Archive for luty 2012

Czas na przeprowadzkę... A może czas na mentalną przeprowadzkę?

Czas na nieprawdopodobną odmianę w moim życiu. Po 5 latach w Krakowie już wkrótce zamieszkam w pięknych górach i tam oddam się ciężkiej pracy. Wystarczy laptop, tona książek, Internet i parę kursów do Krakowa. Brzmi to bajkowo, bo w bajkowej scenerii pomieszkam trzy miesiące - to doskonały czas na biologiczną odnowę, kontemplację, zaangażowanie i zamknięcie za sobą kilku ciężkich drzwi.

Jednak przede mną ta część przeprowadzki, która bywa często traktowana po macoszemu. Najczęściej układamy wszystkie swoje rzeczy w pudłach, wrzucamy je do teczek lub walizek, następnie przewozimy je do nowego miejsca i szukamy im nowego miejsca. Przeprowadzka rzadko staje się okazją do sprawdzenia swojego życia, do zamknięcia kilku rozdziałów, do spojrzenia na przyszłość z innej perspektywy. Zamiast bardzo dokładnie sprawdzić, co świat nam oferuje, ciągniemy za sobą mnóstwo rzeczy, które hamują nasz rozwój, przypominają o cięższych chwilach i ograniczają nasze możliwości. Zauważyłam sama, że sentymenty trzymają się także mnie - z niezwykłą siłą. Postanowiłam jednak, że koniec z takim spojrzeniem na rzeczywistość, która mnie otacza. Do przeprowadzki pozostało trochę czasu - mam więc chwilę na wyrzucenie niechcianej przeszłości z mojego świata.




Oto kilka rad, dzięki którym radzenie sobie z materialną sferą życia wyda Ci się o wiele łatwiejsze. Nawet jeśli nie zmieniasz miejsca zamieszkania, zastanów się nad zaprowadzeniem wielkich zmian w Twoim otoczeniu. Sprawdź, co czego doprowadzi Cię umiejętne kontrolowanie przedmiotów, które są przy Tobie.

  • przygotuj osobne pudełko na rzeczy do sprzedania/oddania/przekazania innym - to jedna z najlepszych zasad, jaką wdrażam w trakcie przygotowań do przeprowadzki. Walczę ze swoją skłonnością do chomikowania różnych rzeczy i jednym ze sposobów jest stworzenie miejsca, w którym znajdą się wszystkie przedmioty, które prawdopodobnie mogą spodobać się komuś innemu. Dzięki temu można nie tylko podreperować swój budżet, ale i wreszcie zrezygnować z przechowywania rzeczy, które nigdy w życiu nie będą do niczego przydatne. Wśród moich przedmiotów znajdują się perfumy, które otrzymałam, ale nigdy w życiu ich nie użyję - nie pasują do mnie, słuchawki do telefonu, które dostałam w dwóch egzemplarzach, kolczyki, z których nie skorzystam, kilka drobiazgów. Nie mogę doczekać się gdy zapełnię moje czerwone pudełko czymś więcej!
Zadbaj więc o to, aby zagospodarować pudełko, do którego wrzucisz (podczas obowiązkowego sprawdzania każdej półki) wszystkie przedmioty, które są w dobrym stanie, mogą spodobać się innym osobom i z pewnością się ich pozbędziesz albo przez sprzedaż albo oddając je w dobre ręce. Za każdym razem gdy otwierasz kolejną szufladę, pomyśl czy te rzeczy, które odkładasz jako "swoje" rzeczywiście są dla Ciebie ważne. Zmiany w życiu związane są bezpośrednio z odmianą środowiska, w którym żyjemy. Postaraj się więc o to, aby przemyśleć, które z przedmiotów chcesz zabrać w podróż do nowego, cudownego życia.

  • zajmij się koniecznie wszystkimi papierami, które piętrzą się przy Twoim biurku - jestem przekonana, że co jakiś czas przynosisz do domu jakieś gazety, czasopisma, notatki, ulotki, które mogą się przydać, zapełnione zapiskami zeszyty. Prawdopodobnie składasz je przy swoim miejscu pracy, w nadziei, że nadejdzie ten dzień, kiedy przejrzysz je wszystkie i wyłuskasz z nich to co najważniejsze. Niestety bardzo często się okazuje, że te ważne rzeczy przestają mieć jakąkolwiek dla nas wartość po tych kilku tygodniach leżakowania. Notatniki już są nieaktualne - zapisane informacje już dawno przestały obowiązywać, a zapisane plany nie mają większego sensu. Informacje ze spotkań już nie są takie "gorące", więc wszystkie inspiracje również wyleciały nam z głowy. Już nie wiemy, po co nam te ulotki lub to czasopismo - chwila minęła.
Bądź w takim razie krytycznie nastawiony do tego, co nazbierało się wokół Ciebie. Uporządkuj rzeczy bardzo dokładnie - jeśli to notatki z uczelni, które się mogą przydać lub możesz przekazać je dalej - spakuj je do osobnego pudełka. Jeśli nie - ich miejsce jest w koszu. Zastanów się też nad wszelkimi ulotkami - moje materiały związane z zakładaniem firmy będą wkrótce przydatne. Dlatego też włożyłam je do osobnej (ładnej!) teczki. To tam będą czekać na swoją chwilę. Zachęcam Cię do wyrzucania wszystkiego, co zbędne - to nie do uwierzenia, jak wiele rzeczy mamy w domu tylko dlatego, bo wierzymy, że KIEDYŚ będą potrzebne!
  • wyrzuć stare kalendarze (jeśli znajduje się w nich coś ważnego - przenieś te informacje do nowego kalendarza), rozwiązane krzyżówki, katalogi kosmetyczne
  • przestań kolekcjonować, wozić ze sobą zniszczone lub "skończone" przedmioty - od razu wyrzuć stare długopisy, przedmioty nie do uratowania, kosmetyki, które już są przeterminowane. Wyrzuć ze swojego życia rzeczy, które tworzą wokół Ciebie aurę zniszczenia.
  • zapisuj treść notatek w jednym systemie - od dłuższego czasu korzystam ze strony Remember The Milk, podobnie dzieje się teraz, kiedy wiem, że przede mną ważna zmiana w życiu.  Ideą umieszczania różnych treści w jednym systemie jest przede wszystkim stworzenie jednego miejsca, w którym te istotne rzeczy się znajdują. Nie musisz już szukać ważnych informacji w setkach notatników, w stosie karteczek. Wystarczy, jeśli spojrzysz na swój profil w RTM. Podczas porządkowania sterty materiałów, spędziłam trochę czasu nad zapisywaniem małych i większych spraw w moim systemie. Karteczka z tytułem książki, którą chcę przeczytać - lista "książki do przeczytania", pomysł na artykuł w Life Skills Academy - lista "LSA-blog", pomysł na oczyszczającą kurację - lista "moje ciało". Postanowiłam, że nie pozwolę sobie na życie w stercie papierków :-)
  • zajmij się wreszcie ciuchami, butami, dodatkami - to ten obszar porządkowania rzeczywistości, który zawsze jest "niby" zrobiony. Nie trzeba "tak naprawdę" tego robić. Wszystko jest "w sumie" potrzebne. Prawda jednak okazuje się inna. Czas przeprowadzki jest doskonałym momentem wprowadzania wielkich zmian w szafie i własnym wyglądzie. Czemu tym razem nie pozwolić sobie na perfekcyjny wizerunek?
Przejdź przez kilka kroków. Jeśli chcesz, masz chwilę czasu u ochotę na małe eksperymenty - zabaw się w kreatora mody. Działania, które Ci zaproponuję są ciekawą odmianą i pozwalają w interesujący sposób spojrzeć na to, jak budujesz swój styl każdego dnia. Może zachęcę Cię do tworzenia pięknych i inspirujących stylizacji? 



Przede wszystkim stwórz dokument, w którym opiszesz wszystkie rzeczy, które mają kreować Twój wygląd zewnętrzny. Sama przed chwilą otwarłam nowy plik "Moje ciuchy i inne przydatne rzeczy", który podzieliłam tak, aby zidentyfikować i zapisać ubrania typowo wyjściowe i te, które wolę nosić gdy pracuję w domu. Osobne arkusze w exelu to "dodatki", "biżuteria", "buty", "torebki".


Tworzenie czegoś takiego doskonale może sprawdzić się w przypadku osoby, która bardzo chce udoskonalić swój styl ubierania się, jednak nie do końca robi cokolwiek w tym kierunku. Uświadomienie sobie (i zapisanie) tego, jakie przedmioty posiadamy, sprawia, że przy wyborze kolejnego zestawu wyjściowego (lub domowego) wybierzemy coś spoza standardu. Wreszcie obudzimy ze snu ładne bluzki, zdecydujemy się na tę torebkę, która czeka na swój dzień i w bardziej przemyślany sposób ukształtujemy swój doskonały wizerunek.


Sprawdź bardzo dokładnie - także podczas spisywania swoich skarbów - które rzeczy nie są przez Ciebie w ogóle zakładane. Nasze szafy kryją wielkie tajemnice, a największą z nich jest: dlaczego nikt nie widział Cię w tym swetrze? Zapisz w dodatkowym arkuszu (skopiuj informacje) te rzeczy, których nie nosisz co najmniej rok. Bądź krytyczny, ale jeszcze nie wyrzucaj niczego!

Postaw przed sobą zadanie - podczas tworzenia jakiejkolwiek stylizacji w najbliższym czasie (nie omijaj żadnego zestawu, który zakładasz) wykorzystasz którąś z rzeczy, którą zapisałeś na liście "nie zakładane". Sprawdź jak się w nich czujesz, może zrób sobie zdjęcie. Stwórz zestaw, który jest dopracowany, ładny, zachęcający.

Teraz czas na werdykt - spójrz jeszcze raz na ten niedawno założony przedmiot. Może to były kolczyki, dżinsy, bluzka lub kurtka. Jak się czułeś w czymś takim? Dobrze? Chcesz założyć to jeszcze raz? Jeśli tak - ta rzecz jest dla Ciebie, musi pozostać w Twojej szafie. Jeśli nie - zastanów się nad oddaniem jej komuś (może zaproponuj wymianę znajomym, sprzedaj na allegro lub oddaj potrzebującym). Zrób miejsce w szafie na nowe, cudne rzeczy.


Strategiczne podejście do kwestii typowo ubraniowych jest dość istotne, nie tylko w kontekście przeprowadzania się lub robienia wielkich porządków. Większość z nas chce być lepiej postrzegana - pracujemy nad swoim wizerunkiem, chcemy dobrze wyglądać i sprawiać świetne wrażenie. Często jednak, raz po raz zamykamy się w schematach - te same zestawy ubrań, ta sama torebka, te same buty - nawet jeśli szafa nie może się zamknąć z powodu ilości rzeczy.






Oto pierwszy etap porządkowania życia i przyszłości - przeprowadzka jest czymś niezwykle odświeżającym, ale zachęcam Cię także do przeprowadzki mentalnej - zmień swoje życie i dokonaj wielkich porządków nawet jeśli Twój adres wciąż będzie taki sam. Sprawdź, jak wiele rzeczy będzie bardziej przyjaznych, a możliwości bardziej realne. Czasem trzeba zdecydować się na wymiecenie kurzów przeszłości za próg.


Nie mogę doczekać się piątku! :-)

Wyzwanie na najbliższy miesiąc :)

Zanim zajmę się spisywaniem myśli, jakie nurtują mnie przez ostatnie dni, zapraszam Cię do udziału w moim małym osobistym wyzwaniu :) Mam wrażenie, że czas mija nieubłaganie - coraz szybciej! Pracuję jak szalona, muszę mnóstwo rzeczy zakończyć do końca lutego, końca kwietnia, końca maja, przede mną aż 2 przeprowadzki i kilka ogromnych i wymagających projektów. Godzina goni godzinę, więc czas je nieco zatrzymać :)

Wyzwanie jest proste - moim zadaniem jest zatrzymanie czasu. Oczywiście na fotografii. Każdego dnia robię zdjęcie, które odda nie tylko klimat danego dnia, ale i czasem pokaże mój nastrój, ulubione przedmioty i sytuacje. Każdy dzień, każdego dnia miesiąca. Aparat w torebce w każdym momencie.







Mam ochotę wytrzymać w tym postanowieniu do końca lipca - postanowiłam wtedy właśnie zająć się porządkowaniem zdjęć, robieniem albumów, wkładaniem w nie wspomnień i różnych dodatkowych przedmiotów, które oddadzą klimat ostatnich dwóch lat. Chcę stworzyć osobną książkę z naszego ślubu i przygotowań do niego, książkę z naszych wyjazdów, podróży poślubnej i oczekiwania na dziecko - czas robić regularne zdjęcia brzucha! 

Co będę fotografować w trakcie najbliższych tygodni?
  • siebie - czeka mnie wiele zmian, do wielu chcę się przygotować, myślę o małej metamorfozie. To najlepszy moment na uwiecznianie siebie na setkach zdjęć. Nie, nie boję się narcyzmu. Jeśli pragniemy poprawić naszą osobowość, ulepszyć sposób zachowywania się, wzmocnić swój profesjonalizm czy rozwinąć cechy charakteru - nie możemy zapominać o tym, że składamy się z czegoś więcej niż tylko z umysłu. Jest też ciało, które odzwierciedla zmiany zachodzące w naszym wnętrzu.
Więc będzie mnóstwo fotek, min, zdjęć moich stylizacji i pomysłów :-) 


  • mojego męża i mnie - w życie małżeńskie i w związki może czasem wkradać się rutyna. Pracujemy po kilkanaście godzin na dobę, wracamy do domu, jemy późną kolację, pracujemy jeszcze chwilkę, idziemy spać. Dzień za dniem mija, a my z utęsknieniem czekamy na odmianę? Niby gdzieś bywamy, niby coś robimy, jednak w głowach pozostaje to przeświadczenie, że tak naprawdę nie dzieje się w naszym życiu nic ciekawego. 
W ostatnim czasie, pomimo intensywnego okresu w naszym życiu - projektujemy wspólnie pewną fantastyczną rzecz! :) i wielu rozrywkowych chwil, miałam poczucie, że się nudzimy. Potem przypominałam sobie to, że jednak coś się działo, myślałam: jest ok, a za kilka dni znów ogarniało mnie przeświadczenie, że zjada nas zimowa nuda. Coś strasznego! 
Zauważyłam natomiast, że za każdym razem gdy uwieczniałam nasze randki, spotkania ze znajomymi, imprezy i codzienność na fotografii - przeszłość wydawała się bogatsza i pełna radości. Ponadto perspektywa sesji zdjęciowej każdego dnia sprawiała, że musieliśmy wymyślić coś ekscytującego - nawet spacer mnie pociągał. 




  • rodzinę - babcię, dziadka, moją nową babcię, kuzynów i kuzynki - uwiecznianie na zdjęciach ludzi, którzy są istotni, sprawdzanie, jak zmieniają się w ciągu lat, jest magiczne. Nie tylko jesteśmy świadkami ich rozwoju, ale i mamy przy sobie fotografie, które nie oddają ich rzeczywistość. A przecież wspominanie tego co było przy udziale setek pięknych zdjęć jest czymś przecudownym :-)
  • przyrodę, która mnie zachwyca - nawet jeśli to zdjęcia z krakowskiego poddasza. 
  • ulubione przedmioty
  • moje miejsca pracy - nawet biurko, zakopane pod stertą książek, artykułów i notatek. 


Zdjęcia mają pokazać naszą prawdziwą rzeczywistość.

Kto spróbuje ze mną? :)

środa, 22 lutego 2012
Napisała Edyta Zając

Kilka dróg wprowadzania zmian w życiu - od dziś! Nie od jutra!

Wygląda na to, że chęć do zmian nie mija nigdy. Chcemy czegoś więcej, czegoś lepszego, doskonałego życia, jeszcze bardziej satysfakcjonującego związku, ładniejszego samochodu, przyjemniejszej skóry, świetnej kondycji. Zawsze coś. Nawet jeśli ktoś z boku podziwia, zazdrości, patrzy z niedowierzaniem - zawsze chcemy czegoś JESZCZE.

Kiedy wejdziemy już w rytm ulepszania naszego życia, kiedy osiągniemy jakieś pojedyncze sukcesy - lepiej ścięte włosy, świetny i wypracowany styl, wreszcie porządek w domu, posegregowane dokumenty czy przeczytane wszystkie książki, które zaplanowaliśmy - dzieje się coś magicznego. Magia polega na czymś niebywale prostym - gdy już pochodzimy w tych lepszych ciuchach, gdy zawsze wyglądamy tak, jak chcieliśmy, gdy regularnie sprzątamy po obiedzie i nie odkładamy na bok najważniejszych w życiu spraw - nasz umysł po postu przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy. Im dłużej działamy w tym cudownym i energicznym rytmie - tym mocniej przyuczamy nasz mózg do wydajnej pracy, osiągania kolejnych celów, dokonywania zmian.

Pamiętam dokładnie koniec grudnia zeszłego roku i początek stycznia 2012. Wtedy żyłam jedynie w jednym, powalającym rytmie: sen-nudności-sen-przemęczenie-sen-sen-brak ochoty na cokolwiek-nudności-sen. Drugi i trzeci miesiąc ciąży mnie wykończył - totalnie i do cna. Nie robiłam w tym czasie nic oprócz oglądania seriali i czytania romansów, które wygrzebałam z regału babci. Od czasu do czas wstawałam z łóżka tylko po to, żeby lekko się ogarnąć. Gdy juz wróciliśmy do Krakowa po tym szalonym okresie przez długi czas nie mogłam po prostu wziąć się do pracy. Sesja za pasem, praca magisterska do napisania, badania do przeprowadzenia, projekty, plany, cele - wiedziałam, że tego jest za dużo, jednak za żadne skarby nie mogłam wrócić do siebie. Wtedy właśnie przekonałam się, jak mocno można przyzwyczaić się do nicnierobienia.

Walka, którą przeszłam była nieprawdopodobna. Wiedziałam jednak, że nie mogę żyć jak do tej pory, skończyła się taryfa ulgowa, a moje życie, mimo nowych sytuacji, które się pojawią, ma być związane z wymarzonymi osiągnięciami. 

Jeśli chcesz wkroczyć na nowe tory odmiany, doprowadzić do wyjątkowych sytuacji i sprawić, że poradzisz sobie z chwilami niemocy i zwątpienia, spróbuj powalczyć skutecznie. Od razu i od dziś. Część ze sposobów, o których piszę nie dotyczy bezpośrednio tych aspektów, które związane są z samym procesem ulepszania swojego życia. Przekonałam się jednak, że każdy z nich sprawia, że zmiana jest bardziej osobista i dodaje blasku dniom.



Zastanów się nad tym, czy naprawdę tego chcesz. Nastawienie to podstawa. Wyobraź sobie człowieka, który pracuje w sklepie obuwniczym pomimo swojego problemu - cierpi z powodu fobii związanej ze stopami. Robi coś, co wywołuje w nim negatywne emocje, strach, smutek, prawdopodobnie nienawidzi tej pracy, a jego bliscy nie potrafią zrozumieć jego działań.


Pomyśl - czy przypominasz choć trochę tego człowieka ze sklepu obuwniczego? Nie masz ochoty usiąść przy kolejnym zadaniu do wykonania, nie znosisz prasowania, masz gdzieś rozmowy z klientami czy gotowanie obiadu. Czasem myślisz: "Dlaczego moje życie jest właśnie takie?", "Czemu nie mam siły się z tym zmierzyć?", "Po co mi to?".

Jeśli jesteś choć w małym stopniu Panem ze sklepu z butami, masz kilka dróg wyjścia. Możesz przemyśleć czy zadania, które są do zrobienia są rzeczywiście dla Ciebie. Zapisz na kartce wszystko, co powinieneś zrobić w tym tygodniu i pomyśl, czy te rzeczy są dla Ciebie naprawdę ważne. Za kilka lat będziesz dumny z ich realizacji? Odzwierciedlają Twoją wizję życia? Jeśli nie - może warto zamienić takie cele na coś zupełnie innego? 

Możesz też zwyczajnie zmienić nastawienie. Spójrz na swoją listę zadań i zastanów się nad tym, jakim będziesz człowiekiem, gdy odhaczysz kolejne rzeczy. Magisterka napisana, góra prania wyprasowana, impreza urodzinowa zorganizowana. Będziesz konsekwentny, skuteczny i pewny siebie. Zadowolony z siebie. Poznasz nowe osoby, sprawisz przyjemność ukochanemu człowiekowi (któż uwielbia prasowanie?), rozwiniesz się i rzeczywiście zapracujesz na swoje wykształcenie. To będzie piękna chwila.

Namawiam Cię do tego, abyś za każdym razem gdy tracisz ochotę i nie chcesz już realizować swoich marzeń (zmęczenie, jest późno, muszę obejrzeć kolejny odcinek serialu, nie mam odpowiedniej ilości książek w domu) spróbował spojrzeć na zadanie, które jest przed sobą jak na szansę. Każdy zrealizowany cel wprowadzi Cię w rytm realizacji i samorealizacji. Walcz. Zadanie po zadaniu.



Regularnie sprzątaj swoją rzeczywistość. To zasada, która sprawiła, że wróciłam do normy na początku stycznia. Za każdym razem gdy chcemy przekonać sami siebie, że zmiany się pojawią i zostaną z nami na zawsze, musimy też przekonać o tym nasze otoczenie - biurko musi wiedzieć, że będzie inaczej, tak jak podłoga, dokumenty, materiały i kosz na śmieci.



Postaraj się poświęcić trochę czasu na to, aby doprowadzić swój świat materialny do porządku. Choć jestem osobą, która lubi czasem artystyczny nieład, nie wierzę w to, że chaos, śmieci, tona niepotrzebnych rzeczy i bałagan mogą komukolwiek pomagać w efektywnej pracy. Przekonałam się wielokrotnie, że uporządkowane otoczenie sprzyja nie tylko koncentracji, sile umysłowej i skłonności do realizowania zadań, ale i w niezwykle silny sposób sprawia, że mamy wewnętrzne przeświadczenie, że wszystko jest ok. Każda rzecz zna swoje miejsce - nie muszę więc mieć bałaganu w głowie. W razie potrzeby znajdę te ważne dokumenty, odpocznę w pachnącym łóżku i zrelaksuje się przy tonach muzyki, popijając pyszną kawę. 

Pozwól sobie na estetykę gdziekolwiek pracujesz, spróbuj oddać się wprowadzaniu zmian w otoczeniu, które Cię zainspiruje i popchnie ku kreatywności. Niedawno pisałam o skutecznym sprzątaniu - spróbuj, przetestuj (co najmniej przez 2 tygodnie!) i daj znać jak Ci poszło :-)



Rób zdjęcia! Bardzo często z zaskoczeniem przyjmujemy, że to już koniec roku, początek marca, święta za pasem, po urlopie. Patrzymy wstecz i ze zdziwieniem mówimy: jak ten czas leci! Dość tego! 

Zajmij się (oczywiście w ramach wprowadzania zmian w swoim życiu) zatrzymywaniem czasu. Postaw sobie za cel codzienne robienie zdjęć sobie, rodzinie, przyjaciołom, przyrodzie, ulubionym przedmiotom i wszystkiemu, co Cię inspiruje. Utrwalaj bez względu na to, czy skończyłeś kurs fotografii czy nie masz pojęcia o tym, jak robi się zdjęcia. Nie bój się pstrykać do lustra w łazience, pozwól sobie na wygłupy, schować skromność i wstyd do kieszeni. Zmiany polegają na tym, że oddziałują na całość naszej osobowości - także na jej wizualne odzwierciedlenie.

Zdjęcia, które zrobisz staną się świadkiem czasu, który poświęcasz każdego dnia na ulepszenie swojego życia. Codzienne robienie fotografii sprawia, że każda uwieczniona chwila jest ważna. Staramy się jakoś wyglądać na zdjęciach, uśmiechamy się (!), rozwijamy kreatywność i uczymy się dostrzegać piękno w drobiazgach. Dziś w moim krakowskim mieszkaniu słyszałam śpiew ptaka - tuż za szybą stało małe zwierzątko, które kompletnie wpatrzone w niebo wydobywało z siebie prześliczne odgłosy. Myślisz, że dostrzegłabym to wcześniej, gdybym nie uchylała okna i nie robiła po kryjomu zdjęć drzewom i ptakom?
Dzień zaczął się pięknie :-)


Odpoczywaj - ale nie przesadzaj! Każdy dzień powinien być dla Ciebie okazją do realizacji kolejnych zamierzeń. Wykorzystaj te cenne chwile, które pewnie się już nie powtórzą. Za to codziennie poświęć czas tylko sobie - możesz robić coś głupiego, czytać romanse, oglądać czasopisma, przygotowywać sobie spa w domu (polecam hammam!). Niech to będzie Twój wieczorny rytuał, podczas którego dokonasz podsumowania dnia, odpoczniesz i naładujesz baterie. Praca do późnych godzin sprawia, że buduje się w nas przekonanie, że nie jesteśmy w stanie zrealizować swoich celów, nie jesteśmy konsekwentni - przecież jeśli nie możemy skończyć pracy i siedzimy do 3 nad ranem - coś to powinno znaczyć! 
Możesz za to trochę sobą pomanipulować :-) Oddaj się kolejnym zadaniom w maksymalnym stopniu - ale tylko w ciągu dnia. Za to każdego wieczora, powiedzmy od 20:00 zajmij się sobą, spotkaj się z ukochanym, zrób sobie masaż czy idź na basen. Poczytaj coś lekkiego, połóż się do łóżka i posłuchaj relaksującej muzyki. Przekonaj sam siebie, że zasłużyłeś na odpoczynek - to był angażujący dzień!

Przez pierwsze dni nie będziesz pewny tego, że rzeczywiście zrobiłeś wszystko, co w Twojej mocy danego dnia. Jestem pewna, że możesz odczuwać poczucie winy. Będziesz chciał posiedzieć nad pracą, zrobić coś ważnego. Walcz ze sobą i odpocznij - zobaczysz, że następnego dnia zdarzy się coś niezwykłego - zadania realizowane w ciągu dnia będą się wydawać ciekawsze i szybciej je wykonasz :-) Wieczorem nagroda!



Zacznij dawać siebie innym - to prosta droga do zmiany, bez względu na to, w którą stronę chciałbyś pójść. Poświęć innym czas, energię, uśmiechaj się i ciesz z kontaktów, jakie utrzymujesz. Okazuje się, że osoby, które generalnie są pozytywnie nastawione do innych, o wiele lepiej radzą sobie z własnym życiem i rozwojem. Zacznij więc oczekiwać pozytywnych kontaktów z ludźmi, których spotykasz i daj im siebie! Spotkania z innymi, rozmowy, wchodzenie w głębsze relacje, zainteresowanie okazywane ludziom sprawia, że nie tylko budujemy swoją bogatą sieć kontaktów. Działamy też dla siebie - obserwujemy te osoby, uczymy się na ich błędach, czerpiemy z nich inspirację i możemy oczekiwać lub prosić ich o poradę. 
Nie bój się angażowania w relacje, które wymagają od Ciebie wysiłku, starań, poświęcania czasu - to Ty zyskujesz zawsze więcej!



Życzę totalnego zaangażowania,
E








poniedziałek, 20 lutego 2012
Napisała Edyta Zając

Być w dobrych relacjach? Niby z kim?

Sezon na głęboką refleksję wciąż trwa :-) Z zaciekawieniem przyglądam się swoim myślom i zastanawiam się co z nich wyniknie... Kilka ostatnich dni to dla mnie czas niezwykłych doświadczeń - myślę, że pozytywnych, przede wszystkim dlatego, bo miałam okazję na własne oczy sprawdzić jakość relacji, które przeważają (lub przeważały) w moim życiu. 

Wyobraź sobie ludzi, z którymi spotykasz się najczęściej. Nie mówię o rodzinie, o mężu - w tym przypadku już nie ma o czym dyskutować ;) - ale o przyjaciółkach, koleżankach, znajomych. O ludziach, którzy wkraczają w Twój świat i wywołują wpływ. Zrób listę, sprawdź kalendarz, zastanów się. Wybierz z tej właśnie listy osoby, które sprawiają, że czujesz się po spotkaniu lub rozmowie doskonale. Zainspirowany, pełny sił do pracy, chętny do zdobywania szczytów, szczęśliwy.

Skonfrontuj takie odczucia z sytuacją gdy pewne spotkania wywołują w Tobie zupełnie coś innego. Czujesz lęk, zazdrość, masz wrażenie, że ta osoba Cię nie szanuje, chce Cię upokorzyć lub w jakiś sposób bawi się Twoim kosztem. Nie musi być aż tak źle - może od czasu do czasu spotkania z niektórymi ludźmi sprawiają, że masz obniżoną samoocenę? Nie bawią Cię przykre żarty na Twój temat, może czasem zastanawiasz się po co w ogóle spotykasz się z tym człowiekiem? Wysysa z Ciebie energię. Wywołuje smutek. Sprawia, że w ciepłym łóżku w domu zastanawiasz się nad tym, czemu coś powiedziałeś, dlaczego pozwoliłeś mu to i to przekazać innym. Może zbyt długo siedziałeś na tej kawie? Co sobie inni pomyśleli gdy Ten Człowiek stwierdził to i to?




Tak, dla mnie to niezdrowe relacje. Każda "więź" z drugim człowiekiem, która sprawia, że wciąż czujesz się gorszy, brzydszy, mniej atrakcyjny, nieciekawy, pozbawiony perspektyw, mniej inteligentny jest czymś toksycznym i niszczącym. Jeśli spotkania nie są dla Ciebie szansą wzrostu, inspiracją do działania, a sprawiają, że chcesz zakopać się pod kołdrą i zasnąć aż problemy miną, zastanów się: czy ten człowiek naprawdę jest potrzebny w Twoim życiu?

Ponad dwa lata temu, po krótkim, ale wstrząsającym mną wydarzeniu uświadomiłam sobie, że osoby, które najczęściej są w mojej rzeczywistości to te, które sprawiają, że nie jestem sobą. To nie ja - ta osoba, która z nimi rozmawia to zupełnie nie ja. Pozwalając im na ataki (często subtelne, ale pozostawiające swój ślad), realizując ich dziwne prośby, zgadzając się na przekraczanie przez nich granic, sprawiałam, że moje życie wcale nie było takie kolorowe jak zawsze marzyłam. Spotykałam ludzi, którzy nie pasowali do mojego idealnego świata, poznawałam facetów, którzy ani nie wyglądali jak mój wymarzony książę ani się tak nie zachowywali. Krążyłam przez parę lat w świecie, który nie popychał mnie do działania, nie wywoływał tego doskonałego poczucia spełnienia i skutecznie wykradał mi przeświadczenie, że marzenia się spełniają. Wszystkie.




Pamiętam dokładnie tę chwilę, gdy leżałam w chłodnej już wodzie w wannie, kiedy wszystkie bąbelki już dawno zniknęły i pomyślałam po prostu: "to ma być moje idealne życie"? Proces zmiany się rozpoczął. Powoli analizowałam swoje relacje z innymi, sprawdzałam co mi dają, beształam sama siebie za to, że pozwalałam innym na słowa, które sprawiały mi maluteńką przykrość i obdzierały mnie z poczucia własnej wartości. Zaczęłam dość skutecznie wybierać sobie znajomych - choć okropnie to brzmi, z czasem przekonałam się, że moja grupa przyjaciół jest cudowna, wznosi mnie pod niebiosa i sprawia, że rzeczy niemożliwe są możliwe.

Choć nie chcę brutalnie zmuszać do niczego i nakłaniać do jakiejkolwiek nieuprzejmości, zachęcam Cię do wybierania sobie znajomych. Po analizie swoich odczuć po spotkaniach czy rozmowach z "najczęstszymi ludźmi" przypomnij sobie, że w podstawówce i liceum byliśmy niemal przypisani do niektórych kolegów i koleżanek (razem wracamy szkolnym autobusem, mam od kogo pożyczyć zeszyty, siedzieliśmy w jednej ławce to się pozwierzaliśmy), ale w dorosłym życiu nikt nas do niczego nie przypisuje. To my decydujemy o tym kto będzie naszym powiernikiem, nie wstępujemy w zaaranżowane małżeństwo, wiemy, kto jest dla nas odpowiedni. To my wybieramy ludzi, z którymi spędzimy przyjemnie wieczór i zamiast refleksji w stylu: "jak ona mogła to w ogóle powiedzieć", myślimy "fantastycznie się bawiłem, musimy to powtórzyć".



Kilka zasad, które mogą być przydatne w trakcie dokonywania zmian na polu relacji:
  • To Ty jesteś ważny - nie pozwól, aby kontakt z innymi wpędzał Cię w depresję i powodował złe samopoczucie. Dobre relacje to te, które Cię uskrzydlają i dodają nadziei.
  • Nawet najlepsi przyjaciele i najbardziej wpatrzeni w siebie kochankowie mają gorsze chwile - ich relacje się sypią. Jeśli z Tą właśnie Osobą jesteś w chwilowym kryzysie - nie przejmuj się. Spójrz na nią łaskawszym wzrokiem i spróbuj odbudować kontakt. Zła relacja jest wtedy gdy niemal zawsze sprawia, że czujesz się gorzej. Dobra to taka, która pomaga spełniać marzenia i dodaje pewności, że jesteś kimś wyjątkowym i wartościowym.
  • Zmiany w relacjach nie oznaczają wyzywania kolegów, którzy dotąd sprawiali nam przykrość. To raczej ograniczenie spotkań, które nie dają nam nic wartościowego, ale sprawiają, że przeżywamy je później i negatywnie o nich myślimy. Zawsze bądź uprzejmy i życzliwy - od dziś nie musisz zwierzać się tej osobie i spędzać z nią każdej chwili - to wszystko.
  • Zastanów się nad kontaktami, które urwały się z powodu zmiany miejsca zamieszkania czy upływu czasu. Może warto napisać maila i zapytać po prostu: "Co tam u Ciebie?". A jeśli okaże się, że ten człowiek wciąż jest fascynujący?
  • Pogłębiaj te dobre i przyjemne relacje. Zaproś bliską koleżankę na wieczorny seans filmowy z degustacją herbat, wstąp na chwilę z domowymi ciasteczkami, wyślij linka do artykułu, który mógłby się jej spodobać lub do przedmiotu z allegro, który pewnie będzie chciała kupić. Zauważ jak duże znaczenie mają drobne gesty zainteresowania, a jak niewielkie te wszystkie standardowe życzenia noworoczne czy urodzinowe.



Dziś życzę Ci wszystkiego,
E

sobota, 18 lutego 2012
Napisała Edyta Zając

Walentynki - czas miłości? A co z pozostałymi chwilami roku? | Miłosne i pełne nienawiści przekonania

Za nami Walentynki i za nami też kilka najchłodniejszych miesięcy w roku. Zima może zmienić każdego z nas, wlewa nam chłód w serce, otula nas kołdrami i kocami, często przyciska nam do ciała kojący termofor. Gdy robi się zimniej za oknem, szukamy pocieszenia i chwili, kiedy świat wyda się bardziej słoneczny i nasycony letnimi barwami. Pewnie dlatego 14 lutego obchodzimy Walentynki - każdy z nas (w związku lub nie) przypomina sobie wtedy o sile gorących uczuć.



Ostatnie tygodnie przekonały mnie jednak nie tyle o sile pozytywnych odczuć, ale o wielkiej i niszczącej mocy ludzkiej nienawiści. Pomyśl o historii zaginionej dziewczynki, której mama zadziałała w sposób, który nie mieści się w głowie większości z nas. Odsuń się teraz od tego przypadku i przypomnij sobie o tym, co działo się w ludziach, którzy żywo komentowali tę sytuację. Pamiętasz publiczny lincz matki tej dziewczynki? Spotkałeś się może z nienawiścią, bardzo ostro manifestowaną? Oceny, brutalne komentarze i ta niechęć.

Pomijając sprawę tej małej dziewczynki spójrz raz jeszcze na osoby, które wypowiadały swoje mocno oceniające zdanie. Nie myśl o tym, kto miał rację, ani kto zawinił. Zastanów się nad jednym:

O czym świadczy silne wyrażanie nienawiści wobec osób, których nie znamy?

Istnieje teoria (nie wiem czyja szczerze mówiąc, ale podoba mi się), że osoby, które w mocny i pełen negatywnych emocji sposób wyrażają się na temat ludzi, których nie znają, nienawidzą tak naprawdę siebie. Odnajdują w tym obcym człowieku jakąś cząstkę siebie - nielubianą, nieakceptowaną - i wyrażają potępienie. Ta obca osoba staje się pretekstem - nie jest istotna tak naprawdę jej historia, nie ważne co zrobiła, jak się ubiera, jaki jest jej kolor skóry czy narodowość. Ważne jest jedno: uruchomiła w oceniającym coś, co go dręczy. Jego ciemną stronę, drugie dno jej osobowości. Posługując się właśnie tym pretekstem, oceniający ma szansę powiedzieć, jak bardzo nienawidzi. Siebie.

Osoba, która silnie wyraża nienawiść wobec osób, których nie zna, wiele nam komunikuje. Podświadomie wkładamy ją do pewnych szufladek, mamy w głowie "jaka jest", w przyszłości oceniamy ją bardziej surowo i mamy tendencję do negatywnego odbioru jej słów czy zachowań. Taki człowiek, w ten właśnie sposób, wywołuje różne odczucia i wywiera pewne wrażenie:
  • jestem lepszy od innych, mam się za idealnego, dlatego mam prawo do surowej oceny każdego, kto nie robi tak, jak bym sobie tego życzył
  • mam większą wiedzę na temat ludzkiej psychiki, ludzkich emocji i ludzkich zachowań. Jako jedyny wiem, co to znaczy "dobry człowiek" - sam nim jestem
  • jestem zbyt doskonały, aby wgłębiać się w historię człowieka, którego oceniam - mnie wystarczy wiedza, którą posiadam - na tej podstawię wysuwam jedyne prawidłowe oceny
  • uwielbiam ludzkie dramaty, są dla mnie pożywką

Takie komunikaty odbieramy automatycznie, powstają w naszych głowach i często trudno nam myśleć o nienawidzącym w inny sposób. Wyrażanie nienawiści (mowa nienawiści, rasizm, homofobia) jest nie tylko problemem społecznym - jest problemem jednostek nienawidzących, które (pomimo chęci osiągania sukcesów), zamykają sobie wiele drzwi. 



Jak traktowani są nienawidzący?
  • eliminowani są z nieformalnych grup społecznych
  • ogranicza się ich grono znajomych - niewiele osób (o mniej zdecydowanych poglądach) chce, aby kojarzono ich z jakąkolwiek mową nienawiści
  • grupy, do których należą są jednolite - ich znajomości nie są szerokie, opierają się na kontaktach jedynie z tymi osobami, które mają podobne przekonania i z równą pasją oddają się mowie nienawiści
  • człowiek nienawidzący - ludzi, miasta, kraju, grup społecznych itd - jest naturalnie i automatycznie ograniczany przez szerokie grono osób - taka osoba nie jest zapraszana na wyjątkowe wydarzenia, nie proponuje jej się wyjątkowych okazji, nie zaprasza na wieczorki zapoznawcze czy imprezy tematyczne
  • osoba uwielbiająca nienawiść nie osiąga wiele w życiu prywatnym. Trudno swatać przyjaciółkę z chłopakiem, który kpi i sarkastycznie wypowiada się na temat konkretnego typu ludzi. W głowie swata gdzieś tam powstaje obawa - czy ją też w końcu brutalnie oceni? Przecież ona lubi rumuńską kuchnię... Spotykając osobę nienawidzącą, mamy podświadome pragnienie chronienia swoich najbliższych.
  • nienawidzący ma problemy w życiu zawodowym lub narzeka na brak znaczących sukcesów - to proste - życie zawodowe opiera się na relacjach, najlepiej więc, aby te kontakty były pełne zaufania i związane z pozytywnymi emocjami. Osoba nienawidząca nie jest polecana znajomym jako wyjątkowy specjalista, nie jest zapraszana na branżowe imprezy, trudno jej też nawiązać nieformalne kontakty z istotnymi osobami. Przecież wszyscy wiedzą, co ona myśli i mówi.

Życie człowieka, który otwarcie i wyraźnie mówi o swojej niechęci wobec obcych osób, nie należy do najłatwiejszych. Taki człowiek stwarza wokół siebie aurę nieszczęścia - a przecież każdy z nas marzy o czymś zupełnie innym. Nawet jeśli taki problem nie pojawia się w Twoim życiu, zastanów się nad tym, jakie komunikaty właśnie Ty przesyłasz innym każdego dnia. Może wypróbujesz kilka technik w ciągu najbliższych tygodni? Przekonasz się jak bardzo może zmienić się Twoje życie..

  • przestań mówić, jak bardzo wszystko jest beznadziejne - beznadziejna pogoda, beznadziejna uczelnia, praca, dom, rodzina, mąż, chłopak - nie ma nic gorszego niż ciągłe narzekanie na to, co pojawia się w życiu. Fakt jest taki, że wszystko (wszystko!!), co dzieje się u Ciebie to wynik tego, co Ty robisz. Jeśli narzekasz, mówisz nam wszystkim jedno: jestem cały beznadziejny, więc czego można spodziewać się po moim życiu?

Zacznij działać troszkę inaczej. Spójrz na tego bloga i zobacz jak fantastyczne życie ma jego autorka. Właściwie - idealne. Czy zauważyłeś, żeby w którymkolwiek momencie się skarżyła na cokolwiek? Jej blog jest dla mnie źródłem energii - wchodząc tam wiem, że zobaczę coś, co przekona mnie w trudniejszej chwili, że radość życia jest możliwa. 
Spróbuj więc zapomnieć o narzekaniu na świat i życie i zacznij doceniać. Myśl o ludziach pozytywnie, pytaj przyjaciół i znajomych, jak im minął dzień, postaraj się dostrzegać blask w każdym dniu - nawet zimowym, brzydkim, smutnym. Jest 15 luty, za moim krakowskim oknem totalna zawierucha - wcześniej prawdopodobnie narzekałabym na ten "cholerny śnieg". Dziś cieszę się, że spędzę ten dzień pracując, a płatki śniegu pojawiające się na szybach mają, wciąż ten sam co przed laty, idealny kształt. Mam nawet kilka nowych zdjęć :-)



  • przestań krytykować najbliższych - kiedy zaczynamy nową znajomość, poznajemy miłość życia, najlepszą przyjaciółkę, wyjątkowego kumpla - wszyscy działamy niemal identycznie. Tak, wiemy, że to ktoś zachwycający, bratnia dusza. Tak, staramy się. Dzwonimy, piszemy maile, uśmiechamy się z nieprawdopodobną siłą. Tak, uwielbiamy tego człowieka. Pytamy, jak mu minął dzień - tak bardzo chcemy go poznać! Poznajemy jego ulubione smaki, kolory i chcemy wiedzieć, jak ocenia naszą pracę. Pytamy o zdanie. Przygotowujemy niespodzianki. Robimy makijaż (kobiety?) przed spotkaniem. Używamy perfum, które jej/jemu się podobały. Tak, na początku chcemy jego szczęścia.
Co jednak dzieje się gdy ten człowiek (kiedyś nowy) jest już naszym chłopakiem, mężem, dziewczyną, żoną, długoletnim przyjacielem czy kumplem od największych problemów? O tak - krytyka! Mógłby lepiej się ubierać, dokonywać lepszych wyborów, już mnie nie kochasz jak kiedyś, kiedyś się starałaś, schudnij, czemu nie robisz nic ze swoim życiem, pozbieraj skarpetki, jesteś brudasem, nic nie umiesz zrobić dobrze.

Bardzo częsty schemat, pojawiający się w naszym życiu co najmniej raz.

Zmień to. Po prostu. Już dzisiaj :) Traktuj tę najbliższą osobę jak kogoś, kto jest wciąż do zdobycia. Wczoraj obejrzałam film "Dear John", który kompletnie zwalił mnie z nóg. Uświadomił mi, że najsilniejsze uczucia są wtedy, gdy istnieje choć nutka niepewności w związku. Przepłakałam cały wieczór, ale i obudziłam się z determinacją - moje relacje będą pełniejsze. Aby poprawić jakość takich związków, zapisałam mnóstwo regularnych zadań w Remember The Milk - właśnie związanych z kontaktami z tymi, którzy liczą się najbardziej. Zapraszanie na randki, spotkania sam-na-sam z przyjaciółmi, rozmowy do rana, niespodzianki, celebrowanie wspólnych ważnych dat i wydarzeń, obecność, docenianie, zero krytyki, totalna fascynacja.
Spróbujesz?



  • zrezygnuj z otwartego wyrażania nienawiści, drwin, wyśmiewania i braku szacunku - wobec czegokolwiek. Już wiesz, jakie skutki ma takie działanie. Zanim uporasz się ze swoimi emocjami (to trochę trwa), postaraj się pomyśleć o skutkach długofalowych brutalnych słów i ocen. Tak naprawdę to nie osoba oceniana traci w chwili zetknięcia się z niemiłymi słowami. Najbardziej tracisz Ty - to tobie przyklejana jest łatka.







What's wrong with the world mama? 

people livin like they ain't got no mamas. 

i think the whole world's addicted to the drama, 

only attracted to things that'll bring the trauma. 
overseas, yeah, we trying to stop terrorism, 
but we still got terrorists hear livin 
in the USA, the big CIA the blood through the cripts of the KKK. 
but if you only have love for your own race, 
then you only leave space to dicriminate, 
and to discriminate only generates hate, 
and when you hate then you're bound to get irate. 
madness is what you demonstrate, 
and that's exactly how anger works and operates. 
man, ya gotta have love to set it strait. 
take control of your mind and meditate. 
let your soul gravitate to the love ya'll 

Total Makeover | Profesjonalny Wizerunek | Mit dnia - nie wolno mówić o ambicjach

Czas przypomnieć sobie o projekcie Total Makeover - pomimo tego, że dość intensywnie w ciągu ostatnich miesięcy pracowałam nad zmianami w swoim życiu, wizerunku i wizjach, nieczęsto pisałam artykuły z tym związane. Żałuję :-)

Prowadząc szkolenia związane z profesjonalnym wizerunkiem wielokrotnie spotykałam się z różnego rodzaju mitami, które sprawiały, że pełne energii i potencjału osoby zapominały o tym, co dla nich najważniejsze i zatrzymywały się na pewnym etapie kreowania swojego wizerunku. 

To, jak jesteśmy odbierani przez innych, niejednokrotnie wywiera wielki wpływ na nasze życiowe sukcesy (lub ich brak), na powodzenie w życiu, na realizację fantastycznych marzeń. Obok nas, mających określone plany i pomysły na każdy dzień są też osoby, których cele są zawsze osiągane. Znasz kogoś takiego? Zastanów się, co ta osoba robi, co mówi i w jaki sposób się zachowuje. Co mówi o sobie? Jakich błędów nie popełnia. Myślisz, że żyje zgodnie z mitem, o którym zaraz powiem?


Mit dnia: nie wolno mówić o swoich ambicjach - ludzie źle reagują na jasno określone i wypowiedziane plany na życie.




Kompletna bzdura. Mit tego typu żyje w głowach ludzi, którzy pogrzebali swoje marzenia i cele, rzadko wizualizują, nie wierzą w powodzenie swoich życiowych planów i chcą zapomnieć o tym, jakie mieli pomysły w wieku nastu lat. Takie osoby mówią o "dziecinnych mrzonkach", mówią, że "życie wcale nie jest takie kolorowe", wspominają o "przeznaczeniu, które nie zawsze działa na naszą korzyść". Co za totalna bzdura! Jeśli zakopałeś swoje ambicje głęboko i na zawsze, jestem przekonana, że nie czujesz się dobrze w towarzystwie osób, które odniosły sukces. Być może na samo słowo "sukces" reagujesz negatywnie, może gardzisz ludźmi, którzy są wiecznie zajęci, mają setkę pomysłów, tysiące marzeń i wciąż coś realizują. Jeśli Twoje ambicje zostały przez Ciebie opuszczone - wolisz towarzystwo ludzi, którzy narzekają. Lubisz pławić się w morzu niechęci do świata, czasem zadziałasz agresywnie.

A co by było, gdybyś powiedział wprost: chcę zrobić doktorat, chcę kupić dom nad morzem w Chorwacji, chcę założyć firmę, chcę wyjechać do Stanów i zrobić wielką karierę? Co byłoby wtedy? Wtedy nie miałbyś innego wyjścia - musiałbyś rozpocząć realizację takich słów.




Mówienie wprost o swoich ambicjach jest jak składanie deklaracji przed całym światem. Wymaga mnóstwo odwagi - przecież opowiadamy o planach, ale... co się wydarzy, jeśli nie uda się nic? Spróbuj wyjść poza te obawy i pokaż, że rzeczywiście... uda się :-)




Poczuj, że nie jesteś byle kim i zawalcz o swoją ambicję:

  • w ciągu najbliższych dwóch tygodni, każdego wieczora zastanów się, jakie wyjątkowe rzeczy udało Ci się zrealizować dane dnia - stań się wtedy zewnętrznym obserwatorem (życzliwym!) i odpowiedz sobie na pytania: co ważnego i ambitnego udało mi się dzisiaj zrealizować? Co świadczy o tym, że jestem wyjątkowy?
Dzięki takiemu systematycznemu kontrolowaniu swoich codziennych osiągnięć zaczniesz doceniać i realizować swoje ambicje. Moje wieczorne podsumowanie zostało wprowadzone na listę "Wzmacnianie efektywności i zarządzanie sobą" w Remember The Milk i (wykonywane codziennie) nakręca mnie na kolejne działania następnego dnia. Poza udowadnianiem mi, że naprawdę działam profesjonalnie i ciężko pracuję, lepiej koordynuję moje zadania z priorytetami.
  • zastanów się i zapisz w swoim rozwojowym notatniku odpowiedzi, na pytania, jakie Ci zadam. Pomyśl, czy na dzień dzisiejszy jesteś tak ambitny jak byś chciał? Czy to co masz jest w porządku, zadowalasz się tym i nie myślisz o tym, co jeszcze możesz osiągnąć czy może widzisz przed sobą wiele ciekawych i inspirujących rozwiązań? Czy bezwzględnie i totalnie kochasz swoją pracę i swoją codzienność? Czy może zrezygnowałeś z wizji fantastycznego rozwoju zawodowego, bo "trzeba za coś żyć" lub "są ważniejsze rzeczy niż jakieś tam marzenia"?
Osoba ambitna i wyjątkowa to taka, która przede wszystkim nie rezygnuje. Ma mnóstwo pomysłów na dodanie blasku swoim dniom, kocha rzeczywistość, jaka ją otacza i zdecydowanie dąży do tego, żeby robić w życiu to, czego najbardziej pragnie. Bez wymówek.



Naucz się mówić o swoich ambicjach i celach, ale.. z umiarem i z klasą:

  • może się wydawać, że mówienie o ambicjach to to samo co mówienie o tym, jakie studia się skończyło, w jakiej firmie się pracowało lub kogo się zna. Nic bardziej mylnego - zamiast wspominać o tych wszystkich rzeczach, które zwykle sprawiają, że jesteśmy postrzegani jako chwalipięty, omiń te tematy, nie wtrącaj takich uwag w rozmowę. To bez sensu, to nieprofesjonalne, to okropne. 
  • jesteś w czymś ekspertem i chcesz (chociaż troszeczkę) być postrzegana jako ekspert? Wyjdź z tym do ludzi - pokaż swoją profesjonalną stronę. Możesz zacząć od reklamowania swoich usług, pisania do kolumny w regionalnej gazecie lub do informowania wprost o tym, co robisz (nie chwaląc się oczywiście nagrodami, wyróżnieniami, kierunkiem studiów czy znajomościami). Ważne jest to CO ROBISZ - ludzie na tej podstawie ocenią Ciebie.
  • przestań obawiać się wystąpień publicznych i mówienia o swoich poglądach na forum. Po tym poznajemy ludzi ambitnych i realizujących swoją wizję życia. Jeśli obawiasz się takich kontaktów z ludźmi - spotkaj się z trenerem osobistym, który pomoże Ci w przezwyciężeniu lęku, idź na szkolenie lub warsztat lub zacznij samodzielnie pracować, aby zniwelować ten problem. Pamiętaj, że praktyka czyni mistrza - także w tym przypadku.




Technologia Blogger.
Mój blog na temat odchudzania:
eporady

Zapisz się do newslettera

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

- Copyright © Life Skills Academy -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -