Archive for maj 2012

W stronę słońca (lub zdrowia psychicznego), czyli jak rozwinąć swoje możliwości i zadbać o siebie. Rozsądni ludzie są egoistami.

Czego tak naprawdę chcesz od swojego życia? Tak głęboko, najmocniej? Możliwości masz wiele, ale zauważ, że są dwie główne: możesz w wieku 80 lat spojrzeć wstecz i docenić siebie, swoje starania, ale też możesz ze wstydem patrzeć na przeszłość i zastanawiać się dlaczego zrezygnowałeś z realizacji siebie. Nie chce mi się. Nie mam czasu. Kiedyś się tym zajmę - ile razy w ostatnim tygodniu właśnie tak pożegnałeś swoje marzenia i wielkie osiągnięcia?

Zdrowie psychiczne według Alberta Ellisa to dążenie do samorealizacji, walka o odczuwanie przyjemności w życiu (w wielu jego obszarach!), a także przeżywanie spełnienia. Człowiek zdrowy radzi sobie z przeszkodami, które pojawiają się każdego dnia i wspaniale funkcjonuje w aż 13 wymiarach zdrowia. Chciałabym dziś skupić się na jednym z nich, tym, który jest oparciem o moje życiowe motto: Rozsądni ludzie są egoistami.

Umiejętność dbania o własne dobro to ten aspekt zdrowia psychicznego, o którym często zapominają osoby dążące do samorozwoju. Jesteśmy w szale obowiązków - realizujemy plany i cele, mamy mnóstwo zobowiązań, bierzemy na siebie nowe, chcemy we wszystkim być perfekcyjni i wieczorem, zamiast poczucia spełnienia czujemy totalne wyczerpanie. Tak, zrealizowałam mnóstwo zadań. Tak, sprawdziłam się również jako kura domowa. Tak, doskonale prasuję. Tak, nie zdążyłam nic zjeść w ciągu dnia - obiecałam tylu osobom spotkania lub realizację konkretnych pomysłów. Tak, nie robię już nic dla siebie.

Umiejętność dbania o własne dobro, tak jak egoizm w moim pojęciu, to ta cecha, która zapewnia nas, że będziemy zaopiekowani. Szanując prawa innych, ich samopoczucie, dobry nastrój i potrzeby, skupiamy się na tym, aby nasze życie codzienne odpowiadało w dokładny sposób wizji, jaką mamy w głowie. Dość samobiczowania się i odmawiania sobie wszystkiego w imię jakiegoś wyższego dobra! Dość też zapominania o sobie - jeśli nie zadbasz o siebie, nie będziesz w stanie maksymalnie wspierać innych i zapewniać im szczęścia!


Myślę, że nadszedł doskonały moment na zajęcie się sobą. Postaraj się w ciągu najbliższego tygodnia zrobić wszystko to, do czego zachęcam Cię w tym artykule. Poeksperymentuj, zacznij doświadczać, sprawdź, jak to jest gdy najważniejszą osobą na świecie jesteś właśnie Ty. Zobacz też, jak zmienia się Twoje podejście do innych - to nieprawdopodobne, że wystarczy zająć się sobą by być bardziej pozytywnym wobec innych :-)


Poświęć godzinę dziennie na realizację Twojego prawdziwego marzenia. Jestem przekonana, że każdego dnia zajmujesz się bardziej lub mniej intensywnie pracą nad swoimi planami i scenariuszem na przyszłość. Nie o takie marzenia jednak mi chodzi. Każdy z nas ma co najmniej kilka takich pomysłów, które są odłożone na później lub bliżej nieokreślone jutro. Teraz czas na zmianę. Nie ma jutra. Zacznij więc skupiać się na swoich prawdziwych marzeniach - tych, które niekoniecznie wiążą się z Twoimi zawodowymi planami, wizją sukcesu finansowego czy pomysłem na biznes. Zachęcam Cię do stworzenia lub przejrzenia swojej Listy Stu, która umożliwi Ci wybór tych rzeczy, które byłoby wspaniale zrealizować. Zdecyduj się na którąś z nich i przez najbliższy tydzień, codziennie przez godzinę dziennie zajmuj się sobą :)


Nie zapomnij o pielęgnacji siebie. Zdrowy egoizm wyraża się również w ten sposób. Zadaj więc o to, aby każdego dnia zapewnić sobie odpowiednią dawkę pielęgnacji. Wybierz się na siłownie, zajmij się paznokciami, zrób sobie fantastyczną kąpiel lub zrób sobie masaż. Zapewni Ci to równowagę - obok pracy i obowiązków, znajdziesz chwilę na celebrowanie także swojego ciała i dostrzeganie tego, jak piękne jest wtedy, gdy jest zadbane. Zachęcam Cię do stworzenia swojego arkusza pielęgnacji  i do regularnego skupiania się na sobie. Możesz wykorzystać do tego moje pomysły z bloga The Body. Naturally. - staram się proponować domowe zabiegi, które dodają blasku i urody. Człowiek, który nie zapomina o swoim ciele jest kompletny i dopieszczony. Efekt - z radością dba o innych.



Zacznij ignorować negatywne osoby, które wysysają Twoją energię. Już kiedyś skupiałam się na strategicznym tworzeniu grupy przyjaciół - dziś chcę Ci o tym przypomnieć i zachęcić Cię do ignorancji. Jeśli rozsądni ludzie są egoistami to z pewnością nie pozwalają innym na obdzieranie ich z poczucia własnej wartości. Postaraj się więc przez najbliższe dni skupiać się na tych relacjach, które wprowadzają Cię w doskonały nastrój. Nawet jeśli nie masz z niektórymi osobami tak bliskich kontaktów, zastanów się nad tym, co można zrobić, aby pogłębić to, co Was łączy. Być może ta właśnie osoba to materiał na przyjaciela? Odsuń na pewien czas te osoby, które działają na Ciebie destrukcyjnie. Pamiętaj, że zdrowie psychiczne to także odczuwanie przyjemności - czy relacja, która sprawia, że czujesz się brzydki, mało wartościowy czy niewystarczająco dobry, to przyjemność? 
Dlatego zadzwoń do pozytywnej osoby, wyjdź z nią wieczorem, napisz maila, pokaż, że jesteś nią zainteresowany - niekoniecznie w kontekście relacji damsko-męskich! Zacznij zachowywać się jak przyjaciel, a zyskasz osoby, które wniosą Cię na szczyt.




Stwórz sobie "happy space" - to coś, co uwielbiam! Bez względu na to, gdzie aktualnie mieszkam, nauczyłam się, że w pomieszczeniu, w którym śpię zawsze będzie miejsce na happy space. Dzięki stworzeniu takiego miejsca wiem, że wracam wieczorami tam, gdzie jest mi najlepiej. Oaza spokoju sprawia, że odchodzą wszelkie negatywne odczucia i mogę się zrelaksować. Po kilku dniach od stworzenia takiego miejsca można poczuć jak zmienia się nasz umysł. Po nieco dłuższym czasie, bez względu na nastrój, problemy czy bałagan, mózg chłonie atmosferę tego bezpiecznego miejsca i automatycznie przełącza się na inne, spokojniejsze fale.
Zainwestuj więc trochę czasu na przygotowanie tej wyjątkowej przestrzeni dla siebie:
  1. Wybierz takie pomieszczenie w domu, które najlepiej odpowiada klimatowi szczęścia. Może to być sypialnia lub pokój z widokiem na las - na co możesz sobie pozwolić? Pamiętaj, że nie musisz rezerwować sobie całej jego przestrzeni, wystarczy jeden kąt, który odpowiednio zaaranżujesz. 
  2. Jeśli możesz, pomaluj pokój na kolor, który wprowadza Cię dobry nastrój - ja uwielbiam połączenie fioletu i białego, dla Ciebie może to być żółty, różowy lub czerwony - każdy, który sprawia, że czujesz się lepiej.
  3. Zadbaj o dźwięki - w tym szczęśliwym miejscu powinieneś być kompleksowo otoczony radością. Przygotuj więc sobie odtwarzacz, który będzie stale czekał na Ciebie w tym kąciku. Jaka muzyka jest dla Ciebie najprzyjemniejsza? Zastanów się nad wykorzystaniem dźwięków natury lub utworów ulubionego muzyka.
  4. Musisz siedzieć wygodnie - happy place to miejsce relaksu, warto więc zadbać o rzeczy, które umilą Ci odpoczynek. Ostatnio kupiłam fenomenalną poduszkę do karmienia (myśląc o moim maluchu), jednak okazało się, że jest tak wygodna, że umieściłam ją na fotelu, na którym się relaksuję. Otocz się więc poduszkami, jeśli korzystasz z sofy czy fotela - zadbaj o to, aby były wygodne. Przygotuj też sobie pled, którym otoczysz swoje nogi. Ma być komfortowo.
  5. Popracuj nad dodatkami - kup ładny kubek, który zacznie Ci się kojarzyć z relaksem, postaw na stoliku zdjęcie najbliższych lub takie, które przedstawia chwile Twojego szczęścia. Usuń z otoczenia śmieci, zadbaj o to, aby to wyjątkowe miejsce pokazywało Twoją miłość do siebie. To cudowny prezent!

Zdjęcia znalezione na stronie weheartit.com


Uciekam do mojego szczęśliwego miejsca tuż po długiej kąpieli :)

Życzę inspiracji,
E







czwartek, 31 maja 2012
Napisała Edyta Zając

W stronę słońca (lub zdrowia psychicznego), czyli jak rozwinąć swoje możliwości i zadbać o siebie. Autonomiczność.

Kończąc psychologię wreszcie mam okazję do przyjrzenia się ulubionym teoriom, technikom terapeutycznym i propozycjom badaczy, którzy przynajmniej próbują pomagać innym ludziom. Jestem głównie nastawiona na stosowanie poznawczo-behawioralnych technik - nie jestem silnie związana z Freudem, przekonaniami o tym, że człowiekiem rządzi seks lub dążenie do śmierci. Wierzę za to bardzo mocno w to, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu zależy od nas i od myśli, które wciąż kłębią się w naszej głowie. Jeśli uważasz, że ludzie kradną - stracisz coś cennego, jeśli myślisz pozytywnie o innych - wyzwolisz w nich wspaniałe moce i nastawisz na osiąganie przez nich sukcesów. 

Dziś chciałabym zaproponować Ci 13-częściowy projekt, który skupia się wokół takiego podejścia do życia. Zgodnie z teorią Ellisa, zakładam, że istnieje 13 wymiarów zdrowia psychicznego. Chcę, abyś spróbował każdego dnia wykonać kilka z technik lub zastosować kilka wskazówek, dzięki którym zadbasz o każdy z tych aspektów. Dzięki temu wyruszysz właśnie w stronę słońca - otworzysz się na osiąganie celów, zrezygnujesz z myśli, które dręczą Cię i hamują Twoje wysiłki, pozbawisz rzeczywistość szarych barw i dodasz jej blasku. To także wyzwanie dla mnie - zakręcona na projektach, które wypełniają cały mój czas, obawiam się, że zapomnę o tym co najważniejsze - czyli o samospełnieniu. 

źródło: weheatit.com

Zapraszam Cię więc do kolejnego pomysłu, który mnie zafascynował. Przez najbliższe tygodnie na blogu pojawiać się będą artykuły z serii "W stronę słońca.." - dotkniemy po kolei każdy z aspektów, o których wspomniał Ellis, wytłumaczymy sobie jego znaczenie i znajdziemy kilka konkretnych sposobów na pełniejsze doświadczanie ich w naszym życiu. Jeśli znasz metodę, o której nie wspomniałam - napisz mi o niej. Uzupełnijmy naszą listę i poczujmy pełnię :-) Zaczynamy :-)

Albert Ellis opracował w 1955 roku Terapię Racjonalno-Emotywną (RET, Rational-Emotive Therapy), której głównym założeniem jest to, że nasza interpretacja rzeczywistości wpływa na nasze emocje. Działamy albo na swoją korzyść, albo wręcz przeciwnie. Jeśli decydujemy się na pozytywną interpretacje wydarzeń, które się dzieją, nadajemy nawet tym najgorszym głębszy sens - nasze życie emocjonalne jest o wiele bardziej satysfakcjonujące. Podoba mi się takie podejście - wydaje się tak proste: będę myśleć pozytywnie - poczuję się lepiej - będę szczęśliwsza. Do tej pory przekonałam się, że w moim życiu rzeczywiście działa. Odkąd zaczęłam tak spoglądać na świat, stałam się spokojniejsza. Co więcej - pojawiły się dodatkowe plusy - nagle okazało się, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych! Wszystko zaczęło się układać zgodnie z każdym planem jaki stworzyłam. Magia? Czy terapia?

Wróćmy jednak do Ellisa, który prowadząc swoją praktykę psychoterapeutyczną zakładał, że istotną rolę w życiu człowieka odgrywają tzw. negatywne monologi wewnętrzne. Zastanów się jak często przekonywałeś siebie, że musisz się zmienić lub zakładałeś, że zawsze masz pecha albo nic Ci się nie udaje? To jest właśnie to - określone schematy myślowe, albo przeróżne "słowne" przyzwyczajenia stają się niezmienną częścią naszego życia. Wtłaczają się w nie, znajdują sobie bardzo wygodne miejsce i w pewnym momencie zaczynają odgrywać w nim główną rolę. Osoba, która myśli nic mi się nie uda lub po co mam się starać skoro ludzie i tak oszukują lub co gorsza - zakłada, że świat jest zły, wszędzie trzeba mieć znajomości w pewnym momencie rzeczywiście zaczyna żyć w takim świecie. Każde wydarzenie i każde jej działanie jest dowodem na to - kolejny projekt się posypuje, nic nie wychodzi, pojawia się mnóstwo problemów, ktoś się wkrada do mieszkania lub jest nieuczciwy, nie da się znaleźć żadnej pracy. Każdy aspekt życia jest beznadziejny - prawdziwie i realnie beznadziejny. Poza tym przyciąganiem negatywów, osoba, która wmawia sobie pewne rzeczy i negatywnie odbiera to, co się dzieje w jej życiu, odczuwa także emocje, które nie są zdrowe. Częściej się załamuje, nie widzi drogi wyjścia, łapie się na tym, że taki styl życia jej zupełnie nie odpowiada. Czasem, podczas długiej kąpieli w wannie myśli: to ma być to moje idealne życie?! Wyobraź sobie, że to trwa. Nie dwa dni. Trwa miesiące i lata.

źródło: weheartit.com

Na szczęście jednak Ellis nie poprzestał na tym w swoich rozważaniach i zaproponował wyróżnienie 13 wymiarów życia psychicznego - to one świadczą o tym, że idziemy w spokoju w stronę osiągnięć, pełni i samorealizacji. Dziś zajmiemy się autonomicznością. Z pewnością znasz tę cechę - jest wspaniałym przeświadczeniem, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i niezależni. Często jednak zapominamy o autonomiczności i działamy tak, jakby cały świat mógł decydować o naszym życiu.

Wyobraź sobie jednak, że w ciągu najbliższych dni nie zrezygnujesz ze swojej niezależności i zrobisz wszystko, aby wzmacniać tę właśnie, istotną, autonomiczność. Szanując innych i pamiętając o wspieraniu marzeń najbliższych, skupisz się na sobie i doświadczaniu tego właśnie wymiaru życia psychicznego. W ciągu najbliższych dni przedstawię Ci kilka wskazówek, dzięki którym zrobisz coś ważnego dla siebie - w temacie niezależność.


Zaplanuj wyjazd w najbliższym czasie. Dopasuj to oczywiście do swoich możliwości, ale pamiętaj o najważniejszym - ta wyprawa ma być tylko Twoja. Nie zabieraj nikogo ze swoich najbliższych. Odrzuć propozycje swoich standardowych towarzyszy, ale za to zaplanuj każdy szczegół swojej samotnej wycieczki. Twoim głównym celem jest spędzenie czasu ze sobą. Tylko ze sobą, ale tak, aby znaleźć chwilę na poznanie swoich aktualnych marzeń, planów i wizji. Zbyt często pozwalamy sobie na bezrefleksyjne realizowanie codzienności. Podczas Twojego wyjazdu pomyślisz o sobie. Wreszcie.

Zasady wyprawy:
  1. Wybierz miejsce jak najbardziej związane z przyrodą. Byłoby dobrze, gdybyś pojawił się w parku, lesie, na plaży lub gdziekolwiek gdzie usłyszysz odgłosy natury.
  2. Zapomnij o jakiejkolwiek elektronice w ciągu swojej wyprawy - to czas na chwilowe odcięcie się od świata. Zostaw więc w domu telefon, laptop czy zegarek. 
  3. Zabierz coś lekkiego do jedzenia i jakiś napój. Nic bardziej nie rozprasza niż ochota na posiłek czy pragnienie. 
  4. Przed wyjściem z domu upewnij się, że nie stanie się nic, co może zakłócić Ci Twój wyjazd. Sprawdź maila, odpowiedz na telefon, powiedz najbliższym gdzie idziesz (mniej więcej!). 


Ze względu na to, że maj i czerwiec to najbardziej szalony czas w moim życiu, postanowiłam przygotować sobie piknik w pięknej okolicy, w której aktualnie mieszkam. Jeśli kojarzysz małe miasto Limanowa, z pewnością powinieneś trafić do Piekiełka - o tej porze roku to miejsce magiczne. Mój plan na "wyjazd" to duży koszyk z owocami i pysznym sokiem, koc i spacer w okolice polany niedaleko domu. Czas, który przeznaczam na tę wyprawę to 2 godziny - szaleństwo jak na mnie, zwykle nie pozwalam sobie na tego typu relaks w ciągu dnia. Zabiorę ze sobą kilka kartek papieru i długopis po to, aby odpowiedzieć sobie na kilka pytań (zachęcam Cię do zapisania sobie ich i do refleksji w Twoim miejscu):

Wymień 3 osoby, które wywarły największy wpływ na Twoje życie w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Do każdej z nich dopasuj po 3 pozytywne skutki i 3 negatywne rezultaty tych oddziaływań.
Wyobraź sobie, że idziesz zatłoczoną ulicą wielkiego miasta. Zapisz 5 pozytywnych odczuć, które mogą pojawić się w głowach obcych ludzi i 5 negatywnych.
Ile będziesz mieć lat za... 10 lat? Pomyśl o tym, jak to będzie i zastanów się nad jakością swojego życia w tym czasie. Załóżmy, że robisz to, co dziś, pracujesz w tym samym miejscu, podejmujesz te same wyzwania, zachowujesz się w podobny sposób i nie dążysz do samodoskonalenia. Gdzie wtedy będziesz? Co będziesz mieć na swoim koncie (też na tym bankowym!)? Co z Twoimi marzeniami? 
Wyobraź sobie, że przez te 10 lat robisz wszystko inaczej niż dotychczas - działasz zgodnie ze swoimi marzeniami, rezygnujesz z ciągłego realizowania czyichś wymagań, decydujesz się na zmiany i pracujesz intensywnie nad sobą. Gdzie jesteś w takiej chwili? Co osiągasz? Jak wygląda Twoje życie? 

Bardzo ważnym aspektem takiej wyprawy jest nie tylko zastanowienie się nad swoją przyszłością, ale refleksja związana z teraźniejszością. Warto (wciąż zapisując na kartce papieru lub w rozwojowym zeszycie) zastanowić się nad związkami, jakie mamy - dlaczego umawiam się z tym człowiekiem? dlaczego mam kontakt z tą osobą? Zwykle nie zastanawiamy się nad relacjami, przyjmujemy je, ciesząc się, że w ogóle je mamy. Osoba autonomiczna ma jednak nieco inne podejście do tego tematu - przepracowuje kontakty społeczne, które ma i zastanawia się nad nimi. Chce je ulepszać, planuje prace nad nimi, wymyśla ciekawe aktywności, które dodadzą nieco żaru lub blasku do związku albo wręcz przeciwnie - podejmuje drastyczne często decyzje. Pamiętam dokładnie chwilę, kiedy sama zdecydowałam o zakończeniu 3 relacji w moim życiu. Zadałam sobie mnóstwo pytań i w końcu zrozumiałam, że moje życie nie może być związane z tymi ludźmi - zabierali mi energię, wysysali pozytywne nastawienie i sprawiali, że tak naprawdę cofałam się w rozwoju. Czas, który poświęciłam na utrzymywanie tych kontaktów był stracony - źle wspominam ten okres. Zakończenie relacji sprawiło natomiast, że otwarłam się na innych ludzi, przede mną otwarły się kolejne drzwi. Poznałam wspaniałe osoby, zaczęłam realizować plany i co najpiękniejsze - pozbyłam się barier w samorozwoju.

Źródło: weheartit.com

Podczas wyprawy związanej z autonomicznością pozwól sobie na refleksję nad tym, czy twoje życie rzeczywiście odzwierciedla Twoją wizję. Sprawdź, co Cię zatrzymuje, przemyśl swoją sytuację, znajdź możliwości na rozwój swojego potencjału, zastanów się co możesz zrobić w ramach każdego z tych aspektów Twojego funkcjonowania. Co sprawiłoby, aby Twoja wizja idealnego życia się sprawdziła? Co musisz zmienić? 

Tak rodzi się autonomiczność. Nie pozwólmy, aby pojawił się znów moment zastanowienia w wannie pełnej piany...
niedziela, 27 maja 2012
Napisała Edyta Zając

Jak wspaniale przeżyć okres ciąży (i bardziej go doświadczać?)

Rozpoczęłyśmy 32 tydzień ciąży. Moja córeczka i ja. Czujemy się doskonale, ja wciąż pracuję i mam mnóstwo energii, a maluszek grzecznie i równie energicznie towarzyszy mi w codziennych wyzwaniach. Przyznaję, że miałam mnóstwo planów na te dziewięć miesięcy - chciałam bardzo zamknąć kilka dużych projektów w moim życiu - zakończyć studia, urządzić mieszkanie, przygotować się do otwierania firmy w październiku, zorganizować konferencję trenersko-coachingową (już jesteśmy po!) itd. Wiele planów, mnóstwo. Właściwie nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogę nie mieć sił na to wszystko i... jak na razie się udaje :-)

Wczoraj, gdy kiwając się na piłce (doskonale wpływa na mięśnie!) przeglądałam kolejną książkę związaną z ciążą, pomyślałam, że warto byłoby zebrać kilka wskazówek, dzięki którym doświadczanie ciąży ma wyjątkowy wymiar. W szale codzienności, bez względu czy to pierwsze dziecko czy kolejne, możemy nagle zapomnieć o bobasie w brzuchu. Może nie zapomnieć na sto procent, ale z pewnością odłożyć na jutro przeżywanie tych wyjątkowych wspólnych chwil. 

Podczas tych 32 tygodni robiłam wiele rzeczy, które zatrzymywały mnie choć na chwilę w realizacji planów i sprawiały, że ciąża stała się magiczna :-)

Regularnie rób zdjęcia powoli powiększającego się brzucha. To jedno z moich ulubionych zadań każdego tygodnia ;) Na początku ciąży byłam jedyną osobą, która widziała zmiany, jakie zachodziły w okolicach pępka, cóż... teraz też nikt nie widzi jak z dnia na dzień brzuch się powiększa.. Ale zdjęcia ukazują różnicę! Robienie zdjęć jest wspaniałym zatrzymywaniem w czasie tego, co się dzieje. Album Twojego dziecka będzie dzięki temu pełniejszy - pokażesz mu nie tylko chwile po tej stronie, ale i czas gdy rozwijało się - krok po kroku. Zdjęcia z okresu ciąży są wspaniałe też ze względu na blask, jaki można zauważyć w oczach kobiety. Podobno jest maksymalnie atrakcyjna w tym okresie (nawet jeśli w to wątpi...). Warto mieć coś, co pokaże wyjątkowość tych tygodni.

Napisz kilka listów do dzidziusia. Czas ciąży to czas zbierania pamiątek z tego cudownego okresu. To też moment na zagłębianie się w swoje odczucia i doświadczanie wszystkiego mocniej. Spróbuj więc napisać list do malucha od czasu do czasu. Zastanów się nad tym, co czujesz w związku z ciążą, opisz mu jak spędzasz dni lub co Cię najbardziej absorbuje. Możesz napisać coś o tatusiu, o reakcjach rodziny na Twój stan. Kiedy Twoje dziecko będzie już na tyle duże, aby zrozumieć magię tego okresu, przekażesz mu listy. Wyobrażasz sobie lepszy prezent?
Chciałabym pisać takie listy do mojej córeczki aż do 18 roku jej życia. Wydaje mi się, że powrót do przeszłości byłby dla niej czymś wyjątkowym ;-)





Gdy dziecko zacznie mocno kopać - nagraj filmik (krótkometrażowy). Zwykle około 19:00 moje dziecko rozpoczyna swoją intensywną gimnastykę. Ćwiczy tak, że na powierzchni brzucha pojawiają się odciski jej stópek i łokci. To najpiękniejsze, co widziałam do tej pory. Wczoraj właśnie postanowiłam nagrać krótki film, na którym widać tylko mój wielki brzuch i szaleństwa maluszka. Zrób to samo - pokażesz kiedyś swojemu dziecku, jak aktywne było, kiedy najbardziej dawało o sobie znać i jak to sama odbierałaś. Nie kontroluj siebie i tego, co powiesz podczas nagrywania - oglądając nagranie przekonasz się, jak cudowna jest więź między Tobą a dzieckiem.



Pozwól maluchowi słuchać muzyki. Psychologowie polecają szczególnie Mozarta i muzykę relaksacyjną. Namawiam Cię do tego - przyłóż do swojego brzucha słuchawki (dziecko słyszy mniej więcej od 12 tygodnia ciąży). Taki regularny relaks sprawia, że nie tylko mózg dziecka rozwija się lepiej - po porodzie te znajome dźwięki będą mu przypominać o bezpiecznym miejscu, w którym przebywało przez 9 miesięcy. Prawdopodobnie będziesz mogła w prosty sposób je uspokoić :-) Relaksowanie dziecka działa też na Ciebie - po pierwsze będziesz czuć, że robisz coś wyjątkowego dla maluszka. Pogłębisz z nim więź, a gdy zacznie reagować na ulubione dźwięki, będziesz mogła łatwiej się z nim komunikować :-) 



Zmierz się. Zaczęłam to robić niestety dość późno - ale zmiany były dla mnie zaskakujące! Zastanów się nad prowadzeniem dzienniczka brzuszkowego, zapisuj w nim nowe wymiary, sprawdź ile ważysz. Takie właśnie działania sprawiają, że chwytamy rzeczywistość i nie pozwalamy jej na przechodzenie obok nas. 

Zapisz się na zajęcia przeznaczone dla kobiet w ciąży. Na gimnastykę, aqua jogę i jogę chodzę od 14 tygodnia ciąży. Choć na początku czułam się dziwnie mała, otoczona kilkoma paniami w późnych tygodniach ciąży, szybko poczułam wyjątkowość mojego stanu. W środku jest dzidziuś! Chwile wysiłku fizycznego, dostosowane do ciąży sprawiły, że nie tylko zadbałam o siebie i swoje ciało, ale przede wszystkim, przebywałam (i nadal przebywam!) w otoczeniu wspaniałych osób, które przeżywają to, co ja. Zajęcia takie to szansa na spotkanie osób, które mają podobne problemy, wątpliwości i obawy. A nic nie działa tak kojąco, jak rozmowa z kimś, kto WIE, o co chodzi :-)


Nie zapomnij o szkole rodzenia. Nawet jeśli nie będziesz rodzić naturalnie, regularne spotkania w szkole rodzenia są świetną okazją do przygotowania się do kolejnych tygodni ciąży, ale i do przywitania maluszka. Byłam przerażona filmikami pokazującymi porody, ale rozmowy ze specjalistami przekonały mnie o tym, że nie ma rzeczy nie możliwych. Szkoły rodzenia uczą technik oddychania i relaksacji, pozwalają tatusiom na mocniejsze uświadomienie sobie tego, co się dzieje, ale także dodają otuchy. Podczas ciąży bywa różnie - raz nie można się doczekać terminu porodu, raz... pojawia się panika, że to już niedługo :)


Zaplanuj wakacje w ostatnim miesiącu ciąży. To brzmi jak szaleństwo, ale warto wziąć pod uwagę przyjemny relaks tuż przed urodzeniem się dziecka. Zaplanuj z partnerem piknik, wizytę u znajomych, cały dzień nad jeziorem - oczywiście blisko domu. Jeśli pozwolisz sobie na siedzenie w domu w obawie przed zbliżającym się porodem, stracisz dużo radości. Przygotujcie sobie kosz jedzenia, wygodne ciuchy, leżak lub inne przydatne rzeczy (w zimie też można się gdzieś wybrać!). Zapakuj książkę lub ulubioną muzykę - i odpocznijcie :)



Zadbaj o siebie bardziej niż kiedykolwiek. Myślę, że okres ciąży może być tym czasem, kiedy głównie skupiasz się na sobie. Ciąża nie jest chorobą, ale jest momentem wyjątkowym, więc postaraj się intensywnie zająć swoim ciałem. Sama zaczęłam czuć się doskonale gdy mocniej skupiłam się na pielęgnacji swojego ciała  - na blogu The Body. Naturally. znajdują się przepisy na nieszkodliwe (bo naturalne) metody dbania o siebie. Pozwól więc sobie na peelingi, regularnie podcinaj końcówki włosów, odżywiaj je, używaj mnóstwo balsamów. Nie możesz się opalać, więc zastosuj samoopalacz, który doda blasku skórze. Inspiracją do stworzenia Arkusza Pielęgnacyjnego było właśnie to, że w trakcie ciąży chciałam naprawdę poczuć się atrakcyjna, zadbana i wspaniała :-) Dbanie o siebie to także wybór odpowiedniego stroju, wykonywanie makijażu - nie pozwól sobie na to, aby wyglądać źle w tym pięknym czasie. Docenisz to, gdy tylko zauważysz jak Twoje samopoczucie się zmienia. Dlatego nawet jeśli jesteś w domu - ubierz się ładnie, załóż kolczyki i bądź atrakcyjna :-)



Mam nadzieję, że kilka z tych rad wykorzystasz i spróbujesz bardziej doświadczać ciąży. Tworzenie się więzi między Tobą i dzieckiem będzie przebiegało bardziej intensywnie, a co najważniejsze, w szale realizacji marzeń i obowiązków, zatrzymasz się na chwilę, aby poczuć jak to jest.



P.S. W artykule znajdują się zdjęcia z minionych tygodni mojego magicznego stanu :)
Pozdrawiam ciepło,
Edyta




czwartek, 24 maja 2012
Napisała Edyta Zając
Tag :

Remember The Milk i sposób na wzmocnienie efektywności - w sam raz na początek przygody ze stroną

Mimo tego, że stosuję Remember The Milk od dawna i traktuję tę stronę jako bardzo istotną sferę mojego zarządzania czasem, życiem i szczęściem, dostrzegłam, że często mam ochotę gdzieś zapisać swoje pomysły dotyczące usprawniania systemu. Po rozmowach z osobami, które wykorzystują metodę widzę, że rzeczywiście - nałóg ulepszania i upiększania rzeczywistości jest coraz silniejszy - chcemy więcej: zrealizowanych zadań, osiągniętych celów, zamkniętych projektów i sukcesów. Spójrz na swoje marzenia i plany - które z nich zrealizujesz do końca czerwca? Które po wakacjach? Samorealizacja jest cudowna!



Praca nad sobą wymaga wielu wysiłków, mam wrażenie, że najwięcej sił wkładamy w to, aby w ogóle wdrożyć się w system zarządzania czasem/działaniami. To najtrudniejszy element działań - wyrobienie sobie nawyku ogarniania rzeczywistości. 

Dziś chcę zaproponować Ci proste rozwiązanie, dzięki któremu każdego dnia będziesz zagłębiać się w zarządzanie swoim życiem tak, aby udało Ci się zrealizować cele. Jeśli masz problem z prokrastynacją - wciąż odkładasz wiele rzeczy na bok, na jutro - możesz spróbować właśnie tej metody, aby powalczyć :-)


Oto kilka kroków w stronę wzmacniania swojej efektywności każdego dnia, właśnie za pomocą Remember The Milk:

  1. Stwórz osobną listę w swoim profilu Remember The Milk (instrukcja znajduje się w tym artykule). Moją nazwałam: Wzmacnianie efektywności i zarządzanie sobą. Ta właśnie lista będzie miejscem, w którym zbierzesz wszystkie zadania, które pomogą Ci w poprawie swoich umiejętności kreowania rzeczywistości takiej, jakiej chcesz, ale i rozwinie Twoją samoświadomość. Za każdym razem, kiedy widzę, że danego dnia mam wykonać coś z tej właśnie listy wiem, że ulepszam siebie i to wszystko, co robię każdego dnia.
  2. Zastanów się nad tym, jakie działania powinieneś wykonać, aby Twoje osiąganie celów było bardziej ułożone w czasie. Na mojej liście są takie kwestie jak ułożyć czerwcowy arkusz rutyn pielęgnacyjnych (pamiętasz artykuł o zarządzaniu urodą?) - powtarzam to zadanie co miesiąc po to, aby nie zapomnieć w szale obowiązków o rozpieszczaniu siebie. W każdy piątek natomiast pojawia się na mojej liście: zrobić Tygodniowy Przegląd (to w ramach etapu zarządzania czasem, który opisałam niedawno). Dzięki temu regularnie dokonuję pewnych działań, które sprawiają, że praca nad celami jest rzeczywiście skuteczna.
  3. Określ, kiedy powinieneś wykonywać te zadania - spójrz na swój kalendarz i wybierz te dni w tygodniu lub miesiącu, które będą odpowiednie. Nie pozwól sobie jednak na taryfę ulgową - to istotne, aby pilnować siebie i wyrobić sobie nawyki zarządzania czasem.
  4. Nie zapomnij o dodaniu zadań dodatkowych - potrzebnych szczególnie na pierwszym etapie wdrażania się w strategiczne osiąganie celów. Przez pewien czas bardzo się starałam, aby każdy dzień kończyć po pierwsze podsumowaniem tego, co się wydarzyło. Chciałam skontrolować każdego wieczora listy zadań w RTM, zdecydować co zrobić z zadaniami, których nie udało mi się zrealizować. Zależało mi też na kontroli kalendarza i przygotowaniu się na następny dzień. Cóż... czasem się to udawało, ale najczęściej zapominałam o tym właśnie obowiązku. Dziś jest to czynność, która pięknie kończy mój dzień i sprawia, że czuję się wdzięczna za to, co wydarzyło się danego dnia. Poza tym zawsze niemal pojawia się poczucie spełnienia i sensu - widzę, że to, co się dzieje prowadzi dalej - w stronę sukcesu. Doskonałe odczucie :-) Jak to zrobiłam? Przez co najmniej 30 dni powtarzałam to samo zadanie (wpisane na tę listę właśnie): podsumować dzień - co osiągnęłam i zaplanować kolejny dzień osiągania sukcesów


Bardzo proste, ale i bardzo pomocne. Każdego dnia :-)

Zarządzanie czasem: kontrola (część piąta)

Mam nadzieję, że (jeśli udało Ci się przejść przez cztery poprzednie etapy zarządzania czasem) zauważyłeś zmiany w swoim życiu. Sama zauważam je każdego dnia - dziś znów poczułam, że nie ma rzeczy niemożliwych. W ciągu najbliższych 2 miesięcy mam tak wiele rzeczy do zrealizowania! Urodzenie dziecka, obrona magisterska, egzaminy, założenie firmy, zakończenie działalności mojej Sekcji Trenerskiej, konferencja naukowa Profectus (odbędzie się już 19 maja!), organizacja kilku projektów. A do tego normalne życie: małżeństwo, urządzenie mieszkania, ogarnięcie chaosu, który mam w moich rzeczach - muszę mnóstwo rzeczy przejrzeć, uporządkować, wyrzucić, sprzedać. 8 tygodni. 

Dziś jednak znów poczułam moc - w chwili gdy po raz kolejny przeszłam przez następny etap metody zarządzania czasem - kontrolę. David Allen, guru zarządzania czasem, podkreśla znaczenie tego właśnie etapu - dzięki niemu nie musisz każdego dnia wykonywać żmudnej pracy związanej z kolekcjonowaniem zadań, ich analizą i porządkowaniem, następnie określaniem priorytetów. Wystarczy jeśli będziesz postępować zgodnie z zasadami skutecznej realizacji planów, a raz w tygodniu przeprowadzisz kontrolę wyników swoich działań


Po co Ci tak częste sprawdzanie tego, co robisz? To właśnie tkwi sekret osiągania spektakularnych sukcesów. Zwykle działamy w podobny sposób - planujemy cudowne rzeczy, dokonujemy wizualizacji planów, medytujemy nawet nad ich skutecznością, a następnie... mija dzień za dniem. Po miesiącu stajemy twarzą w twarz z oddalającym się celem. Regularna kontrola, o której pisze gwarantuje sukces - jeśli wiesz, że od czasu do czasu skrupulatnie sprawdzisz swoje działania - będziesz przede wszystkim czuł delikatną presję czasu. Odkąd regularnie dokonuję kontroli - nie marnuję już czasu, skupiam się na efektywności tego, co robię i już nie ma dla mnie taryfy ulgowej :-)

Oto kilka zasad, dzięki którym Twoja cotygodniowa kontrola będzie miała sens:
  • wybierz jeden dzień w tygodniu, który zawsze będzie dla Ciebie dniem podsumowań - to istotne, aby wybrać jeden dzień i aby w miarę możliwości nie przesuwać tego zadania na "jutro". Pamiętaj, że to najważniejsze wyzwanie dla Ciebie. Ustal w swoim Remember The Milk zadanie to jako priorytetowe i najistotniejsze.
Podążając za radą Davida Allena, wybrałam piątek, jako mój dzień kontroli. Dzięki temu jestem w stanie sprawdzić jak wyglądał mój tydzień pracy (w piątek wieczorem większość osób rozpoczyna weekend), planuję weekend (coś produktywnego zawsze można zrobić w tym czasie!) i określam konkretne plany na najbliższy tydzień. 




  • sprawdź swoje zadania odłożone - to bardzo ważne, aby właśnie w ten jeden dzień przeanalizować każdą listę projektu, w ramach którego pracujemy. Jeśli przeznaczysz trochę czasu na kontrolę swoich zaległości w danym temacie (w RTM pojawiają się czasem niezrealizowane zadania tego typu...), z pewnością będziesz w stanie skuteczniej sobie z nimi poradzić.
Skup się więc na tym, co powinno być wykonane w ostatnim czasie, a zostało pominięte. Zastanów się, dlaczego pojawiły się zaległości - czy Twoje zadania były źle określone? Może rzeczywiście nie było okazji do ich realizacji? Nie usuwaj ich ze swoich list, postaraj się zaplanować, kiedy sobie z nimi poradzić. Jeśli potrzebujesz - rozbij je na mniejsze zadania tak, aby było Ci łatwiej. Pamiętaj, że nie sztuką jest planowanie, ale realizacja - krok po kroku. Czasem: kroczek po kroczku. Ale zawsze do przodu.



  • określ nowe zadania w ramach każdego projektu, który realizujesz - każdy tydzień przynosi nowe informacje i możliwości związane z osiąganiem celów. Dlatego też postaraj się, właśnie podczas kontrolowania swoich list zadań, przeprowadzić burze mózgów nad każdym projektem.
Nie musisz generować pomysłów ogólnie, tak jak było to w przypadku etapu kolekcjonowania. Teraz nadszedł czas na skupienie się nad tym jednym jedynym projektem. Przejrzyj więc swoje notatki, które sporządzałeś w ciagu tygodnia - co masz załatwić? Wpisz to na swoją listę projektu. Spójrz w swój kalendarz i sprawdź, gdzie masz być w tym tygodniu, z kim się spotkasz. Może ta osoba lub to miejsce będzie szansą na popchnięcie planów do przodu? Postaraj się maksymalnie skorzystać z możliwości, które pojawią się w ciągu najbliższych dni. Masz przeczytać jakąś publikację? Zrób to podczas 30 minut podróży pociągiem, która z pewnością wydarzy się we środę. Musisz wreszcie zadzwonić do przyjaciółki? Zrób to podczas spaceru, który wciąż odkładasz, a który miał być krokiem do Twojej dobrej kondycji. 



  • spróbuj wykonać około 10 zadań błyskawicznych - niektóre z moich zadań w Remember The Milk oznaczyłam etykietą "błyskawiczne". Są to te sprawy, które mogłabym wykonać w około 5-10 minut. Od razu i bez szczególnego wysiłku. Często zadania tego typu są przeze mnie odkładane na bok. Czas kontroli jest więc okazją do zamknięcia tych spraw wreszcie. Poza tym zwiększasz swoją efektywność i wzmacniasz motywację (odkreślanie kolejnego zadania jest wzmacniające, prawda?).
W miarę możliwości spróbuj oznaczyć część z Twoich zadań w ten sposób. Prawdopodobnie wykonasz je na czas, ale istnieje szansa, że nie będziesz skłonny się nimi zajmować - są takie banalne, przecież jest tyle ważniejszych spraw. Podczas cotygodniowej kontroli masz jednak okazję do zajęcia się nimi. Wykonaj 10 pierwszych zadań, jakie pojawią się przed Twoimi oczami - w miarę możliwości zadbaj, aby działania te dotyczyły kilku projektów.
Moje błyskawiczne zadania z ostatniego piątku to: zapisać jakie rzeczy chcę przejrzeć przed przeprowadzką, napisać maila do..., zrobić peeling dłoni, zrobić fotkę brzucha, podciąć końcówki włosów, złożyć życzenia urodzinowe... . Choć tym razem było ich niewiele, wykonałam je, zniknęły z moich list i przestały mnie dręczyć :-)



  • przejrzyj notatniki, maile, wiadomości na portalach społecznościowych - czas kontroli to też okazja do posprzątania swojej wirtualno-biurowej rzeczywistości. Sprawdź więc koniecznie swoją skrzynkę email - wyrzuć niepotrzebne maile, a te, które chcesz zachować umieść w odpowiednich folderach - później łatwiej będzie Ci je odnaleźć. Zobacz też, co pojawiło się w Twoich notatnikach i kalendarzu - czy w tym kontekście powinieneś coś zrobić? Zapisz to na liście zadań bez względu na to, czy działania wykonasz teraz, czy później. Nie zapomnij też o portalach społecznościowych - skrzynce email, zobacz na jakie wydarzenia Cię zaproszono (może warto wpisać je w kalendarz?), odpowiedz na różnego rodzaju zaczepki znajomych.
Aktualizowanie treści w różnych miejscach w sieci jest istotne z wielu powodów. Oprócz pozostawania w kontakcie ze znajomymi, jesteś na bieżąco z nowościami z branży lub miejscowości, w której żyjesz. Doświadczasz nowych rzeczy, korzystasz z możliwości, które się przed Tobą pojawiają i przede wszystkim... nie spóźniasz się z odpowiedziami na maile. Ważne jest również utrzymywanie porządku w swoim wirtualno-biurowym świecie. Nie pozwól, aby Twoje notatniki były przeciążone ilością przestarzałych zapisków, a skrzynki mailowe zasypane spamem lub nieważnymi wiadomościami. To wszystko obniża Twoją skuteczność i ściąga Cię w dół.


  • sprawdź jak realizujesz swoje priorytety - etapem zarządzania czasem jest tworzenie arkusza priorytetów, a czas kontroli to chwila na sprawdzenie tego, jak te najważniejsze projekty się mają. Przeanalizuj więc swój arkusz i zobacz, czy cele, które sobie postawiłeś na ten tydzień zostały osiągnięte. 
Jeśli wydrukowałeś swój arkusz priorytetów, zaznacz kolorowym pisakiem zrealizowane cele w ramach priorytetów. Zobacz, jak wiele zrobiłeś, a jeśli jakiś plan się nie powiódł - zastanów się, z czego to wynikało. Postaraj się przełożyć te cele na kolejne dni, ale zrób to mądrze - skontroluj też swój kalendarz i wciśnij realizację planów w wolne chwile. Może poświęcisz godzinę w któryś wieczór na zamknięcie tej sprawy?



Cotygodniowa kontrola skuteczności jest w moim odczuciu najbardziej motywującym i wzmacniającym system zarządzania czasem momentem. Podczas mojej piątkowej pracy sprawdzam wszystko - najbardziej siebie. Czy dałam z siebie wszystko? A może za bardzo skupiałam się na bzdurach i osiąganiu celów w ramach mało priorytetowych zadań. Za dużo czasu na relaks? A może właśnie działałam idealnie?


Wszystko weryfikuję każdego tygodnia, co Ty na to? :-)





* A zdjęcia: moje inspiracje mieszkaniowe - każde zdjęcie to odnośnik do źródła :)
poniedziałek, 14 maja 2012
Napisała Edyta Zając

Radio Radiofonia i kilka słów o zarządzaniu czasem

O zarządzaniu czasem pisałam ostatnio wiele o zarządzaniu czasem, ostatnio też coraz bardziej intensywnie zajmowałam się czasem we własnym życiu. I ostatnio też rozmawiałam z Anią Pałką i Magdą Madej z Radia Radiofonia właśnie na ten temat. Zachęcam więc do przesłuchania :-)










Dziękuję dziewczyny! :)
wtorek, 8 maja 2012
Napisała Edyta Zając

Zarządzanie czasem: prawdziwa realizacja (etap czwarty), czyli jak OSIĄGNĄĆ to wszystko?

Zarządzanie czasem to dla wielu osób po prostu planowanie przyszłości. Wyobrażamy sobie wspaniałe rzeczy, stawiamy cele, określamy je zgodnie z zasadą SMART, niekiedy zgodnie ze SMARTS. Patrzymy na kalendarz i widząc jak wiele czasu pozostało do końca roku (czy Ty też na grudzień wyznaczasz daty graniczne?), czujemy przypływ sił. Następnego dnia też planujemy, robimy linie czasu, wpisujemy ważne daty w terminarze, może z zapałem wypełniamy Remember The Milk. A potem przychodzi rzeczywistość. RTM jest przepełnione zadaniami zaległymi, z niechęcią spoglądamy w kalendarz, skrzynka mailowa jest zapchana, wiadomości w innych miejscach w sieci zapomniane lub nawet nieprzeczytane. Pokój zaśmiecony, o regularnym angielskim już dawno zapomniałam, nie czytam nic ambitnego i nie rozwijam się. Czas przelatuje szybciutko przez palce.

Zmiana - choć pożądana i wymarzona - oddaliła się i prawdopodobnie już nie jest tak realna...
Jeśli choć raz doświadczyłeś czegoś takiego, oznacza to, że spotkało Cię to, co spotyka niemal każdego człowieka, który pragnie od swojego życia czegoś więcej. Dokonywanie zmian w życiu, regularne zarządzanie czasem, życiem i sobą to ciężka praca, wymagająca, ale i nieprawdopodobnie satysfakcjonująca. Jeśli chociaż raz zaniechałeś zmiany - witaj - każdy z nas miał takie chwile.


Źródło: weheartit.com


Dlaczego rezygnujemy z osiągania wspaniałych rzeczy w życiu? Jest wiele powodów. Zanim znajdziemy na nie rozwiązanie, chciałabym, abyś przyjrzał się tym przyczynom, znalazł własną i przemyślał to, jak będzie wyglądała Twoja przyszłość. Zrezygnujmy już z frustracji, która pojawia się za każdym razem gdy kolejny miesiąc mija i nie niesie ze sobą spektakularnych sukcesów. Czas wziąć sprawy we własne ręce i poczuć szczęście :-)

Oto kilka przyczyn rezygnacji z realizacji celów. Która jest... Twoja?


Twoje zadania są źle określone.  Kiedy zaczęłam bardziej intensywnie pracować nad planowaniem mojego idealnego życia, złapałam się na tym, że pojedyncze zadania do wykonania jakie sobie wyznaczam są szalone! Zaczęłam korzystać z Remember The Milk, a moje listy na każdy dzień były olbrzymie. Każde z zadań było jak Mount Everest - nie do zdobycia za pierwszym podejściem.


To podstawowy błąd, który pojawia się podczas planowania zadań. Jeśli regularnie odkładasz "na jutro" to samo zadanie - zastanów się dlaczego tak robisz. Czy jest możliwe, aby zakończenie go odbyło się za tzw. "jednym posiedzeniem"? Rozpoczynasz zadanie - kończysz zadanie? Czy też musisz robić sobie przerwy, zadanie wymaga kilku godzin ciągłej pracy? Jeśli tak jest, oznacza to, że źle określiłeś to, co masz zrobić.

Zmień więc samo brzmienie zadania i pozwól sobie na to, aby odhaczać na swojej liście kolejne etapy realizacji Twoich planów. Oto kilka cech idealnie określonego zadania:

  • jesteś w stanie zakończyć je bez przeszkód po drodze i bez konieczności organizowania regeneracyjnych przerw
  • jest proste i jednoznaczne, zrealizujesz je od razu, nie będziesz musiał wykonywać setek rzeczy po drodze
  • jest realne do wykonania
  • jest dla Ciebie wyzwaniem i oznacza dla Ciebie przechodzenie do kolejnego etapu realizacji marzeń
Zadbaj o to, aby każde z Twoich zadań miało takie cechy. Ważne jest też, abyś dostrzegał, że nawet jeśli to, co masz do zrobienia nie jest szczytem ekscytacji, może prowadzić Cię do celu. Kim chcesz być za parę miesięcy? Za rok lub 5 lat? Milionerem? Dobrze, ale wykonaj to i to - bez tych małych kroczków nie zrealizujesz tego planu!

Chciałabym także zwrócić Ci uwagę na poziom Twojej satysfakcji. Za każdym razem gdy musisz odłożyć na bok kolejne zadania, pojawia się frustracja, często nieuświadomiona. Staje się ona przyczyną niszczącego stresu, później wyżywasz się na ludziach lub zajadasz smutki. Lepiej temu zapobiec. Dlatego podczas wyznaczania kolejnych kroków dbaj o to, aby zadania, które określasz były realne. Robisz - kończysz - skreślasz z listy. Zamiast frustracji jest satysfakcja. Dostarczaj jej sobie jak najczęściej.




Uwielbiasz się relaksować. To oczywiste - relaks jest potrzebny, nie można zbyt dużo pracować, trzeba się cieszyć z owoców codziennej harówki, nieszczęśliwi ludzie nie odpoczywają i tak dalej. To oczywiste, że Twój umysł robi wszystko, aby odciągnąć Cię od wysiłku. Kiedy wygrywa - decydujesz się na jeszcze jeden odcinek ulubionego serialu, przeglądasz gazety lub czytasz Harlequiny. OK. Zrób to, ale jeszcze nie teraz!


Teraz nastąpił wreszcie czas szalonej realizacji idealnej wizji Twojego życia. Na odpoczynek i nagrodę przyjdzie czas - ja nagradzam siebie gdy z mojego profilu Remember The Milk znika kolejna lista zadań - projekt zakończony, sukces osiągnięty, świętujemy. Wcześniej pozwalałam sobie na kilka dni nicnierobienia, po których wracałam do rzeczywistości z poczuciem chaosu i brakiem wiary w siebie. Zadań było tak dużo, że z wielu planów musiałam rezygnować a niektóre obowiązki po prostu "odbębniałam". Nie podobało mi się to, bo zawsze chciałam czuć, że działam profesjonalnie.

Dlatego zachęcam Cię do walki o marzenia - spróbuj przez pewien czas manipulować swoim umysłem i wygraj z nim. Jeśli poczujesz ochotę na kolejny odcinek serialu - wyłącz telewizor. Jeśli przyłapiesz się na przeglądaniu niepotrzebnych stron - zainstaluj odpowiednie wtyczki w swojej przeglądarce
Zachęcam Cię też do kontroli tego, co robisz - wypróbuj opcję TimeCamp, bardzo przydatne narzędzie, dzięki któremu przekonasz się ile godzin spędzasz na realnej pracy przy komputerze, a ile na relaksie!


Nastawiasz się na ciągle ten sam poziom energii i demotywujesz się! Maksymalnie wysoki poziom pozytywnego nastawienia do zmian i zarządzania czasem trwa w początkowej fazie około kilku dni. Potem spada, następnie znów wzrasta i znów spada. To zupełnie naturalne, jednak nie dla wszystkich jasne!



Nie myśl, że jeśli dziś pracujesz 10 godzin i działasz intensywnie, jutro będzie identycznie. Bardzo często wydaje nam się, że jeśli nasza efektywność nie jest taka sama jak w najlepszym dniu w miesiącu - jest źle. Nie pozwól sobie na takie myślenie i od czasu do czasu zadziałaj strategicznie. 
Jeśli czujesz, że danego dnia nie zrealizowałeś takiej liczby zadań, jak byś chciał, a zapału nie przybywa, spójrz na swoje listy zadań i skup się na tych wyzwaniach, które nie wymagają od Ciebie wzmożonego wysiłku intelektualnego lub fizycznego. Twoje życie i plany to też sprawy mniejszej wagi - zdecyduj się więc na zrobienie prania lub wyprasowanie rzeczy, które zostawiłeś sobie na następny tydzień - będziesz mieć je z głowy. Każde zadanie - każde - prowadzi Cię dalej!





Nie kontrolujesz wyników swoich działań. Brak planowania jest planowaniem porażki, a brak sprawdzania swojej efektywności jest proszeniem się o porażkę.




Staraj się co najmniej raz w tygodniu weryfikować wyniki swoich działań - to jedyna szansa na odświeżenie ekscytacji i ponowne odczucie siły w dążeniu do sukcesu. W kolejnym artykule napiszę więcej na ten temat, teraz jednak zachęcam Cię do sprawdzenia tego, co osiągnąłeś w ostatnim tygodniu. Skontroluj te 7 dni i sprawdź jak Ci poszło? Jak wygląda realizacja Twoich priorytetów?



Działamy? :-)


Źródło: weheatit.com
poniedziałek, 7 maja 2012
Napisała Edyta Zając

Technologia Blogger.
Mój blog na temat odchudzania:
eporady

Zapisz się do newslettera

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

- Copyright © Life Skills Academy -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -