Archive for wrzesień 2012

Mañana es el día más ocupado de la semana | Kończ dzień czymś, co lubisz.

Wszystko wypowiedziane po hiszpańsku brzmi dla mnie pięknie, dlatego słowa Mañana es el día más ocupado de la semana od razu wpisałam na listę ulubionych cytatów. To hiszpańskie przysłowie mówi o tym, że dzień jutrzejszy jest najbardziej zapracowanym dniem w tygodniu. Święta prawda - wygląda na to, że jutro wydarzy się więcej niż w ciągu minionych kilku tygodni. Jutro zacznę: ćwiczyć, lepiej się odżywiać, bardziej dbać o siebie. Jutro skończę setki projektów, wysprzątam wreszcie dom i zapiszę się do dentysty. Jutro też nadrobię zaległości. Jutro. Na jutro tez odkładamy wiele zadań z dzisiaj i w rezultacie nie idziemy do przodu. 



Idealnym rozwiązaniem byłoby.. szybkie zrealizowanie wszelkich planów dnia dzisiejszego. Już sobie to wyobrażasz, prawda? Budzisz się rano i spędzasz pierwszą godzinę tak, jak zawsze chciałeś - z pewnością towarzyszy Ci zapach kawy, w żołądku czujesz ciężar pożywnego śniadania, a może też jesteś już po porannej gimnastyce? Jest doskonale, bo zaraz ruszasz do pracy, działasz maksymalnie intensywnie i efektywnie. Nie tracisz czasu tylko po kolei odkreślasz kolejne zadania, które z sukcesem zakończyłeś. A wieczorem nagradzasz się - po takim dniu musisz świętować. Obrazek idealny.

W tej wspaniałej historyjce jest jednak coś, co bardzo bardzo rzadko pojawia się w prawdziwym życiu. Nawet jeśli zdarzy się dzień nieprawdopodobnej efektywności i tak zapomnisz o wieczornej nagrodzie. Może właśnie w tym problem? Może odkładam zadania na jutro właśnie dlatego, bo dziś i tak nie doczekam się nagrody? Nikt nie powita mnie w domu oklaskami i ukłonami, a tym bardziej ja nie spojrzę w lustro z zadowoleniem?

Czas zacząć walkę z odkładaniem od prostej zmiany. Zamiast planować, że jeśli się uda zrealizować zadanie, pozwolimy sobie na coś ekstra, zaplanujmy najpierw tę ekstra rzecz. Dzisiaj proponuję małą modyfikację - Kończ dzień czymś co lubisz. Zrób eksperyment: zasady są proste:

  • na każdy wieczór najbliższego tygodnia zaplanuj ciekawe nagrody dla siebie - może to być spotkanie ze znajomymi, wyjście do kina, romantyczny spacer lub późne zakupy. Cokolwiek, co sprawi Ci przyjemność i sprawi, że z niecierpliwością będziesz oczekiwać końca dnia.
Jeśli ustalisz coś takiego, Twój dzień będzie miał zupełnie inna strukturę. Dzięki temu, że została ustalona godzina celebrowania efektywnego dnia, a dodatkowo - celebrowanie to jest fantastyczne i interesujące - inaczej spojrzysz na zadania do wykonania. Świadomość, że koniec dnia łączy się z czymś przyjemnym sprawia, że pojawia się presja czasu przy wykonywaniu zadań. Chcemy zrealizować plany, szybko uwinąć się z zadaniami. 
  • zapisz w swoim terminarzu to, co będziesz robić w kolejne dni - potraktuj te wieczorne nagrody jak spotkanie biznesowe, coś nie do odłożenia, coś priorytetowego.
Nie pozwól sobie na rezygnację z celebrowania tak, jak to sobie zaplanowałeś. To musi być najważniejsze, nie do odłożenia czy przełożenia. To musi się stać.

  • pamiętaj, że to nagroda - za każdym razem, kiedy spojrzysz w terminarz, przypomnij sobie, że wieczorne wydarzenie jest nagrodą związaną z wspaniałym i efektywnym dniem. 
To bonus, potwierdzenie tego, że jesteś skuteczny. Jeśli tego potrzebujesz, napisz obok nazwy nagrody w terminarzu, napiszesz: w nagrodę za efektywny dzień. Poczuj, że zasługujesz na docenianie Twojej ciężkiej pracy.

  • zanim zaczniesz celebrowanie, sprawdź, jak Ci poszło. To oczywiste, że musisz uświadomić sobie, jak pracowałeś danego dnia. 
Spójrz na swoje listy zadań do wykonania, sprawdź, co odkreśliłeś, co udało się zamknąć. Dzięki temu wieczorne świętowanie będzie Ci się kojarzyć z bilansem, a następnego dnia wykażesz się jeszcze bardziej. 



Kończenie dnia czymś, co lubię, jest wspaniałym czynnikiem motywacyjnym. Dzień staje się krótszy, ale i bardziej wykorzystany. Oczywiście - na samym początku takiego planowania, efektywność działań nie zmieni się znacząco. Osoby, które mają tendencje do odkładania spraw na bliżej nieokreślone jutro, będą walczyć ze sobą i niechętnie zmienią przyzwyczajenia. Warto jednak spróbować wpłynąć na siebie i przekonać się, że efektywny dzień będzie się wiązał z nagrodą, docenieniem siebie i przeżywaniem czegoś ekscytującego. A przecież nuda bardzo często prowadzi do prokrastynacji.








czwartek, 27 września 2012
Napisała Edyta Zając

Communication free time periods - ideas!


W ciągu ostatnich dwóch tygodni poznałam co to znaczy communication free time. Przeprowadzka do Krakowa była moim wymarzonym i wyczekiwanym „kamieniem milowym” w roku 2012, jednak nie spodziewałam się, że ten piękny czas będzie także oznaczał dwutygodniowe pozbawienie dostepu do Internetu (czekałam trochę na podłączenie naszego budynku do sieci), a także – co mnie totalnie zaskoczyło – braku zasięgu w telefonie. Kosmos.

                Tak więc poznałam uroki communication free time – idei, do której próbowałam Cię przekonać niedawno. W dobie ciągłej wymiany informacji, pracy wciąż w kontakcie z innymi ludźmi, siedzenia w mediach społecznościowych i powiadamiania znajomych i tych mniej-znajomych o każdym szczególe życia, potrzebujemy chwili off-line. Communication free time periods to czas  dla Ciebie. Taki czas powinien stać się częścią Twojego dnia. Może to być godzina dziennie, jeśli wolisz – dwie, a jeśli nie możesz sobie pozwolić na taki luksus codziennie – znajdź godzinę raz na dwa, trzy dni. Pomysł jest bardzo prosty – w tym pięknym czasie zapominasz o ludziach. Wyłączasz telefon (serio!), wyłączasz strony internetowe, które uruchamiasz zawsze jako pierwsze po to, aby pogadać ze znajomymi, wyłączasz też wszelkie komunikatory. Starasz się wygospodarować czas, który w dzisiejszych czasach jest czymś magicznym – czas wolny od kontaktów z innymi ludźmi. Dobrze byłoby też, gdybyś w takiej chwili ograniczył do minimum kontakty w realnym życiu. Zamknij drzwi w pokoju, uśpij dziecko (moje grzecznie zasnęło kilka minut temu), możesz też uśpić męża lub inną ukochaną osobę, która mogłaby zakłócić Ci ten czas. Jeśli jesteś w pracy – ogranicz maksymalnie kontakt z innymi. Bądź tylko ze sobą.



                Po co Ci te chwile odpoczynku?
                Z pewnością po to, abyś w końcu spojrzał na swoje życie z nieco innej perspektywy. Prawdopodobnie żyjesz w biegu – każdego dnia załatwiasz mnóstwo spraw, wykonujesz telefony, wieczorem sprawdzasz, co u znajomych, wysłuchujesz plotek, może sam je tworzysz. Czas wolny od kontaktów jest jak katharsis. W kilkadziesiąt minut oczyszczasz się niemal w stu procentach. Weryfikujesz swoje plany, z dystansu patrzysz na relacje, a co najważniejsze – wreszcie masz chwilę tylko dla siebie. Dzięki chwili off-line i bez rozmów z innymi sprawiasz, że Twoje życie się zmienia, a Ty podążasz w dobrym kierunku. Doświadczasz. Sprawdzasz. Stajesz się bardziej Sobą.

                Co robić w czasie wolnym od ludzi?
                Nie pozwól sobie na zmarnowanie tych wyjątkowych chwil. Tak jak wspomniałam wcześniej – izolowanie się na krótki okres od innych ludzi ma sens, jeśli wykorzystasz ten czas na ulepszanie swojej rzeczywistości. Tylko w tym momencie w ciągu dnia możesz coś zmienić w swoim życiu. Z pewnością wkrótce będziesz musiał wracać do załatwiania swoich spraw i wypełniania obowiązków. Oto kilka propozycji, dzięki którym wolne od kontaktów chwile będą maksymalnie wykorzystane, a Ty zaczniesz krok po kroku upiększasz swoje dni.

W pracy pracuj.
                Bardzo dobrym pomysłem jest izolowanie się od innych także w czasie pracy. W wielu miejscach skupiamy się nie tylko na tym, co warto wykonać i trzeba zrealizować, ale i nieustannie rozmawiamy z innymi, słuchamy wiadomości w radiu, szukamy rozwiązań wspólnie i nie działamy samodzielnie. Jeśli więc zdecydowałeś się przeznaczyć kilkadziesiąt minut na samotne spędzanie czasu – wykorzystaj to w stu procentach. I przede wszystkim pracuj. Możesz zrobić to, co robią ludzie sukcesu, którzy błyskawicznie przeskakują kolejne szczebelki w drodze na szczyt. Skup się na celach, które masz do zrealizowania w pracy. Zrób burzę mózgów (sam ze sobą) i znajdź doskonałe rozwiązanie konkretnego problemu, z którym się zmagasz. Rozrysuj na pięknej białej kartce plan działania. Pracuj, a wkrótce, po kilku takich samotnych sesjach, zauważysz fenomenalne skutki Twojej pracy.

Zacznij dostrzegać to, co wokół Ciebie.
Bez względu na to, czy jesteś w pracy, w terenie czy też w domu, możesz wspaniale wykorzystać chwile bez ludzi i zacząć dostrzegać to, co wokół Ciebie. W psychologii funkcjonuje pojęcie mindfulness – uważność. Jest to cecha, którą niestety posiada niewiele osób. Czy zauważasz to, co Cię otacza? Dźwięki? Śpiew ptaków, poszczególne tony we właśnie słyszanej piosence? Uważność to dostrzeganie, a także docenianie. Pozwala na zauważanie otoczenia, ale i kontakt z własnymi emocjami, myślami i przekonaniami. Chwile, w których ograniczasz kontakt z innymi są idealne na ćwiczenie uważności.



Twoje zadanie jest bardzo proste. Za każdym razem, gdy skusisz się na choć godzinę samotności, przeznacz parę minut na trening uważności:
  • znajdź wokół siebie 5 osób. Nie rozmawiaj z nimi – po prostu zauważ ich. Jacy są dzisiaj? Co mają na sobie? Jak sądzisz – jaki mają nastrój, o czym dzisiaj marzą?

Bardzo rzadko tak po prostu spoglądamy na ludzi wokół nas. Są, ale ich tak naprawdę nie dostrzegamy. Jest tak nie tylko w przypadku ludzi, których mijamy na ulicy, ale i osób, które są nam bliskie. Efektem życia obok siebie jest stopniowe oddalanie się, niszczenie relacji, rozstania – z ukochanymi osobami, przyjaciółmi, ale i tymi, którzy kiedyś mogliby być przyjaciółmi. Podczas dostrzegania innych popatrz na  nich przychylnym wzrokiem i w myślach uśmiechnij się do nich.
  • znajdź wokół siebie 5 pięknych rzeczy. Rozejrzyj się i sprawdź, co Cię otacza.

Prawie każdy z nas marzy – o nowym mieszkaniu, o nowych przedmiotach. Wiele osób marzy o remoncie i wyobraża sobie jak by to było gdyby w salonie pojawiła się nowa sofa. Doskonale – dzięki takim myślom nakręcamy się do pracy, chcemy osiągać więcej i sprawiamy, że w naszym domu jest coraz ładniej. Jednak jest też druga strona medalu – wyobrażając sobie coraz nowsze rzeczy, nie doceniamy tych, które mamy i wciąż chcemy czegoś innego. Dlatego teraz po prostu zacznij spoglądać na otoczenie łaskawszym wzrokiem. Czy jest wokół Ciebie coś pięknego, zachwycającego? Jesteś z tego dumny, prawda? Poszukaj tych rzeczy, dotknij ich, zastanów, co Cię w nich urzeka. Jeśli możesz – przenieś je bliżej, abyś podczas realizowania codziennych zadań mógł je oglądać.
  • przypomnij sobie 5 pozytywnych wydarzeń tego dnia. Nawet jeśli jest dopiero południe!

U mnie jest właśnie 13:51. Czy to za wczesnie, aby przypomnieć sobie o 5 pozytywnych wydarzeniach dzisiejszego dnia? Jeszcze kilka minut temu myślałam, że to szaleństwo, ale później zastanowiłam się nad tym. Dziś rano moja córeczka obudziła mnie cichym gaworzeniem (właściwie głużeniem) – pierwszy raz coś takiego usłyszałam! Ma dopiero 5 tygodni! Dziś też w błyskawicznym tempie poradziłam sobie z porannym ogarnianiem wszystkiego, co wokół mnie. Dziś przeprowadziłam wyjątkową rozmowę z mężem i do teraz uśmiecham się na jej wspomnienie. Dziś usłyszałam piosenkę sprzed lat, która wywołała u mnie okrzyk zachwytu i taniec radości z maluchem w ramionach. Dziś zaczęłam też (wreszcie!) pisać na LSA. Pozytywnie? Wspaniale!
Przekonuję się, że bez względu na moment dnia, można znaleźć pięć pozytywnych wydarzeń. Idealnym czasem na to jest chwila wolności, do której Cię przekonuję. Jaki jest tego efekt? Ja już teraz czuję, że mój dzień jest piękny i wartościowym. Mam też ochotę na więcej i czuję jak wulkan energii zaczyna we mnie wybuchać. Czuję, że dziś zrobię mnóstwo rzeczy.


Pozwól sobie na ciszę.
                Nie tylko samotności nam brakuje, ale i ciszy. Jestem przekonana, że towarzyszy Ci hałas – włączone radio, telewizor, rozmawiający ludzie, szaleństwo na drogach, krzyki, stuki i wiercenie (to słyszę akurat ja, teraz w tej chwili). Jeśli zdecydujesz się na chwilę samotności, zrób sobie prezent i zamknij szczelnie okna, wyłącz wszystko, co wydaje z siebie dźwięk i zostań w pomieszczeniu sam tak, aby jak najmniej słyszeć. Odpocznij – cisza i spokój może być w pierwszej chwili czymś dziwnym, ale i mocno relaksującym. Wystarczy 15 minut. Zamknij oczy, zacznij głęboko oddychać, posłuchaj swojego ciała.

                Zostań swoim własnym trenerem.
Piękne chwile wolności od innych ludzi mogą stać się idealną okazją nie tylko do odpoczynku, ale i do ćwiczenia ważnych dla sukcesu umiejętności. Nawet jeśli masz stałą pracę, powinieneś robić wszystko, aby rozwijać się, szlifować to, co da się szlifować i rozbudowywać wachlarz możliwości. Jeśli zdecydujesz się na jakąś poważną zmianę w życiu, nowe kompetencje będą doskonałym składnikiem CV. Zadbaj więc o to, aby ulepszać się w co najmniej kilku obszarach, które są istotne:
zarządzanie czasem i planowanie – da Ci szansę realizacji celów i przezycia swojego życia tak, jak chcesz
etykieta – w biznesie i w życiu – sprawi, że nie tylko Twoje relacje się poprawią, ale i wpłynie na Twoją reputację
umiejętność przelewania słów na papier – rozwiniesz zdolności komunikacyjne, nauczysz się efektywnie kierować prośby do innych
stawianie przed sobą wyzwań – nie pozwól, aby Twoje dni były szaro-bure, stawiaj przed sobą bardzo ambitne cele każdego dnia.


Weź odpowiedzialność za to, czego się uczysz.
                Jak spędzasz wtorkowe wieczory? A środowe popołudnia? Wracasz z pracy, robisz coś do jedzenia, jesz, już jest 20:00, siadasz przed telewizorem lub komputerem. Czasem po pracy wpadasz do sklepu i robisz zakupy. Tak, godzinami możesz wybierać groszek konserwowy. Czy wiesz, co może być efektem tej rutyny? Przede wszystkim za kilkanaście lat będziesz wspominać swoje nudne życie. A może nie będzie czego wspominać, bo przecież nie będziesz opowiadać dzieciom o interesujących półkach w Lidlu. Kolejny efekt – zrobisz się zgorzkniały, smutny, bez energii. Nie będziesz w stanie poprowadzić maksymalnie rozwijającej rozmowy, nie będziesz mieć szans na flirt, bo zapomnisz o błyskotliwości. W pewnym momencie staniesz się narzekającym standardowym Polakiem. Myślę jednak, że czas izolacji od ludzi może być świetną okazją do zaplanowania interesujących wtorków (i nie tylko). Każdy z nas chce być spontaniczny i towarzyski. Spontaniczności i towarzyskości trzeba jednak się nauczyć i krok po kroku je wdrażać w swoje życie. Zaplanuj więc parę rzeczy – zacznij uczestniczyć w bardzo różnorodnych wydarzeniach. Oto moje propozycje:
  • koncerty
  • eventy sportowe
  • wystawy
  • wernisaże
  • eventy w szkołach artystycznych
  • wydarzenia naukowe


Jestem przekonana, że wiele rzeczy może Cię powstrzymywać. Mnie od razu wpadło do głowy, że przecież mamy maleńkie dziecko – nie możemy uczestniczyć w niczym takim. Trzeba przecież zjeść kolację, a potem o rozsądnej porze położyć Hanię do łóżka. Poza tym kto by się plątał z maluchem po mieście – jest jesień. Czyli z mojego myślenia wynika, że ewentualnie około kwietnia-maja gdziekolwiek wyjdziemy. Tragedia.

Moje rozwiązanie (dla mnie i niwelujące moją wymówkę) jest takie: co najmniej dwa razy w tygodniu robię piknikowe jedzenie. Zamiast obiado-kolacji przygotowuję pyszny koktajl, pakuję owoce, piknikowe danie i trochę przekąsek. A potem wskakuję do samochodu z koszykiem piknikowym i małą Hanią. Piknik może odbyć się  też w zimie i w deszczowy dzień. Może się odbyć w samochodzie, w parku, w lesie Borkowskim, na kopcu Kościuszki czy nad Wisłą. Może być wstępem do wystawy w muzeum, ale i jedyną atrakcją dnia. Dzięki temu zamiast wychodzić z domu około 19:30 (po zrobieniu i zjedzeniu kolacji), kiedy jest już to dla nas późna godzina (dziecko powinno grzecznie spać o tej godzinie), wracamy wtedy, pełni wrażeń.



Podejmij ryzyko i zakwestionuj status quo.
Ta cecha wspaniale sprawdza się w biznesie. Podejmowanie ryzyko i tendencja do naruszania porządku sprawiają, że każdy biznes kwitnie – promowanie zmian i ich efektywne przeprowadzanie jest wartościową cechą. Czemu więc nie kwestionować życiowego status quo? Zmień coś. Dziś. Teraz.
przeżyj dzień tak, jak marzysz
inaczej rozpocznij dzień
wyskocz z pracy lub z domu w środku dnia i zrób coś innego – cokolwiek. Może to być wypad do kina, na lody lub na spacer po krakowskim rynku. Cokolwiek, ale inaczej niż do tej pory.
nie lubisz piłki nożnej – to nie ma znaczenia. Wybierz się na mecz. Jeśli nie lubisz rapu, idź do kina na film o nim. Przesłuchaj płytę zespołu, za którym nie przepadasz. Zrób coś, czego nie lubisz i zachowuj się tak, jakby to było bardzo interesujące. Może będzie?

Chwila bez kontaktu z innymi może być wspaniałą szansą. Wspomoże Twój rozwój, umożliwi rozwój osobisty i zawodowy i pozwoli Ci na docenienie rzeczywistości. Warto?
piątek, 21 września 2012
Napisała Edyta Zając

Biznesowy (i uczuciowy) brunch co sobotę. Anyone?

Czas przystosowywania się do nowej sytuacji trwa. Trzeba zmienić tryb tygodnia, przyzwyczaić się do pracy na kolanie, otwierania laptopa w tramwaju, bo akurat trzeba odpowiedzieć na istotny telefon. Oczywiście trzeba też przystosować się tych plusów - większe mieszkanie, wszystkie książki zebrane w jednym miejscu mogą cieszyć się swoim towarzystwem, wygodne ogromne łóżko i mnóstwo świeżego powietrza. Zmian, nawet tych fantastycznych, również trzeba się nauczyć.

Dziś chciałabym zaproponować Ci rozwiązanie, które dla mnie stało się czymś niezwykłym w trakcie wprowadzania totalnych zmian życiowych. Zaczynam portugalski, mam zamiar usprawnić swoje zarządzanie czasem, organizuję konferencję, kończę magisterkę i zdaję egzaminy. Będę mamą, pracuję nad sobą bardziej intensywnie niż zwykle i bardzo staram się wywiązywać ze swoich obowiązków. To coś wielkiego dla mnie, coś co modyfikuje moje spojrzenie i staje się źródłem wielu odczuć. Jest ekscytacja. Jest stres. Jest wielki stres. Czy podołam?

Rozwiązanie tego miesiąca to wprowadzenie w swój grafik oficjalnych i regularnych spotkań o charakterze brunchu biznesowego. Bajkowe rozwiązanie, które stało się dla mnie czymś niemal egzotycznym :-) W mojej głowie ta idea pojawiła się gdy jak zwykle, bardzo rozwojowo rozmawiałam z moim mężem na temat sytuacji, która nastała. Zauważyliśmy jak wiele projektów realizujemy, także wspólnie i zamiast nakręcać się pozytywnie, uwalniać swój potencjał, wzmacniać swoje osiągnięcia, zaczęliśmy wzajemnie wywierać na sobie presję. Niechcący, ale jaką presję! "Sprawdziłeś to i to?", "Pracowałaś dziś nad tym?" - hasła, które kierowaliśmy do siebie każdego dnia przestały spełniać swoją funkcję. Wyobraź sobie, że tworzysz coś cudownego w swoim życiu - pracujesz nad założeniem firmy marzeń lub realizacją pomysłu, który da Ci mnóstwo radości. Ustalasz sobie termin realizacji i próbujesz pogodzić to z codziennymi obowiązkami. Z setką obowiązków - przecież z niczego nie zrezygnowałeś, aby Twój plan stał się rzeczywistością. Więc dziś pracujesz na samym początku nad sprawami obowiązkowymi - studia, zlecenia, realizacja zobowiązań. Masz nadzieję, że swój wymarzony projekt rozpoczniesz gdy tylko skończysz wszystko inne. Nie kończysz - zmęczenie dopada Cię i na siłę kładzie do łóżka. To był doskonały i pracowity dzień - swój projekt rozpoczniesz jutro. Ale ale! Zanim zaśniesz pojawia się przy Tobie Twój wspólnik, który (pełny dobrych intencji) pyta: "co dziś zrobiłeś z firmą?" Jest zainteresowany, nurtuje go postęp w planach, wciąż tkwi w nim ekscytacja po waszej ostatniej rozmowie. W Tobie ekscytacja umarła - czujesz się przytłoczony sprawdzaniem Twoich działań.

W tym właśnie momencie postanowiliśmy wziąć ostro sprawy we własne ręce i nieco inaczej zadziałać w kontekście realizacji planów. Pomimo tego, że jesteśmy małżeństwem, umówiliśmy się na cotygodniowe spotkanie przy biznesowym brunchu. Tylko we dwoje. Z laptopem, notatnikiem i nowymi wizjami. Gotowi do rozliczeń i snucia planów.





Oto zasady biznesowego brunchu:

  • Umów się z najbliższą osobą na regularne spotkania rozwojowe. Co sobotę, w kawiarni, restauracji, na piknikowym kocyku. W miejscu innym niż dom, w takim, do którego ubierzesz się ładnie. Właśnie tam musisz wyglądać doskonale, czuć się jak człowiek biznesu. To ważne spotkanie.
Oprócz tego, że jest to po prostu złamanie rutyny - co tydzień zaczynamy dzień od wyjścia w nowe miejsce - biznesowy brunch jest czymś, co utwierdza w przekonaniu, że sprawy poruszane na nim są istotne. Ważne. To czas na przedyskutowanie sytuacji (często w trakcie tygodnia nie mamy na to czasu), poznanie zdania innej osoby i zbudowanie sprawnej i sensownej komunikacji. Niestety bardzo często w szale codzienności zapominamy o sile rozmowy. Ale nie tej nudnej, bezsensownej, na temat pogody, ale strategicznie skupionej na realizacji celów, marzeń i zobowiązań.

Plus dla nas to randka ;-)
  • Przygotuj się do spotkania - jakie cele na najbliższy tydzień chcesz sobie postawić? Co chcesz zrealizować? Jakich rad czy wskazówek potrzebujesz? Zastanów się również nad zeszłym tygodniem - jakie tematy chcesz poruszyć? Być może pojawiły się w Twojej głowie nowe pomysły, chcesz dokonać podsumowania (jakich aspektów Twojego życia?).
Dla mnie taki brunch to świetna okazja do podsumowania mojej pracy nad naszym wspólnym przedsięwzięciem. Dzięki zastosowaniu zasady, że tylko w sobotę będziemy się tłumaczyć ze swoich działań, przestaliśmy odczuwać presję związaną z naszymi wymaganiami. Każdy z nas wie, że w sobotę o 10:00 będziemy o tym wszystkim rozmawiać - jest więc deadline, motywacja do wykonywania swoich zobowiązań (każdy chce pochwalić się czymś wyjątkowym), ale i nie ma stresu, że druga osoba sprawdzi postępy w najmniej spodziewanym i nieodpowiednim momencie.

Tworząc cele na kolejny tydzień skupiam się również na moim arkuszu priorytetów. Podczas spotkania chcę powiedzieć o swoich planach, przeanalizować możliwości ich zrealizowania i sięgnąć rady. Praca we dwoje jest bardzo efektywna :-)
  • Każde spotkanie ma doprowadzić do rozwiązania - postarajcie się więc przedyskutować każdy istotny aspekt sprawy, poznajcie swoje zdanie i intensywnie popracujcie nad czymś, co stanie się początkiem realizacji fantastycznej przyszłości.
Lubię nazywać sobotnie randki biznesowym brunchem właśnie dlatego, bo dają mi poczucie doskonale spędzonego czasu. Burza mózgów, świetna kawa, czasem obiad - rozmowy się mogą przedłużać, wrażenie spełnienia i poprawa samopoczucia. Pozytywne emocje, które budzą się po brunchu są wynikiem nie tylko odnalezienia nowych dróg wyjścia z sytuacji, ale i ze względu na pogłębianie się relacji. 

  • Traktuj drugą osobę jak swojego powiernika, ale i osobę kompetentną - wasze spotkanie będzie miało sens jedynie wtedy, gdy uznacie, że jesteście sobie równi. Każdy z Was ma wiedzę i umiejętności, które są na tyle cenne, aby bez problemu wspomagać realizację różnych, także skomplikowanych planów. Dbaj o dobre samopoczucie swojego rozmówcy, z empatią reaguj na jego wątpliwości, a co najważniejsze - pozwól mu na wyrażanie zdania i traktuj go jak mentora, który może pomóc Ci w otworzeniu się na nowe horyzonty.
Takie działanie jest niezwykle silne. Przede wszystkim wzmacniasz poczucie własnej wartości osoby, z którą regularnie się spotykasz. Często zapominamy o docenianiu najbliższych tylko z jednego powodu - wkrada się w nasze życie codzienność. Traktowanie drugiego człowieka jak mentora i równego partnera rozmów, kompetentnego na tyle, aby wspomóc naszą realizację planów - dajemy mu piękny prezent. Pokazujemy mu jego wartość, traktujemy jak diament, przekonujemy o tym, jak istotna jest ta relacja dla nas. 

A co najważniejsze - to, co oddajemy - wraca :-)




Nasza randka w sobotę - skusisz się? :-)




Technologia Blogger.
Mój blog na temat odchudzania:
eporady

Zapisz się do newslettera

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

- Copyright © Life Skills Academy -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -