
Pozwól sobie na organizację małych domowych imprez - przygotuj zaproszenia, wydrukuj Wasze menu i znajdź chwilę na przygotowanie ozdób. Oprócz tego, że zrobisz coś dla relaksu - dodasz wyjątkowego blasku spotkaniu!
9. Przypomnij sobie playlistę sprzed lat.
Pamiętasz hity z dawnych lat? Ja wiele z nich zapomniałam! Czas na powrót do przeszłości - skomponuj listę z dawnych lat (możesz udostępnić ją na Youtube lub na blogu) i pozwól innym na poznanie Twoich muzycznych wspomnień. 
10. Zrób piknik.
Wystarczy trochę przekąsek, napoje, papierowe talerzyki i koc. Zrelaksuj się z bliskimi lub spędź trochę czasu ze sobą.
11. Pozwól sobie na taniec - w południe.
Bez względu na to, gdzie jesteś. Złam reguły i zacznij tańczyć. 
12. Noc w kinie (na materacu).
Pożycz od kogoś duży materac, rozłóż go tam, gdzie możesz włączyć telewizor lub komputer (a może projektor?), przygotuj popkorn i spędź całą noc oglądając  filmy. To doskonały sposób na spędzenie czasu z najbliższymi. 



Jeżeli masz być zaangażowany w swoje życie, powinno ono być przede wszystkim... Twoje. Poczujesz, że żyjesz tak, jak chcesz wtedy, gdy uda Ci się znaleźć swoją własną ścieżkę w życiu. Zacznij zatem doświadczać, rozwiń swoje możliwości, odkryj nieznane dotąd talenty - w ten sposób możesz się uwolnić i dokonać inspirujących zmian w swoim życiu.

13. Zacznij uczyć się czegoś nowego - nawet jeśli szybko z tego zrezygnujesz.
14. Powiedz "NIE!" ograniczeniom - zrób coś, czego dotąd się obawiałeś, przekraczaj swoje granice, sprawdź, co potrafisz.
Nie myśl, że jest na coś za późno, już nie wypada, czegoś nie umiesz lub ktoś się będzie śmiał. Dzięki doświadczaniu, otwierasz się na zmiany i jesteś bliżej odkrycia swojego szczęścia. Kto wie, co jeszcze może wydarzyć się w Twoim życiu?
15. Znajdź swojego mentora i rozwiajaj się.
Poszukuj wskazówek do rozwoju, dowiaduj się, czytaj, rozmawiaj - kontakt z innymi osobami może być tym, co obudzi Cię i wskaże Ci, jak ciekawe może być Twoje życie. 


Ciężka praca może przynieść mnóstwo satysfakcji - nawet jeśli spędzasz w biurze całą dobę. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy okazuje się, że po pracy nie masz do kogo wrócić. Znajomi przestali wydzwaniać (bo po co, skoro nigdy nie masz dla nich czasu), ukochany/a przestała istnieć, rodzina przyzwyczaiła się do tego, że ciągle Cię nie ma. A życie zaangażowane to relacje. Zadbaj zatem o to, aby nawiązać piękne i wartościowe kontakty.

16. Spędzaj czas z samymi szczęściarzami.
Znasz kogoś, kto Cię inspiruje, osiąga ciekawe rzeczy, ma masę pomysłów lub rozwija się w ciekawym kierunku? To szczęściarz, prawda? Spotkaj się z nim, wypijcie razem kawę. Poczuj pozytywne emocje tego człowieka, wejdź w ten dobry klimat i zostań szczęściarzem. Inspiracja jest wszędzie.
17. Regularnie pojawiaj się na spotkaniach networkingowych.
Przygotuj dla siebie ciekawe wizytówki (możesz to zrobić po kosztach - wystarczy poszukać rozwiązań), nawiąż wiele ciekawych rozmów, zdobądź nowe kontakty, a potem spotkaj się z tymi ludźmi. Wasze relacje mogą stać się wspaniałym początkiem zmian lub inspirujących projektów.
18. Zorganizuj wspólne gotowanie.
Zaproś inspirujące Cię osoby na spotkanie, poproś, aby każda z nich ugotowała coś wyjątkowego.



Łatwo zatracić się w codzienności i zapomnieć o tym, jak ważne jest kreowanie bliskich relacji. To nie ważne, że już zdobyłeś tego człowieka - jest Twoim przyjacielem, mężem, żoną, powiernikiem. Jeśli Wasz kontakt ma przetrwać próbę czasu - zadbaj o tego człowieka i zaofiaruj mu trochę uwagi. Po co? Lubimy, gdy ktoś się nami intteresuje, prawda?

19. Rób zdjęcia przedmiotów i sytuacji, które mogą rozjaśnić dzień komuś innemu.
Dziel się takimi drobiazgami - piękne miejsce, śmieszna sytuacja, wyjątkowy plakat czy zachwycający kwiat. Dostrzeganie może być dla Was wyjątkową przygodą, a Twojego bliskiego może pobudzić do poszukiwania piękna w szczegółach.
20. Świętuj maleńkie i duże sukcesy Twoich bliskich.
To pokazuje, jak wiele znaczy dla Ciebie ten pełen talentów człowiek. Pokaż mu to, zaproś na drinka, przygotuj wyjątkowy deser, uściśnij, emanuj radością - gdybyś tak zachowywał się wobec mnie, od razu poczułabym, że zwracasz uwagę na to, co dzieje się ze mną. 
21. Zmniejsz ograniczenia innych - postaw wyzwanie przed kimś bliskim.
Interesujące wyzwania - takie, które wymagają nieco wysiłku i pomagają wyjść ze strefy komfortu to coś, co może dodać kilka iskierek do Waszej relacji. 
22. Mów innym komplementy - docenianie jest dobrem.
Zwróć uwagę na ubiór, fryzurę, dobrze wykonaną pracę. Nie bój się komplementowania poprzez sieć - napisz prywatnego maila, doceń ciekawe inicjatywy, pochwal. Twoje słowa mogą odmienić dzień drugiego człowieka. 
23. Nie obawiaj się rozmów z starszymi ludźmi.
Nawet krótka wymiana zdań ze starszym człowiekiem może być oczyszczająca dla Was obojga. Zgodzisz się ze mną, że osoby w podeszłym wieku są często najbardziej osamotnione. Czy ktoś rozmawia z nimi o ich marzeniach? O nie, raczej o wojnie. Zmień to, skup się na tym wyjątkowym człowieku i sprawdź, co może Ci powiedzieć.
24. Wejdź w buty drugiego człowieka.
Pojawił się problem? Zanim się obrazisz, zdenerwujesz, zaczniesz krzyczeć czy robić awanturę - zastanów się, dlaczego ten właśnie człowiek zachował się tak, a nie inaczej. Czy naprawdę zrobił to bo jest aż tak zły?




Nadmiar obowiązków i coraz więcej wymagań sprawia, że stres to norma. Naprawdę? Zbyt dużo nerwów i gonitwa stresujących myśli sprawiają, że trudno jest zaangażować się w swoje życie i poczuć coś dobrego. Nie ma czasu, nie mogę, odpocznę za kilka lat, skończę tylko ten projekt i zacznę się uśmiechać. Zauważasz, że sami wtłaczamy się w ten stresujący krąg?

25. Idź na masaż co miesiąc.
Może to być masaż w salonie, ale i u kogoś, kto zrobi go dla Ciebie w zamian za dobre ciasto. Dowiedz się, czy ktoś z Twoich znajomych oferuje masaż - możliwości jest wiele. Dzięki takiej formie odpoczynku, nie tylko zrelaksujesz się, ale i będziesz miał idealną szansę na zatrzymanie się i przeżycie "Tu i teraz" (dotyk zwraca uwagę. bardzo.)
26. Stań się mentorem - zamiast stresowania się tym, jak wiele się musisz nauczyć, pokaż, że jesteś ekspertem.
Talenty ma każdy - Ty także. Zostań więc mentorem i zaoferuj swoją pomoc (nie zapominając o pokorze!). Spędzanie czasu właśnie w taki sposób buduje poczucie własnej wartości i daje mnóstwo satysfakcji. 
27. Przestań być taki poważny!
Pomimo tego, jak wiele rzeczy masz jeszcze do zrobienia, jak dużą presję czujesz i ile stresu przeżywasz - odpuść sobie od czasu do czasu i schowaj powagę w buty. Zrób głupią minę, wyjdź na drzewo, żartuj, śmiej się, skacz jak dziecko. 
28. Dość skwaszonej miny.
Łatwo jest się naburmuszyć i negatywnie komentować wszystko, co dzieje się wokół - bardzo łatwo. Skończ z tym "hejtowaniem" (to strata czasu!) i skup się na radosnym przeżywaniu swojego życia. Jeśli postanowisz pozytywnie reagować na to, co dzieje się wokół Ciebie, możes spodziewać się wielu zmian w swoim życiu.
29. Podróżuj.
Możesz wybrać się w daleką wyprawę, ale przeżyć jednodniową wycieczkę do sąsiedniego miasteczka. To od Ciebie zależy - wyjście z domu, wypróbowanie innej kuchni, spacer po nieznanym parku to doskonały sposób na zatrzymanie się i zaangażowanie w swoje życie. 
30. Pojawił się stres? Zrób z niego piłeczkę i wyrzuć ją daleko!
Jeśli tylko poczujesz, że stres Cię zżera i nie pozwala Ci żyć, wyjdź na powietrze, zrób z czegoś (śniegu, błota, czegokolwiek!) kulkę i wyrzuć ją daleko przed siebie (uważaj, żeby nie zrobić nikomu krzywdy!). U mnie działa idealnie kamyk rzucony daleko do Wisły.
31. Na obawy - spalenie.
Choć wiemy, że zamartwianie się nie ma sensu (tak rzadko daje efekty!), i tak marnujemy czas na obawy i przerażające myśli. Nie pozwól sobie na to. Szybko spisz na kartce wszystkie swoje strachy i zwyczajnie spal je. Nie ma ich - widzisz?






Macie swoje niezawodne sposoby na zaangażowanie się w tu i teraz?
poniedziałek, 22 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Week in Pictures (3) | Zdjęcia z ciasnego tygodnia

Co za ciasny tydzień! Każda osoba, z którą w tym tygodniu rozmawiałam, przyznawała, że lipiec nie rozpieszcza - nawet moi współpracownicy mają dość. Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć z minionych dni - czyli z mojego pełnego eksperymentów tygodnia. Przede wszystkim - zostawiłam moje zarządzanie czasem i po raz kolejny (i ostatni!) sprawdziłam, czy stare metody zdają egzamin. Oj, to byłe trudne dni :-)



Dobrze, że mam mojego M. Ostatnie dni były pełne ciężkiej pracy - spędziłam sobotę przed komputerem, odmawiając i wypadu na rowerową wycieczkę do Tyńca i relaksującego drinka wieczorem. Nie było takiej opcji - bardzo chciałam dokończyć jeden z projektów. Na szczęście M. się zbuntował, spojrzał na nasze podróżnicze cele na rok 2013 i zarządził wypad w góry - tym razem Dolina Chochołowska. Było wspaniale - pomimo sflaczałej opony w moim rowerze (musiałam wracać do samochodu prowadząc go całą drogę), mega-korków na Zakopiance (zrobiliśmy objazd do Krakowa przez nasze Piekiełko), bardzo późnego powrotu do domu. A blasku dodał naszej wyprawie pyszny obiad w Restauracji Witowianka (zdjęcia 1 i 2). Świetne miejsce - takiego kącika zabaw dla dzieci nie widziałam jeszcze nigdy! Nowe, piękne książeczki, kwaczące kaczuszki, misie, puzzle z gąbki, kredki, mnóstwo kartek do rysowania, ogromny dywan i stoliczki dla maluszków. Nasz stolik był tuż obok kącika - po tym, jak Hania skończyła jeść swoje warzywa, od razu zajęła się zabawą. Wspaniałe!

Mieszkamy w naprawdę dobrej dzielnicy w Krakowie - uwielbiam ją. Wystarczyło 15 minut spaceru do Castoramy, szybki powrót do domu i nasz balkonowy mini-ogódek został pięknie wzbogacony. Lawenda (zdjęcie nr 3). Uwielbiam ten zapach, motyw, nastrój, który we mnie wywołują. A lawenda na balkonie... Mam kilka pomysłów na jej wykorzystanie. A teraz polecam Wam przepyszne lawendowe ciasto :-)

Powoli zaczynam wierzyć w naszą listopadową wyprawę do Ameryki. Ameryk. Czegoś takiego jeszcze nie było - listopad zawsze kojarzył mi się z deszczem, przygaszeniem i przygotowaniami do Świąt. Tym razem będzie zupełnie inaczej - zmiana perspektywy. Postanowiłam zatem wejść w amerykański klimat i kupiłam w Carrefourze na Zakopiańskiej pięknie pachnącą świeczkę (zdjęcie nr 4), która ma przypominać o tamtym kontynencie. I powoli mnie przekonywać, że naprawdę tam jedziemy.





Ostatni tydzień to świetny czas - tak wiele rzeczy zakończyłam, a ile rozpoczęłam! Oby tak dalej. Sprawa numer jeden (zdjęcie nr 1BAM. Bloggers and Authors Meet up. Zajęłam się organizacją eventów dla blogerów. I co najwspanialsze - już mamy pierwszego sponsora (Fabryka Prezencika Basi Szmydt) i patronat medialny (Zapytajpołożną.pl). Pięknie się zapowiada - nie mogę się doczekać wyniku rozmów z nadchodzącego tygodnia!

Lipiec jest bardzo fioletowy - coraz częściej pojawiają się w naszym domu borówki (zdjęcie nr 2) i zagościły piękne filetowe talerzyki. W tym tygodniu też Hania bawi się kostkami lodu - takie nowe doznania są rozwijające, uczą, pokazują różnice między ciepłymi i zimnymi przedmiotami, poprawiają koordynację. I są śmieszne!

Wreszcie! (Zdjęcie nr 4) Wreszcie wreszcie wreszcie pojawiła się moja strona konferencjepsychologiczne.pl - bardzo chciałam, aby mój projekt miał własną domenę i ładnie wyglądający layout. I jest - po wielu trudach, rocznym (!) opóźnieniem. Chyba nawet nie umiałam się z tego tak cieszyć, jak powinnam. Pozostał szok.




Jak minęły Wasze dni? 
niedziela, 21 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Ostatnio pomogły mi w organizacji przestrzeni

Uporządkowana przestrzeń może być świetnym miejscem do tworzenia niesamowitych rzeczy. Wyobraź sobie te wszystkie zrealizowane projekty. Osiągnięte cele. Odwiedzone miejsca. Spotkania z ludźmi, którzy nagle odmieniają Twoje życie. O tak - kiedyś byli dla Ciebie obcy, a teraz stają się światełkiem w codzienności. Sama widzę to wszystko bardzo dokładnie. Jak na razie tylko w wyobraźni - wkrótce to stanie się rzeczywistością. 

Uporządkowana przestrzeń może być świetnym miejscem do tworzenia niesamowitych rzeczy. Jeśli świat wokół Ciebie nie przypomina nawet kontrolowanego bałaganu, a jedynie totalny chaos, możesz spodziewać się zahamowania kreatywności. Dlaczego? Nasz umysł nie lubi przeciążeń - pracuje nieskrępowanie w bezpiecznych dla siebie warunkach. Dla bardzo wielu osób te bezpieczne warunki to zorganizowana przestrzeń.

Uporządkowana przestrzeń może być świetnym miejscem do tworzenia niesamowitych rzeczy. Tworzę jak szalona. Ostatnio - BAM Bloggers and Authors Meet Up, projekt szkoleniowy, sesja zdjęciowa, książka. I myślę, że dzieje się dobrze właśnie dzięki temu, że wyrzuciłam niepotrzebne rzeczy, oczyściłam moją przestrzeń z wszelkich rozpraszaczy, pozostawiłam mnóstwo motywatorów, pięknych przedmiotów i uzyskałam spokój.

Dzisiaj pokazuję Wam kilka drobnych rozwiązań, dzięki którym moja przestrzeń działa lepiej :-)



BYŁAM PEWNA, że problem wszechobecnych zabawek nie będzie istniał w naszym domu. Hania ma swój pokoik, a między salonem, a jej toną zabawek jest długa droga. Jak ja się myliłam. Zabawki są wszędzie. W mojej torebce, pod łóżkiem, pod sofą, stołem i biurkiem. Na balkonie sąsiada. W baseniku. I w łazience - tam są przede wszystkim wiecznie mokre kaczuszki do kąpieli. Właściwie problem by nie istniał, gdybyśmy mieli normalną podłogę - np. z płytek. Ze względu jednak, że zamarzyło nam się mieć podłogę tekową w łazience, zalanie jej wodą z kaczuszek to najgorsze możliwe rozwiązanie. 

Jak to wyglądało kiedyś? Nie lubię mieć nieużywanych właśnie przedmiotów poukładanych na wannie lub umywalce - od razu wszędzie robi się bałagan. Niestety - mokre kaczuszki nie mogły być nigdzie indziej - woda w szafce - zły pomysł, na podłodze - tym bardziej. 

Po co mi to? Wybrałam w Ikei pojemnik, który jest przeznaczony tylko na zabawki do kąpieli. Dzięki temu mokre kaczuszki mają swój dom, mogę je bez obaw umieścić w szafce i uniknąć zachlapania wszystkiego wewnątrz. Porządkowanie łazienki po kąpieli trwa chwilę, a ja dzięki temu pozostawiam ją w takim stanie w jakim lubię najbardziej :-)



Zawsze podobała mi się idea projektu denko - czytałam o tym na tak wielu blogach, że nie potrafię powiedzieć, kto to wymyślił. Blogerki namawiały się do kończenia kupionych kosmetyków zamiast kupowania kolejnych. Świetne - oszczędność pieniędzy (kupuję kolejny balsam, gdy wyrzucę już puste opakowanie po ostatnim), ograniczanie ilości gromadzonych rzeczy, a do tego - realne testowanie kosmetyków (jeśli używam balsamu przez miesiąc, wiem jak naprawdę działa).

Jak było wcześniej? Kosmetyki uwielbiam - zawsze miałam poważny powód, aby kupić kolejny. Dzięki temu moja szafka w łazience była zapełniona moimi rzeczami, a M. miał wydzielone mikroskopijne miejsce na jego kosmetyki. A ja sobie po prostu próbowałam każdego dnia innego specyfiku - niby dobrze, ale ani to oszczędność, ani test kosmetyków.

Jak jest? Już od ponad dwóch lat ograniczam ilość kosmetyków do tych, które testuję, jednak dopiero teraz wygospodarowałam sobie osobną półkę na te kosmetyki, które chcę po prostu wykończyć. Maseczki do twarzy, odżywki do włosów - jeśli widzę każdego dnia, ile jeszcze mam w szafce, nawet największa promocja w sklepie nie skusi mnie do zakupów.




Cieszę się, że jesteśmy zmuszani do segregowania śmieci - jest ich tak wiele. Ich ilość można zauważyć po pierwszych lepszych zakupach. Wyobraź sobie, że kupujesz pastę do zębów i papier toaletowy - odnosisz je do łazienki, razem z opakowaniami. Za jakiś czas w szafce robi się bałagan - folia z papieru jest wszędzie. Na umywalce - opakowanie po paście. I po uporządkowanej przestrzeni.

Jak było? Nie narzekam na sprzątanie, jednak kiedy łazienka rano lśni, a wieczorem można znaleźć w niej wszystkie możliwe opakowania z produktów kupionych tego dnia - przestaję wierzyć w sens sprzątania. 

Jak jest? Jakiś czas temu M. i ja wprowadziliśmy zasadę wyrzucania opakowań tak szybko, jak się da. Dzięki temu porządek zapanował wszędzie - opakowania zajmują przecież tyle miejsca i wciąż przeszkadzają.




Jak wyglądało to dawniej? Ta szuflada była najgorszym punktem naszego mieszkania - jest wielka. Na początku już wylądowały niej ściereczki, gąbki, worki na śmieci i wszystkie inne ważne w kuchni przedmioty. Ale bałagan - nie do opisania! Nawet jeśli skusiłam się na poukładanie tych rzeczy - wystraczyło choć raz otworzyć szufladę i wyjąć z niej cokolwiek - czar pryskał. 

Jak jest? Wybraliśmy się do Ikei i (po wczęśniejszym zmierzeniu szuflady) kupiliśmy trzy białe pojemniki - duże pudełko z pokrywką Pluggis i dwa pudełka Variera - idealnie dopasowały się do wnętrza szuflady. Teraz każda rzecz ma swoje miejsce i utrzymanie porządku nie jest nawet wyzwaniem.





Jak tam Wasza przestrzeń?


piątek, 19 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Wizerunek | Linkedin i fałszywe "znajomości"




Jest i Linkedin. Tak - kolejne miejsce w sieci, gdzie trzeba się zarejestrować, podać swoje imię i nazwisko, dodać zdjęcie i zdawać relację ze swojego życia. Tak naprawdę - to zależy od Ciebie. Możesz pousuwać wszystkie swoje internetowe profile - nie okrzyczę Cię. Możesz też wykorzystać sieć tak, aby dzięki niej Twoje marzenia stały się rzeczywistością. Pisałam kiedtyś o personal brandingu - wydaje mi się, że odpowiednie kierowanie swoją sytuacją zawodową polega też na kreowaniu własnego wizerunku - czy istniejesz w świecie zawodowym jeśli nikt nie ma o Tobie opinii, nikt o Tobie nie słyszał, a nawet Cię nigdzie nie widział?



W ciągu minionych tygodni dostałam mnóstwo zaproszeń do znajomości - właśnie na stronie Linkedin. Nie zna(ła)m tych ludzi - szczerze... nie byłam w Trójmieście, skąd mam zatem znać tę dziewczynę? Na szczęście jednak zaczęłam zastanawiać się, zanim zrezygnowałam z przyjmowania zaproszeń i... bardziej przemyślałam sprawę.





Twój profil na stronie Linkedin może być kulą u nogi, albo bardzo przydatnym narzędziem (jeśli wszyscy mają to Ty też), dzięki któremu wzmocnisz swoją biznesową pozycję. Zakładam, że chodzi nam raczej o tę drugą opcję. Jeśli zatem Twój profil zawiera jakiekolwiek informacje oraz zdjęcie, możesz spodziewać się napływania do Twojej skrzynki zaproszeń od osób, których w życiu nie widziałeś. Czy przyjmować takie zaproszenia? Zadaj sobie kilka pytań:

Czy "znajomość" z tym nieznanym człowiekiem może przynieść nam jakieś profity?

Linkedin to networking - dzięki tej stonie możesz nawiązać genialne kontakty - to tak, jakbyś pojawiał się na spotkaniach w klubach biznesowych. Zastanów się zatem nad tym, co możesz zaoferować nowemu znajomemu. Jest z Twojej branży? Realizuje ciekawy projekt? Uruchom wyobraźnię i pomyśl nad tym, co zyskacie dzięki nawiązaniu kontaktu.

Wspaniałą zasadą w networkingu jest stawianie siebie w roli DAWCY. Tak, dawcy - nawiązujemy kontakt i ja zastanawiam się, co mogę dać właśnie Tobie. Staram się doprowadzić do Twojego sukcesu, pomogę Ci. To piękne i wyjątkowo skuteczne dla obu stron. Kiedy zatem spotkasz się z kolejnym zaproszeniem na Linkedin - zapoznaj się z osobą, która chce mieć z Tobą kontakt i wejdź w rolę dawcy. To może być Twój przyszły współpracownik, partner biznesowy, klient, albo łącznik - może pozna Cię z kimś, kto odmieni Twoje życie. Czy się opłaci - och, sprawdź to po prostu!

Co ten człowiek sobą reprezentuje?
No właśnie - pracujesz nad swoim wizerunkiem i osoby, które są wokół Ciebie kreują Twoją opinię również. Spójrz trzeźwym okiem na tego Nowego Człowieka i zastanów się - czy dobrze mieć go w swoich profesjonalnych kontaktach? Co ten człowiek sobą reprezentuje? Pasję, profesjonalizm, skłonność do działań, inicjatywę czy może... skłonność do spamowania?

Każdy kontakt na Linkedin może potencjalnie przerodzić się w relację biznesową - to nie portal randkowy. Właśnie dlatego skup się na tym, jakie wartości można dostrzec w tym, co pokazuje Twój nowy znajomy. Czy spotkanie z nim byłoby inspirujące/ciekawe/ważne, czy może nie czułbyś się zbyt komfortowo? Czy spotkanie mogłoby rzeczywiście mieć profesjonalny charakter czy raczej opierałoby się na imprezowaniu i piciu wódki? Rozumiesz, o co mi chodzi?





Przywitaj się z nową osobą - przedstaw jej się, podziękuj za zaproszenie (savoir-vivre) i zapytaj, czy widzi jakąś możliwość współpracy.
Gwarantuję Ci, że 90% użytkowników Linkedin i Goldenline to osoby, które nie piszą osobistych wiadomości do swoich kontaktów - zapraszając do grona znajomych, wysyłają automatycznie wygenerowane hasło"I’d like to add you to my professional network on LinkedIn". Na takie słowa można zareagować dość niemiło "Okej, a niby dlaczego?". Nawet jeśli dostajesz takie wiadomości, zmień ton tej relacji i napisz coś bardziej prywatnego, przejdź też do rzeczy i zapytaj, co kontakt może Wam obojgu dać. Jeśli sam wysyłasz zaproszenia - zawsze dodaj osobistą wiadomość zamiast tekstu-robota i od razu podkreśl możliwość działania. Zbieranie znajomych na Linkedin się nie zalicza do bycia "cool".


Twoje wiadomości muszą być absolutnie profesjonalne - to przecież Twój zawodowy profil, zadbaj zatem o to, co przekazujesz innym i jak można Twoje wiadomości odebrać - co mówią o Tobie?
Przede wszystkim - savoir vivre, zawodowy ton i przechodzenie do tematu. Załatwiaj poprzez swój profil biznesowe sprawy, nie spamuj mailami, unikaj pisania statusów, które nie odnoszą się do życia zawodowego. Kreuj.




czwartek, 18 lipca 2013
Napisała Edyta Zając
Tag :

BAM Bloggers and Authors Meet up - dwa spotkania dla blogerów w Krakowie | Czas: koniec lata





Dwa spotkania rozwijające. Koniec lata. W trakcie każdego - dwa szkolenia, dzięki którym blogowanie może być inspirujące jeszcze bardziej. A także - networking. Gotowi?
Dziejsze maksymalnie pozytywne wydarzenia i ciekawa współpraca, którą udało mi się nawiązać sprawiły, że musiałam zacząć realizować swój mały cel. Za organizacją wydarzeń bardzo tęsknię zatem... robię swoje własne dwa. Będziecie?




Zapraszam sponsorów do współpracy ;-)

Napisała Edyta Zając

30-60% czy może 60-70% | Znaczenie kontaktu wzrokowego


The Wall Street Journal doniósł ostatnio, że statystyczny dorosły człowiek patrzy w oczy przez 30-60% czasu - powinno być przecież inaczej. Według wielu psychologów najbardziej skuteczna rozmowa to taka, kiedy rozmówcy zaglądają sobie w dusze przez 60-70% czasu konwersacji. Skuteczna, czyli jaka? Ma dać dobre efekty, sprawić, że rozmówcy osiągają swoje cele (np. omówią ważny dla siebie temat, dowiedzą się czegoś istotnego, uzyskają feedback). 

O tym, jak ważny jest kontakt wzrokowy słyszałam sto tysięcy razy. Słyszałam tak często, że na kolejną nowinkę reagowałam załamywaniem rąk. Ale ale! Tutaj można się pomylić - bo niby wszyscy dobrze wiemy, jak ważne jest patrzenie w oczy podczas rozmowy, ale... czy serio w te oczka zaglądamy? Czy zawsze patrzę w oczy mojemu mężowi? No nie powiedziałabym... robię kolację - rozmawiamy. Zajmuję się zdjęciami - rozmawiamy. M. prowadzi samochód - rozmawiamy. Co z tymi oczami?




Mam dla Ciebie kilka dobrych skutków, które mogą Cię przekonać do patrzenia w oczy podczas rozmowy - spoglądania każdemu, z kim zamieniasz chociaż zdanie. Zastanów się, czy możesz usprawnić swoje umiejętności nawiązywania kontaktu i zobacz, jak bardzo to jest opłacalne.

MIŁOŚĆ
Kiedy zaczynamy historię miłosną, trudno oderwać oczy od cudu, za jaki uważamy nowego ukochanego. O tak - wiemy dokładnie jak zmienia się kolor jego oczu w różnych sytuacjach, znamy każdą maleńką zmarszczkę, a nawet potrafimy oszacować długość każdej rzęsy. To cudowne, ale mija - wydaje nam się, że już zbyt dobrze się znamy - co tu jeszcze oglądać. Co zmienia patrzenie w oczy?
- kontakt wzrokowy może rozbudzić romans między dwoma kochającymi się osobami - śmiałe spoglądanie w oczy jest często dobrym wstępem do flirtu i budzi dawne emocje
- patrzenie w oczy jest sygnałem szczerości - często zakładamy, że jeśli nasz rozmówca jest prawdomówny i nie ma nic do ukrycia, będzie z łatwością na nas patrzył
- im dłużej trwa związek, tym więcej wysiłku trzeba włożyć w to, aby skupiać się na sobie (bo przecież doskonale się znamy, prawda?) - patrzenie w oczy podczas rozmowy jest oznaką zainteresowania, chęci poznania drugiej osoby, jej nowych problemów i pomysłów.

Bez względu na to, jak długo znasz tę najbliższą osobę, postaw sobie za cel spoglądanie jej w oczy podczas każdej rozmowy. Okażesz jej zainteresowanie, pobudzisz Wasze relacje i będziesz bardziej wiarygodny. To właśnie spojrzenie może być tym, co przerwie sytuację kryzysową czy nie dopuści do kłótni - zgodzisz się ze mną, że gdy pojawia się złość na drugą osobę, podświadomie karzemy ją uciekając wzrokiem. Poza tym - łatwiej jest wykrzykiwać przykre słowa, gdy nie widzi się smutnych oczu ukochanego.


BIZNES
Kontakt wzrokowy jest tym, co odróżnia pewną siebie osobę i człowieka sukcesu, od ludzi, którzy tylko przypakowo bawią się w firmę. Osoby, które świetnie rozwiązują sytuacje biznesowe i osiągają ciekawe wyniki to te, które nie mają problemu z nawiązywaniem kontaktów - a to jest niemożliwe bez spojrzenia w oczy. Dlaczego biznes lubi zaglądanie w oczy?
- osoba, która nie lubi kontaktu wzrokowego może być różnie oceniania - najczęściej jako ktoś nerwowy, przestraszony, cwany, nieszczery lub niepewny siebie i swoich działań. Ludzie, którzy nie boją się patrzenia w oczy, mają o wiele lepsze notowania. Pamiętasz powiedzenie Oczy zwierciadłem duszy? Właśnie - gdy widzimy czyjeś oczy, zakładamy, że możemy poznać duszę tego człowieka.
- szefowie lub osoby o wyższych stanowiskach w firmach (lub po prostu w społeczeństwie) często unikają kontaktu wzrokowego z ludźmi z niższych półek (tak to nazwijmy). Działa to destrukcyjnie na opinię o takim człowieku - co on sobie wyobraża. Nawiązanie przyjaznego kontaktu wzrokowego z dosłownie każdą osobą, którą spotykamy na swojej drodze to szansa na porwanie tłumów i pokazanie swojego pozytywnego nastawienia. 
- wszelkie podziękowania, prośby, poważne rozmowy, strofowanie lub udzielanie reprymendy mają zupełnie inny oddźwięk, kiedy towarzyszy im kontakt wzrokowy. Kiedy słyszymy coś, a dodatkowo jesteśmy ściągani wzrokiem rozmówcy, czujemy osobiste zaangażowanie w temat rozmowy. Tak, mówię do ciebie kiedy patrzę na ciebie. Unikanie patrzenia w oczy jest jak sygnał: ok, możesz uznać, że mówię do ściany, a nie do ciebie.


Patrz w oczy każdemu rozmówcy, z którym masz kontakt - nawet jeśli jest to prezentacja dla 20 osób - ważne jest wówczas dotykanie wzrokiem każdego z nich (wystarczy przebiegać spokojnie wzrokiem po twarzach słuchaczy). Relacje z ludźmi na polu zawodowym mogą w miły sposób wzbogacić się właśnie dzięki zaglądaniu w duszę rozmówcy - sprawdź, jak osobiste są wasze kontakty i jak efektywne!




Może wyzwanie?




wtorek, 16 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

5 pomysłów na zarządzanie czasem dla blogerów



Zarządzanie czasem i zadaniami jest dobrym sposobem na szybsze osiąganie celów i spełnianie marzeń. Jeśli wiesz, dokąd chcesz iść i zaplanujesz to, masz większe szanse na realizację nawet najbardziej szalonych pomysłów. Czy tworzenie bloga to szalony pomysł? Pewnie tak - dla niektórych z nas. Na szczęście są też pasjonaci, którzy blogowanie traktują jak wielką pasję, a nawet pracę. Zarządzanie czasem jest zatem tym, co profesjonalny bloger powinien mieć w głowie. Po co? Rozwój. Blogowanie może wznieść Cię na szczyty. 

Po kilkunastu mailach, jakie dostałam ostatnio, postanowiłam pokazać Wam kilka trików, które sprawiają, że pisanie blogów jest moją cudowną (codzienną) przygodą. Zarządzam czasem zawsze - też tutaj. 



Wydaje mi się, że pisanie blogów sprawia, że stajemy się bardzo kreatywni - do głowy wpadają przeróżne pomysły i wygląda na to, że jedyną szansą na ich urzeczywistnienie jest pisanie postów każdego dnia. Inspiracji jest mnóstwo, pomysły mogą się pojawiać nawet w trakcie oglądania wiadomości - trzeba zatem zadbać o to, aby ich nie zgubić. 

Zadbaj o to, aby Twoje kreatywne myśli zostały cudownie wykorzystane. Zawsze noś przy sobie notatnik, w którym na gorąco zapiszesz każdy pomysł, dzięki któremu Twój blog się rozwinie, a jego treść będzie jeszcze bardziej interesująca dla czytelników. Masz mnóstwo opcji - noś papierowy notes, zapisuj w Remember The Milk lub Evernote - ważne, aby te sposoby były skuteczne:
- powinieneś mieć do nich dostęp
- powinieneś do nich regularnie wracać (jaki sens ma zapisywanie w miejscu, do którego się nie zagląda?)
- powinieneś robić w nich od czasu do czasu porządek

Na początku zapisywanie inspiracji i pomysłów nie jest takie proste - nie od razu jesteśmy otwarci na własne inicjatywy. Z czasem jednak (wraz z zapisywaniem) budzi się szalona kreatywność, a nawet najmniejszy bodziec może sprawić, że napiszesz post swojego życia (mój ulubiony i bardzo popularny artykuł na blogu powstał dzięki temu, że zapisałam jedno hasło w notesie - od tamtej pory ufam intuicji).

Zapisywanie to nie tylko notowanie pomysłów - kiedy przeglądasz sieć, nie zapomnij o oznaczaniu tych stron, które bardzo Ci się spodobały, zawierają ciekawe (np. techniczne) rozwiązania, inspirujące artykuły, które chcesz pokazać innym. Dzięki przeglądaniu i wracaniu do nich - wykorzystujesz je podwójnie.




Kiedy zaglądam na nową stronę, chcę wiedzieć, o czym będzie. Czy zawsze dostrzegam to, co chce pokazać bloger? Jak zróżnicowane będą artykuły? Czy mogę się w nich pogubić? Bez względu na to, jak lifestyle'owy ma być blog - zastanów się nad tym, co będzie Twoją główną domeną. Dzięki zaznaczeniu kilku sfer (tematów) łatwiej Cię znajdę w blogosferze i prawdopodobnie zbierzesz wokół siebie pokaźną grupę osób o podobnych zainteresowaniach. Określanie swoich stref eksperckich może być też drogą do zawodowego rozwoju.

Wybór kilku głównych tematów postów może być dużym ułatwieniem w procesie planowania artykułów, jakie pojawią się na Twojej stronie. Zastanów się zatem nad tym, co będzie dla Ciebie najbardziej inspirujące. Dobrze by było, gdybyś skusił się też na zaznaczenie tego na swoim blogu (u mnie jest zakładka Piszę o...). Dzięki określeniu ulubionych stref możesz połączyć siły z innymi blogerami, zrealizować wspólny projekt lub dołączyć go grupy osób, które piszą o tym właśnie temacie. 



Lubimy serie artykułów - i mówię to jako czytelnik blogów. Kiedy wchodzę na blog kulinarny, na którym co tydzień pojawia się nowy przepis na drink, koktajl, danie z amarantusem lub ciasto czekoladowe - wiem, że mam po co wrócić za tydzień. 

Zastanów się nad tym, jakie serie postów byłyby dla Ciebie najciekawsze (blog należy do Ciebie i ma być Twoją radością, prawda?) - kiedy będziesz je pisać, pasję poczuje każdy czytelnik. Zrób eksperyment - możesz ustalić, że w poniedziałek piszesz o jednym temacie, we wtorek o innym. Czemu nie podsumować miesiąca, napisać artykuł W sierpniu chcę... (jak Basia), przeprowadzić z kimś wywiad (jak Mari), dzielić się linkami (jak Happyholic lub Catherine), pokazywać swoje życie od kuchni (jak Alina), zachwycać się na blogu odwiedzonymi miejscami (jak kolejna Basia), robić relacji z własnych wyzwań (jak Krufka czy Nadine) lub pokazywać swoje największe inspiracje (jak Ada)?

Zaplanuj swoje serie postów - jak? Popatrz niżej.



Moje notatniki pękają w szwach - tak wiele pomysłów blogowych chciałabym zrealizować. Mimo wszystko jednak, nie zawsze czuję, że dany artykuł napiszę tak, jak sobie wymarzyłam. Dzień, tydzień lub miesiąc są nieodpowiednie. Dlatego właśnie z całej masy inspiracji i pomysłów, wybieram te, które w tym miesiącu nadadzą rytm moim dniom. Blogerem jest się cały czas - mam przemyślenia, robię zdjęcia, planuję sobie, kiedy będę pisać. Tematy artykułów będą zatem towarzyszyć mi każdego dnia.

Warto zrobić plan postów na najbliższe cztery tygodnie - będziesz mieć większy wgląd w swojego bloga i bardziej strategicznie podejdziesz do jego tworzenia. Co powiesz na wyznaczenie sobie celów na ten czas?
Plan postów możesz zrobić przy użyciu kalendarza lub listy rzeczy do zrobienia. Mnie ostatnio przekonuje coś innego - arkusz z wydrukowanymi dniami w miesiącu.




Określając konkretne daty udostępnienia artykułu, możesz nie tylko ładnie zaplanować swoje działania (czyli tworzenie treści posta, przygotowanie własnych zdjęć, wyjście po to, aby np. zrealizować wywiad lub wypróbować restaurację, którą recenzujesz). Wzmocnisz swoją motywację - po stworzeniu mojego planu na lipiec, poczułam przypływ energii - bardzo chciałam zrealizować wszystko to, co zaplanowałam. Zauważyłam też, że mój blog podoba mi się coraz bardziej.



Moje blogi się rozwijają i coraz częściej zauważam, co warto do nich dodać - wkrótce na LSA pojawi się miejsce, z którego będzie można ściągnąć pomocne pliki i arkusze, a na The Body. Naturally. kilka dodatkowych rzeczy, dzięki którym czytelnicy będą mogli się rozwijać. Ale jak widzisz - tu nie chodzi tylko o treści, ale i o całość - wygląd bloga (może warto zmienić szablon), media społecznościowe, stworzenie blogrolla, odpisywanie na komentarze. 

Wykorzystaj czas w stu procentach i zastanów się nad tym, kiedy zrealizujesz pozostałe działania na blogu - czyli także te, które nie dotyczą tylko pisania artykułów. Blog to nie sekretny pamiętnik - zadbaj także o czytelników, usprawniając Wasz kontakt, ale i o swój profesjonalizm:
  • ucz się, jak robić piękne zdjęcia (jeśli na blogu zamieścisz własne - z radością przyjrzę się Twoim postom) - sprawdź koniecznie Photoble, poradniki dla osób używających takie aparaty jak Ty (np. Nikon D90) - od Ciebie zależy, jakie będą Twoje fotografie
  • czytaj o blogowaniu - ostatnio trafiłam tutaj.
  • poszukuj wskazówek - świetne daje Ula
  • reaguj na komentarze i maile czytelników bloga (nie zapomnij o umożliwieniu im mailowania do Ciebie - możesz podać swój blogowy adres mailowy lub stwórz formularz kontaktowy np. dzięki EmailmeForm)
  • zdobywaj wiedzę - czytaj, ucz się, dowiaduj - to widać, czy wiesz, o czym piszesz
  • ulepszaj bloga - ma podobać się Tobie i innym - zapytaj, co o jego wyglądzie uważają Twoi bliscy, przyjaciele lub czytelnicy. Ciekawym i przydatnym rozwiązaniem jest spoglądanie na swojego bloga krytycznym okiem raz na miesiąc - co byś ulepszył tym razem?



Oto kilka moich propozycji - mam nadzieję, że będą przydatne i pomogą w planowaniu.
A na koniec mam prośbę - prześlijcie linki do swoich blogów - tak mało Was znam ;-)



poniedziałek, 15 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Week in Pictures (2) | Zdjęcia ostatnich dni i kilka linków


Kochani! Bardzo spodobał mi się pomysł dzielenia fotografiami - zaczęłam to robić na blogu The Body. Naturally. tydzień temu i zachwyciłam się. Robię zdjęcia codziennie - czemu nie pokazywać ich w każdą niedzielę i nie dodać kilku inspirujących mnie linków? Po całym tygodniu poważnej pracy nad blogami, chcę pokazać Wam najpiękniejsze momenty ostatnich dni. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten post :-)


Moja koleżanka ze studiów, Asia Garlicka, zaproponowała mi jakiś czas temu zrobienie sesji zdjęciowej. Ucieszyłam się - kiedyś dość często stawałam przed obiektywem, a od dłuższego czasu to ja fotografuję. A do tego - bardzo chciałam mieć sesję z moją córeczką. Wymarzyłam sobie letnie, radosne zdjęcia i udało się :) To jeden z moich ulubionych momentów - Asiu, raz jeszcze dziękuję!

Mój M. bardzo dużo pracuje dlatego każdy luźniejszy dzień (tzn. taki, kiedy można go zobaczyć w domu około 17:30) to święto. Ostatnio udało nam się wyskoczyć na rowerową wyprawę na krakowski Kazimierz. Tradycyjnie - zjedliśmy wspaniałe zapiekanki z Placu Nowego :-)

W minionym tygodniu bardzo dużo fotografowałam - przygotowuję jeden ważny projekt, zajmuję się też promocją Limanowej (moje zdjęcia są tutaj), więc nie rozstaję się z aparatem. A żeby też mieć kilka własnych zdjęć, wykorzystałam lusterko samochodowe ;-)


Wiecie, że w Krakowie jest Aleja Elvisa Presleya? 






Ostatnio skusiłam się na ten wisiorek - w kształcie karocy Kopciuszka :-) Ostatnio kilkanaście razy przeczytałam różne wersje tej baśni, a kiedy natrafiłam na ten właśnie na allegro - wiedziałam, że musi być mój. Lubię takie właśnie dodatki - są dla mnie jak promyczki słońca - dodają blasku nawet najzwyklejszym ciuchom. 

A we czwartek byłam pierwszy raz w życiu nad Zakrzówkiem!



Internet może być dobrem!

O tak - przekonuję się o tym ostatnio bardzo często! Przede wszystkim - strona Fly4free (dziękuję, że jesteście!!). Nie wierzę tak naprawdę w to, co się wydarzyło w tym tygodniu. Dzięki Fly4Free mój ukochany M. znalazł genialną opcję mega tanich lotów do... Ameryki Południowej i Północnej i w listopadzie lecimy w podróż życia! Będzie Miami, Buenos Aires i Nowy York! Zanim tysiąc razy podskoczyłam ze szczęścia, chodziłam wokół M. z litanią: Zwariowałeś! Mieliśmy oszczędzać! Jak my to zorganizujemy? A co z Portugalią? A z pracą? Oszałeś M... Proszę, nie, nie róbmy tego - nigdy tam nie byłam. Możemy sobie na to pozwolić? A jeśli coś się stanie? Nie mam paszportu. Można tam kupić pieluchy? Nikogo tam nie znamy! Co my będziemy jeść? A Hania? Gdzie będziemy spać? 
Czy kupiłabym bilet sama? O nie! Ale M. był zdeterminowany :-) Dziękuję F4F! (chyba nadal nie wierzę..)

W tym tygodniu też na blogu LiliNaturalna pojawił się wywiad ze mną - dziękuję Ada :) Fajnie było opisać swoje życie tak, jak kazała autorka. Do mojej opowieści Ada dodała śliczny kolaż, który wydrukuję sobie i wrzucę do mojej motywacyjnej teczki

Właśnie... bardzo dużo pisałam w tym tygodniu :-) I to nie tylko artykuły na LSA!



Jak minęły Wasze dni?






niedziela, 14 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Wywiad wieczorny z ukochanym (z kartką papieru i konkretną listą)


Wygląda na to, że coraz więcej osób pracuje całymi dniami. W sumie warto, prawda? Płatne nadgodziny pozwolą na spełnienie marzenia, wyjazd lub bezpieczeństwo finansowe. W sumie warto...

W szale codziennej pracy łatwo zapomnieć o tym, dlaczego i dla kogo decydujemy się na kolejny kilkunatogodzinny maraton. Robimy to dla spokojnej przyszłości, a także (bardzo często) dla rodziny, bliskich, dla miłości. Tak, to dla nich zapominamy o obiedzie, bo trzeba skończyć raport. Dla nich decydujemy się na kolejne zlecenie - byłoby cudownie, gdyby w tym roku udało nam się wyjechać na prawdziwe wakacje. Ok, jeśli chcesz robić to wszystko dla nich, nie ma problemu. Pod warunkiem, że każdy dzień będzie jednak trochę wasz. Wspólny. 

Mój mąż dużo pracuje - tak jak ja. Bardzo często zdarza się, że kiedy on wraca z pracy, ja pędzę na wieczorny warsztat lub zajmuję się komputerem. To może denerwować - przecież kiedyś mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie. Potrzebowaliśmy rozwiązania i sposobu na omówienie różnych spraw bez ciągłego wrażenia, że zapominamy o ważnych tematach. I znaleźliśmy. Oprócz weekendowego brunchu, ten sposób jest naszym ulubionym.

Dzisiaj chcę przedstawić Ci metodę, dzięki której codzienna rozmowa z bliską osobą (załóżmy, że będzie to mąż), będzie łatwiejsza i pozbędziesz się poczucia Ah znów mu tego nie powiedziałam! Zasady są bardzo proste i szybko możesz je wprowadzić do swojego życia.

Idea: Nie chcesz zapomnieć o codziennych sprawach, które są dla Ciebie ważne? Chcesz nimi podzielić się z ukochanym? Od dziś zacznij zapisywać hasła, dzięki którym Wasza wieczorna rozmowa będzie miała określone efekty. Kieruj się zasadami, które wypisałam poniżej i spróbuj wykorzystać ją do przeprowadzenia wieczornego wywiadu z mężem.


Jeśli wieczorna rozmowa ma być nie tylko przyjemna, ale i efektywna, możesz zastosować metodę kartkową. Bez wględu na to, czy pracujesz w domu, zajmujesz się dziećmi czy jesteś w swoim biurze, w każdej chwili dnia może pojawić się w Twojej głowie pomysł, którym zechcesz podzielić się z ukochanym. Oczywiście często sobie obiecujemy, że o tym właśnie pomyśle nie zapomnimy - wieczorem powiem mu o wszystkim. Prawda jest jednak taka, że Twój umysł, przeciążony codziennymi obowiązkami może zwyczajnie odrzucić tę ciekawą myśl. W rezultacie będziesz przypominać sobie o pomyśle w pracy, a gdy nadejdzie chwila wieczornej rozmowy, opowiesz ukochanemu o innych sprawach, pogadacie o zmywaniu naczyń lub o dzieciach. A tamten pomysł? Zaginie.
Nie chcemy zapomnienia. Od dziś skupiamy się na tym, aby wszelkie inspirujące sprawy stały się ekscytujące dla Was dwojga. Przygotuj sobie zatem kartkę (np. wydziel ją w Twoim notesie i miej ją w pogotowiu. Masz tylko jedno zadanie: za każdym razem, kiedy w Twojej głowie pojawi się jakiś pomysł, sprawa do ukochanego lub inspiracja - zapisz to.


Zadbaj o to, aby Twoja kartka była dobrze zagospodarowana - to nie tylko zbiór inspiracji, ale i podstawa do ciekawej i efektywnej rozmowy z ukochanym. Dlatego zachęcam Cię do tego, abyś podzieliła ją na kilka części - rzeczy do zrobienia (te mniej przyjemne - ja na swoją listę wpisałam np. malowanie stojaka na zioła), moje plany i marzenia (to, że jesteście razem nie znaczy, że on czyta w Twoich myślach), wspólna rozrywka, propozycje zmian, inspirujące i zachwycające pomysły, On jest wspaniały, bo...

To, w jaki sposób podzielisz swoją kartkę, zależy od Ciebie. Ważne, abyś znalazła na niej miejsce na różne sprawy - tak, aby Twoje przemyślenia mogły gdzieś przeczekać aż do chwili rozmowy.

Pamiętaj: zapisuj pomysły od razu, kiedy pojawią się w Twojej głowie. Jeśli dostrzeżesz w sieci interesujący Twojego ukochanego artykuł, zachowaj go w zakładkach i zapisz w notesie - nie zapomnisz mu pokazać, może będziecie mogli o nim porozmawiać. Dostałaś telefon od znajomych o ciekawej imprezie za pół roku? Zapisz to - wtedy nie zapomnisz o tym, aby zaproponować to ukochanemu. Widziałaś świetną ofertę podróży - koniecznie to zapisz. Jeśli tego nie zrobisz, możesz tę informację przeoczyć i nici z wyjazdu (dzięki takiemu zapisywaniu jedziemy w podróż życia w listopadzie!). Twój ukochany się wykazał? Zapisz to - jest wspaniały. Miłe słowo, które do niego skierujesz, będzie dla niego pięknym prezentem.

Zapisywanie ma w sobie magię - bez względu na to, czy zanotujesz konkretną informację czy jedynie pomysł na drobne zmiany w Waszym życiu, możesz spodziewać się efektów bardzo szybko. Dzięki zapisywaniu przede wszystkim zatrzymujesz ciekawe inspiracje i masz szansę je zrealizować. Oprócz tego - nastawiasz się na działanie. Przykład? Zapisałam, że marzę o zielniku. Jakimś cudem nagle wpadła mi w oko świetna oferta - stojak na zioła w fenomenalnej cenie. Kilka dni później znalazłam piękne osłonki na doniczki i kupiłam nasiona. Po prostu zaczęłam to robić. A w zeszłym roku po prostu mówiłam, jak to fajnie byłoby mieć zielnik na balkonie. Zapisywanie jest deklaracją.


Bez rozmowy takie zbieranie pomysłów nie ma niestety sensu - rzeczy, które zapisałaś mają przynieść efekt. Dzięki temu, że przeznaczycie na taką rozwijającą rozmowę chociaż 15 minut dziennie, możecie uporać się z wieloma sytuacjami (np. ze sprawami domowymi), staniecie przed ciekawymi wyzwaniami (np. gdy potrzebowałam rady dotyczącej moich szkoleń), otworzycie się na wspólne doświadczanie (np. podróże), zaczniecie realizować ciekawe projekty razem (np. zdrowe odżywianie lub więcej sportu). Wydawać się może, że o większości z tych rzeczy nie ma sensu rozmawiać - czemu niby on się nie może domyślić.
Cóż... nie domyśli się - tak, jak i Ty nie domyślasz się różnych rzeczy z jego życia. Rozmowy tego tyou pozwalają na rozwój, unikanie niepotrzebnych konfliktów, budowanie głębokiej relacji i zaangażowania. W czasach gdy praca staje się coraz bardziej wymagająca, relacje się rozluźniają przez brak rozmów. A tego nie chcemy. Czy chcemy?






Co powiecie na takie rozwiązanie?











Ten tekst piszę do kobiet, jednak zachęcam do sporządzania takiej listy także mężczyzn - wiecie... te wszystkie sprawy do żony... gdzieś to musi się znaleźć ;)
sobota, 13 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Seriale psychologiczno-pomocowe?

Psychologia i ludzie. Czasami wydaje mi się, że to dwa odrębne światy. Mamy mnóstwo badań, pięknych teorii, pomysłów, inspiracji. Łączymy psychologię z innymi naukami po to, aby pomóc człowiekowi. Psychologię studiuje mnóstwo osób, dużo ją kończy, a część - pracuje w zawodzie. Różnie z tą naszą polską psychologią. Przykład? Poznaję nową osobę, przedstawiam się. Kim jesteś z zawodu? słyszę. Odpowiadam: Jestem psychologiem. Zdziwienie w oczach rozmówcy i O! To jako psycholog - co sądzisz o mnie? 

Nic nie sądzę. Nie znam Cię - rozmawiamy 50 sekund. 

Tak, psychologia kojarzy się wielu osobom z czarną magią, czytaniem w myślach i ciągłym ocenianiem. Ja jednak wolę coś innego. Pięknie wykorzystana psychologia może pomagać, wspierać i zachęcać do rozwoju. I dlatego zachwycam się znów dwoma polskimi serialami psychologiczno-pomocowymi. Oglądaliście?



Serial Głęboka woda dostał kilka nagród międzynarodowych - nie dziwię się. Utonęłam w nim. Mamy ośrodek pomocy społecznej, historie ludzi, które mogły się wydarzyć i z pewnością wciąż się dzieją w wielu domach. Są dramatyczne sytuacje i grupa ludzi, którzy niosą pomoc. Czy tak w Polsce wygląda opieka społeczna - proszę niech tak będzie! Każdy odcinek serialu to osobna historia - bardzo trudna. Mężczyzna, którego ukochana ma ciężki wypadek. Nie, nie jest biologicznym ojcem jej dziecka, ale kocha je ponad życie. Nie ma do niego żadnych praw - kto by się spodziewał, że zdarzy się taka tragedia. Czy sąd przyzna mu opiekę nad chłopcem, czy mały zostanie odebrany? Historia kobiety, która żyje z depresją. Jej ukochany ją bije, znęca się nad jej córeczką, niszczy psychicznie. Dziewczynka moczy się w nocy? On ją nauczy posłuszeństwa! Kiedy kobieta się przełamie? Czy może dalej będzie kłamać swojej społecznej opiekunce, że wszystko jest w porządku?

Zatonęłam. Świetny serial, genialni aktorzy (uwielbiana przeze mnie Gabriela Muskała), reżyser - mistrz.
Wspaniały, mądry, ważny serial - M. uważa, że miażdży, ale przecież... takie jest życie, prawda? I świetna muzyka jeszcze:







Jak wygląda psychoterapia? O czym się mówi? Co mówi terapeuta? Jeśli poznasz tylko teorię, wyrobisz sobie jakiś tam pogląd na psychoterapię, ale prawdopodobnie nie do końca docenisz ją i zauważysz jej cienie. Kiedy zaczęłam oglądać serial Bez Tajemnic poczułam, co to za wyzwanie. Psychoterapia - czy można dobrze leczyć, gdy ma się 30 lat? Historia Andrzeja Wolskiego momentami mnie zaskakuje, jego decyzje są czasem dla mnie nieprzewidywalne, ale prowadzenie terapii - to jest to. Serial pokazuje, że psychoterapeuta może popełniać błędy, często ratuje życie ludzi i odgrywa bardzo ważną rolę w ich życiu. Co więcej - psycholog i terapeuta też czasem potrzebuje prawdziwego wsparcia. 

Bardzo polecam - szczególnie tym, którzy chcą poobserwować z boku, jak wygląda spotkanie z człowiekiem, który poznaje największe życiowe tajemnice. Argument dodatkowy? Krystyna Janda, Janusz Gajos, Jerzy Radziwiłowicz, Magdalena Cielecka, Ilona Ostrowska, Marcin Dorociński i inni, świetni aktorzy.

Czy korzystanie z pomocy psychologa lub psychoterapeuty musi być takie złe? 


A co wy polecicie?
piątek, 12 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Jeśli nie wiesz do jakiego portu płyniesz żaden wiatr nie będzie właściwy | 5 powodów, dla których warto wyznaczać sobie cele.

Seneka. 
Do jakiego portu płyniesz aktualnie? Czy dobrze wiesz, jakimi ścieżkami powinieneś podążać? Która droga jest tą dobrą? Czy powinieneś z niej zboczyć, czy raczej iść wciąż przed siebie?

Określanie celów jest przez wielu mądrych ludzi określane jako podstawa sukcesu. Możesz zgodzić się z tym lub nie, jednak historie nawiększych autorytetów w historii pokazują, że ich postanowienia były podstawą niezwykłych osiągnięć. Znali port, wiedzieli, jakich narzędzi mają użyć, znali swoje możliwości i ograniczenia, ale przede wszystkim - mieli pewność, że zmierzają w to, a nie inne miejsce. 

Nie chcę dziś skupiać się nad tym, jak stawiać przed sobą cele - pewnie robiłeś to sto razy. Dzisiaj chciałabym pokazać Ci, co tak naprawdę daje nam wyznaczanie portów w swoim życiu. Ilu powodów potrzebujesz, aby znów zasiąść nad notesem i zanotować aktualne plany? Mam dla Ciebie pięć powodów, dla których warto wyznaczać sobie cele.




Wiele osób narzeka na brak motywacji i wciąż czeka, aż magiczna różdżka tę motywację im wyczaruje. I czekają, nudzą się i mówią o tym, jaki niedobry jest współczesny świat. Na szczęście nie jesteśmy zdani na wróżki - wystarczy wyjąć kartkę papieru i długopis i zacząć zapisywać swoje marzenia i plany. Czego chcesz w swoim życiu? Co dobrze byłoby osiągnąć? Co pragniesz zobaczyć? Wyznaczenie celów i określenie ich daty realizacji sprawia, że stawiasz sobie wyzwanie i masz nagle mnóstwo rzeczy do zaplanowania. Jeśli tylko zadbasz o to, aby Twoje cele były odwierciedleniem Twoich marzeń, nawiążesz wyjątkowy kontakt ze swoim wnętrzem i zbudujesz silną motywację do działań.

Warto nie tylko zapisywać cele, ale i pozwolić sobie na wizualizację - wyobrażaj sobie swoje osiągnięcia, poczuj smak sukcesu i zastanów się, jakie dobre rzeczy będą efektem Twoich zrealizowanych celów. Dzięki wizualizacji możesz zadbać o swoje cele nawet wtedy, gdy pojawią się momenty kryzysu i zwątpienia.





Zdarza się, że kiedy decydujemy się na spisanie większej ilości życiowych celów (jak np. Lista Stu), napotykamy na pewną granicę. Wydaje się, że zbyt wielu planów wcale nie mamy. Miałeś tak? Na szczęście ograniczenia tego typu mijają, gdy tylko zaczniesz realizować tych kilka pomysłów. Rodzą się kolejne, zaczynasz zauważać wokół mnóstwo inspiracji, podobają Ci się nowe rzeczy i nagle zaczynasz zapisywać jeszcze więcej celów - nawet bardzo dalekich.

Kiedy pierwszy raz zapisywałam listę stu celów życiowych, męczyłam się z tym ponad trzy tygodnie. Okazało się, że w jakiś magiczny sposób udało mi się kolejne rzeczy szybko osiągać. Wtedy pojawiało się mnóstwo nowych pomysłów - dziś sto celów (konkretnych) stworzyłam na rok 2013 i realizuję je. Krok po kroku.



Wyznaczenie celu jest jak deklaracja - no tak, teraz to już wypadałoby coś z tym zrobić! A skoro warto się za to zabrać, trzeba zastanowić się nad tym, co tak naprawdę trzeba zrobić, aby cel został zrealizowany. Zobacz - wyznaczony cel pociąga za sobą mnóstwo działań. Jeśli postanawiasz, że skończysz studia, musisz najpierw się na nie dostać, przejść kolejne lata, zdać mnóstwo egzaminów. Jeśli uznasz, że chcesz mieć swoje własne mieszkanie - angażujesz się w pracę jeszcze bardziej lub decydujesz się na kredyt. Jeśli chcesz mieć trójkę dzieci... hmm najpierw może niech pojawi się na świecie to pierwsze?

Nawet najbardziej szalone cele są realizowane w podobnym porządku: najpierw je wyznaczamy, później rozkładamy na części pierwsze, robimy małe kroki, kroki milowe, aż w końcu skreślamy cel z listy. Osiągnięcia nie rosną na drzewach.

Wyobraź sobie, że ktoś mówi Ci, że chce dostać Oscara za genialną rolę w filmie. Niemożliwe? Ok, załóżmy, że nie ma rzeczy niemożliwych - co trzeba zrobić, aby zrealizować to marzenie? Szkoła aktorska, role w dobrych filmach, wyjazd za granicę? Kiedy tylko zasiądziemy nad planem i wyobrazimy sobie wszystko to, co warto zrobić, aby osiągnąć cele, okazuje się, że to wcale nie jest takie niewykonalne. Trzeba zaangażowania. I cel musi być Twój. 



Koniec roku/miesiąca/dnia. Skąd wiesz, że ten czas był udany? Skąd tak naprawdę możesz to wiedzieć, jeśli nie wyznaczyłeś sobie żadnych standardów, nie masz pojęcia, gdzie podążasz i nie widzisz przed sobą ambitnych wyzwań? Nigdy nie zapomnę spotkania z jedną z mieszkanek hospicjum, która mówiła, jak zmarnowała swoje życie - czy może być coś gorszego niż właśnie takie wrażenie?
Wyznaczanie celów jest dobrym sposobem na wykorzystanie życia na sto procent, ale i racjonalne sprawdzenie tego na ile efektywnie działamy.

Bardzo popularne jest robienie podsumowania roku w okoliach grudnia - bardzo wiele osób obiecuje sobie wielkie zmiany w kolejnym roku, aby w następnym grudniu znów uznać, jak wiele się nie udało. Aby uniknąć takiego poczucia, zadbaj o to, aby Twój bilans w tym roku był jak najbardziej pozytywny. Wyznacz cele, skreślaj je, sprawdzaj od czasu do czasu, co jeszcze chciałeś osiągnąć i działąj. Poczuj inspirację.



Za siebie. Zamiast uznawania, że świat nie pozwala Ci na to, abyś sięgał szczytów, zostawiasz świat z boku i bierzesz sprawy we własne ręce. Nie szukasz wymówek tylko możliwości. Działasz bez wytchnienia, ale z pasją i radością. Nagle okazuje się, że przed Tobą nie ma barier, nie ma rzeczy niemożliwych - Twoja konsekwencja jest legendarna. Takie są realia - wszystko, co dzieje się w Twoim życiu zależy od Ciebie - nie od otoczenia, rodziców, przeszłości, kraju, koloru włosów czy problemów zdrowotnych. Masz wątpliwości? Sprawdź ten filmik.






Masz ochotę na wyznaczanie celów (jeszcze raz)?
środa, 10 lipca 2013
Napisała Edyta Zając

Technologia Blogger.
Mój blog na temat odchudzania:
eporady

Zapisz się do newslettera

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

- Copyright © Life Skills Academy -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -